• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Grecja kołacze do drzwi wierzycieli

Piątek, 24 sierpnia 2012 (06:22)

Premier Grecji Antonis Samaras zabiega w stolicach państw - wierzycieli Grecji - o przedłużenie o dwa lata terminu, w którym ma dokonać redukcji deficytu budżetowego. Wczoraj rozmawiał w Berlinie z kanclerz Angelą Merkel.

Podczas swojej pierwszej oficjalnej podróży zagranicznej Samaras spotkał się wczoraj z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Premier "kołatał" w Berlinie o zgodę Niemiec na przesunięcie o dwa lata terminu redukcji deficytu budżetowego Grecji. Dzisiaj będzie o to samo zabiegał w Paryżu.

Grecja zobowiązała się do głębokiej redukcji deficytu budżetowego w zamian za pakiet ratunkowy UE i MFW. Narzucone Atenom warunki porozumienia przewidują, że deficyt zostanie zredukowany do 2014 r. z 9,3 proc. PKB do 3 procent. Samaras zabiega w stolicach państw-wierzycieli o przesunięcie końcowej daty na 2016 rok.

- Niemcy dostaną swoje pieniądze z powrotem, ręczę za to osobiście. Wszystkim innym też zwrócimy - zapewnił Samaras w wywiadzie udzielonym "Sueddeutsche Zeitung".

Te dwa dodatkowe lata są Grecji potrzebne - jak przekonywał - "aby złapać oddech", rozruszać gospodarkę i zwiększyć wpływy do kasy państwowej.

- Nie chcemy dodatkowych pieniędzy - przekonywał, polemizując z oceną ekspertów, iż przesunięcie terminu reform budżetowych kosztować będzie kredytodawców dalsze 20 mld euro.

W ciągu minionych 5 lat bezustannych cięć i wyrzeczeń gospodarka Grecji zapadała z roku na rok w coraz głębszą recesję. Produkt krajowy brutto skurczył się w tym czasie o 35 proc., bezrobocie skoczyło do 25 proc., a wśród młodzieży do ponad 50 proc., świadczenia emerytalne i płace drastycznie spadły. Ogólny standard życia obniżył się w tym czasie o 35 proc., co nasuwa porównanie z krajem, który właśnie przegrał wojnę.

Nic nie wskazuje jednak, aby argumenty Samarasa przekonały Berlin.

- Zapewnienie Grecji więcej czasu nic nie da, a wiązałoby się z dodatkowymi kosztami. Doszliśmy już do granicy tego, co jest możliwe - skomentował te postulaty szef niemieckiego resortu finansów Wolfgang Schaeuble w wywiadzie radiowym.

Także szef eurogrupy Jean-Claude Juncker, z którym Samaras rozmawiał w Atenach przed spotkaniem z Merkel, podkreślił, iż dalsza konsolidacja finansów publicznych przez grecki rząd jest "absolutnym priorytetem" i wezwał Samarasa do ponownego uruchomienia procesu wyprzedaży majątku państwowego.

Wypłata na rzecz Aten pierwszej transzy pomocy finansowej z uchwalonego niedawno drugiego już pakietu pomocowego, wynoszącego 130 mld euro, zależy od wyników kontroli postępu greckich "reform", prowadzonej obecnie przez trojkę (przedstawicieli UE, MFW i EBC). Jeśli wynik kontroli będzie negatywny, Grecja nie dostanie obiecanej pomocy, będzie zmuszona ogłosić bankructwo i wyjść ze strefy euro. Raport trojki będzie gotowy w końcu września.

Samaras powiedział w Berlinie, że niekontrolowane bankructwo odbije się nie tylko na samej Grecji, ale także na całej strefie euro. Ostrzegł, że może ono doprowadzić w Grecji do wybuchu społecznego, który rozleje się na inne kraje. Sięgnął też po argumenty geopolityczne, wskazując na strategiczne położenie jego kraju na granicy Unii Europejskiej, na którą napiera z zewnątrz fala nielegalnych imigrantów.

- Grecja nie może ulec destabilizacji - mówił Samaras, sugerując tym samym, że w takim wypadku ta fala imigrantów wleje się w granice Unii.

Małgorzata Goss