Kościół w Turcji prosi o pomoc
Niedziela, 8 czerwca 2014 (11:36)Kościół katolicki w Turcji pilnie potrzebuje pomocy ze strony Kościoła powszechnego, środków materialnych i misjonarzy.
- Jednym z naszych priorytetów są niszczejące świątynie. Tu w Turcji kościół, który raz popadnie w ruinę, już nigdy nie będzie mógł zostać odbudowany – powiedział ks. abp Ruggero Franceschini, przewodniczący Episkopatu Turcji, którego cytuje Radio Watykańskie.
Turecki Kościół jest niewielki. Na 75 mln mieszkańców jest zaledwie 47 tys. katolików. Posługuje im 70 księży. Kraj jest jednak rozległy, a połowa parafii nie ma proboszcza. Kapłani muszą dużo podróżować. - Mamy trudności z pozyskaniem kapłanów i misjonarzy, nawet z tak wielkodusznych pod tym względem krajów jak Polska – wyznaje przewodniczący tureckiego Episkopatu. W takich warunkach nierzadko dochodzi do apostazji. Według oficjalnych danych tylko w tym roku 616 chrześcijan przyjęło islam. Zdaniem księdza arcybiskupa, w większości wypadków czynią to by zapewnić sobie lepsze warunki życia.
Od kilku lat ubogi i prześladowany Kościół w Turcji stanął przed nowym wyzwaniem. Do jego drzwi pukają uchodźcy z regionów ogarniętych wojną, takich jak Syria. - Dzielimy się z nimi wszystkim, co mamy, ale potrzebujemy też pomocy z zewnątrz, od braci, którzy podzielają naszą wiarę – mówi ks. abp Franceschini.