Skazani za prawdę
Piątek, 6 czerwca 2014 (20:17)Ulicami Wrocławia przeszedł marsz solidarności i w obronie osób skazanych za niedopuszczenie do wygłoszenia przez Zygmunta Baumana wykładu na Uniwersytecie Wrocławskim.
– Jesteście dumą Wrocławia, dumą całej Polski. Bądźcie sobą i nigdy nie dajcie się złamać. Zachęcam was do tego, abyście zawsze z odwagą prezentowali swoje poglądy i przekonania, pozostali wolnymi i sumiennymi, żeby nikt nie narzucał wam obcych standardów moralnych – apelował do uczestników marszu ks. Jarosław Wąsowicz, kapelan Lechii Gdańsk.
Kapłan wyraził radość z faktu, że tak wielu młodych ludzi wzięło udział w manifestacji. Zdaniem ks. Wąsowicza, napawa to nadzieją, że Polska nigdy nie zginie, a hasło „Bóg. Honor. Ojczyzna″ będzie wciąż dla młodych Polaków bardzo ważne. Bo – jak zaznaczył kapłan – wyroki w tym skandalicznym procesie świadczą o tym, że cały czas musimy walczyć o Ojczyznę i że nie ma u nas wolności słowa.
We wrocławskim marszu uczestniczyło ponad dwa tysiące osób z całej Polski sprzeciwiających się skandalicznemu wyrokowi wydanemu przez Sąd Rejonowy Wrocław-Śródmieście. Rzeczywiście, w tej liczbie zdecydowaną większość stanowili przedstawiciele młodego pokolenia Polaków, którzy przybyli do stolicy Dolnego Śląska.
Marsz rozpoczął się przed Galerią Dominikańską i przeszedł centralnymi ulicami miasta na plac Solny. – Na uniwersyteckiej sali interweniowała policja uzbrojona w broń gładkolufową, dzisiaj jest ich kilkudziesięciu, ale jakże zupełnie inaczej wyglądają, inaczej się zachowują! – wyjaśnia w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Piotr Malawski, jeden z obwinionych. Sędzia Paweł Chodkowski w swoim uzasadnieniu podkreślił, że ”ideowe wybory Baumana nie mogą podlegać żadnej ocenie„. Zdaniem Malawskiego, proces miał wyraźnie polityczny charakter. Chociażby na tym przykładzie widać wyraźnie, że 4 czerwca br. nasze władze świętowały 25. rocznicę uzyskania ”niby wolności„. Nasz rozmówca dodał, że w wielu miastach mamy jeszcze ulice: Armii Ludowej, Świerczewskiego czy Gwardii Ludowej; stoją pomniki sowieckich okupantów; osądza się tych, którzy protestowali przeciwko pogrzebowi sowieckiego namiestnika Wojciecha Jaruzelskiego, a wrocławski SLD wystąpił o uhonorowanie go nadaniem imienia ulicy w tym mieście.
– Ci, którzy wydają wyroki, zdają się stawać po stronie wrogów Polski, którym służył wiernie mjr KBW Zygmunt Bauman. Zamiast zasłużonej kary, odbiera on we Wrocławiu honory. Nie chcemy porównywać się do Żołnierzy Niezłomnych, żadni z nas bohaterowie, ale znamy swoje prawa, m.in. do wolności słowa. W końcu jak brzmi hasło naszego marszu: ”Wszystkich nas nie zamkną„. Pokażmy, że jest nas dużo i że potrafimy się zjednoczyć w jednym, wspólnym geście – nawoływał, rozpoczynając marsz Michał Wlazło ze Stowarzyszenia ”Koliber„, głównego organizatora tego przedsięwzięcia.
Uczestnicy manifestacji nieśli ze sobą kartki z napisem: ”Wszystkich nas nie zamkniecie„, a na transparentach hasła: ”Bóg – Honor – Ojczyzna„, ”Dla najemnych judaszów, bolszewickiej bestii, nie będzie przebaczenia, nie będzie amnestii„ (obok tego tekstu były zdjęcia Baumana i sędziego Chodkowskiego), ”Młodzi nieugięci z polskich miast, mówimy NIE dla czerwonych gwiazd„.
W czasie manifestacji kończącej marsz głos zabrał prof. dr hab. Jerzy Marcinkowski z Instytutu Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego, który wcześniej uczestniczył we wszystkich rozprawach sądowych dotyczących tego procesu. – Nie przyszedłem na spotkanie z Baumanem, bo nie było mnie wtedy w Polsce, a po za tym żyłem wówczas w przekonaniu wpojonym we mnie przez media mętnego nurtu, że ci, którzy przyjdą zaprotestować, to są jacyś obrzydliwi, ogoleni na zero faszyści i będą wymachiwać flagami ze swastykami. Na sali sądowej zobaczyłem natomiast młodych ludzi, którzy mają porządne obycie w historii naszego kraju i nie z chuligańskich pobudek, ale z przemyślanych przyczyn nie chcą akceptować faktu, że taki stalinowski oprawca Bauman jest zapraszany na uniwersytet czy w ogóle do Wrocławia – wskazywał prof. Marcinkowski.
Wszyscy osądzeni zapowiedzieli, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku od razu wniosą apelację do sądu okręgowego. Wspierający ich uczestnicy wrocławskiego marszu oraz ponad 10 tys. internautów mają nadzieję, że odniesie ona pozytywny skutek. Gdyby jednak tak się nie stało, to – jak mówią – będą protestowali aż do skutku.
Marek Zygmunt, Wrocław