• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Wymęczone zwycięstwo

Piątek, 6 czerwca 2014 (21:38)

Piłkarze reprezentacji Polski pokonali w Gdańsku Litwę 2:1 w ostatnim sprawdzianie przed rozpoczęciem eliminacji mistrzostw Europy. Bramki zdobyli dwaj bohaterowie letniego okienka transferowego, Arkadiusz Milik (przeszedł do Ajaksu Amsterdam) i Robert Lewandowski (związał się z Bayernem Monachium). 
 
Dla Biało-Czerwonych była to próba generalna przed rozpoczynającymi się we wrześniu eliminacjami do mistrzostw Europy. Litwa teoretycznie była rywalem idealnym, przeciętna, by nie rzec słaba, teoretycznie miała pozwolić „wyhasać” się naszym napastnikom i przełamać strzelecką niemoc. I Polacy faktycznie, rozpoczęli z rozmachem, od pierwszych minut rzucając się na przeciwników z godną szacunku zaciekłością. Powinni prowadzić w 13. – Robert Lewandowski bardzo ładnie wypatrzył Łukasza Piszczka, który uderzył bardzo mocno, płasko, jednak tuż obok słupka. Biało-Czerwoni przeważali, mieli zdecydowanie więcej z gry, a Litwini szukali szczęścia z kontrach, stosunkowo nielicznych.

Z biegiem czasu inicjatywa Polaków była coraz bardziej widoczna i było niemal pewne, że lada chwila mur rywali pęknie pod ich naporem. W 36. minucie kibice nawet poderwali się z ławek, bo już widzieli piłkę w siatce po tym, jak w idalnej sytuacji Lewandowski uderzył głową po dośrodkowaniu Macieja Rybusa. Niestety, trafił w Giedriusa Arlauskisa, który znanym tylko sobie sposobem odbił futbolówkę.

Minęło kilka chwil i Grzegorz Krychowiak po ładnej, indywidualnej akcji uderzył zza pola karnego, jednak znów lepszy okazał się litewski bramkarz. I kiedy wszyscy oczekiwali gola, ten padł, ale dla gości. W 44. min nasi środkowi obrońcy stanęli jak wryci w ziemię, Lukas Spalvis wpierw uderzył w słupek, ale za chwilę dopadł do piłki ponownie i nie dał najmniejszych szans Arturowi Borucowi. Do przerwy wynik się już nie zmienił, a schodzących do szatni pilkarzy pożegnały głośne gwizdy. Co z tego bowiem, że nasi przeważali, że się starali, skoro przegrywali?

Na drugą połowę Biało-Czerwoni wyszli bojowo nastawieni i od początku ruszyli do przodu. Szybko stworzyli sytuację Arkadiuszowi Milikowi, niewykorzystaną, potem w ogromnym zamieszaniu bliski szczęścia był Lewandowski, lecz znów zabrakło kropki nad i. Wreszcie w 59. min dopięli swego. Ładną akcję przeprowadzili Piszczek z Kamilem Grosickim, ten wrzucił piłkę w pole karne, gdzie najwięcej sprytu wykazał Milik i wpakował ją do siatki. Chwilę potem powinien trafić Grosicki, strzelił ładnie, ale minimalnie niecelnie.

W 79. min poddenerwowany Lewandowski postanowił wziąć sprawy w swoje ręce (albo nogi), wpadł między trzech obrońców rywali, padł na ziemię, a że rzecz miała miejsce w polu karnym, sędzia podyktował jedenastkę. Po chwili na gola zamienił ją sam poszkodowany. „Lewy” już w doliczonym czasie gry powinien trafić raz jeszcze, jednak zmarnował sytuację, jakiej napastnikowi jego klasy zmarnować nie wypada. Minął bramkarza i miast do siatki, uderzył... ponad poprzeczką. Wynik się już zatem nie zmienił, Polacy wygrali 2:1, a czy to nastraja optymistycznie przed wrześniowymi bojami? Gibraltaru, pierwszego rywala, raczej nasi nie mają co się bać, ale gdy przyjdzie im stawić czoła komuś mocniejszemu to, co pokazali dzisiaj, może nie wystarczyć...
 
Polska – Litwa 2:1 (0:1). Bramki: Arkadiusz Milik (59.), Robert Lewandowski (79. – karny) – Lukas Spalvis (44.). Sędziował Minoru Tojo (Japonia). Polska: Artur Boruc (46. Wojciech Szczęsny) – Łukasz Piszczek (77. Michał Żyro), Maciej Wilusz, Kamil Glik, Grzegorz Wojtkowiak – Kamil Grosicki (72. Paweł Olkowski), Grzegorz Krychowiak (72. Krzysztof Mączyński), Mateusz Klich (71. Karol Linetty), Arkadiusz Milik, Maciej Rybus (71. Waldemar Sobota) – Robert Lewandowski.

Piotr Skrobisz