FED do audytu
Piątek, 24 sierpnia 2012 (06:16)Czy ekspansywna polityka monetarna Amerykańskiej Rezerwy Federalnej (FED) służy wyłącznie pobudzaniu wzrostu za oceanem, czy też może być dodatkowo motywowana interesem konkretnych instytucji finansowych? Jest szansa na audyt w FED. Przeprowadzenie kontroli poparł republikański kandydat na prezydenta Mitt Romney.
Mitt Romney, kandydat ubiegający się o nominację Republikanów w wyborach prezydenckich w USA, opowiedział się za przeprowadzeniem audytu Amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Dotychczas był przeciwny kontrolowaniu FED przez organy rządowe. Na spotkaniu wyborczym na pytanie zadane z sali, czy nie nadszedł czas na przeprowadzenie audytu w FED, Romney nie zawahał się.
- Moja zdecydowana i prosta odpowiedź brzmi "tak" - powiedział. Tłumaczył potem, że nie jest zwolennikiem tego, aby Kongres zanadto wtrącał się do Rezerwy Federalnej, która jest niezależną agencją powołaną do prowadzenia polityki monetarnej, niemniej jednak FED powinna, jego zdaniem, podlegać audytowi.
- Rezerwa Federalna powinna być przejrzysta. Musimy wiedzieć, co tam się dzieje - stwierdził Romney.
Wyborczy gest
Przez diametralną zmianę stanowiska w sprawie audytu Romney zmierza do pozyskania podczas republikańskiej konwencji wyborczej zwolenników kontrkandydata Rona Paula, który tę kwestię uczynił motywem przewodnim swojej kampanii.
To z inicjatywy Rona Paula Kongres uchwalił 25 lipca br. większością ponad 3/4 głosów przełomową ustawę dającą możliwość audytowania FED przez instytucje nadzorcze.
Poparcie kontroli w FED to nie pierwszy gest Romneya zmierzający do przechwycenia głosów republikańskiego kontrkandydata. Wcześniej Romney wybrał na przyszłego wiceprezydenta Paula Ryana, zdecydowanego zwolennika skontrolowania Rezerwy Federalnej.
Audyt FED stanie się zapewne jednym z kluczowych elementów w zbliżających się wyborach. Kandydat Demokratów prezydent Barack Obama wydaje się przeciwnikiem kontrolowania Rezerwy Federalnej. To właśnie za sprawą Demokratów w Senacie ustawa o audycie FED, przeforsowana przez Rona Paula w Kongresie, trafiła do "zamrażarki".
- Poparcie przez Romneya audytu w FED jest ryzykowną grą - ocenia Jerzy Bielewicz, szef Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek".
- Amerykańskie koła finansowe są światopoglądowo lewicowe, więc tradycyjnie popierają Demokratów i do niedawna wspierały dotacjami kandydaturę Obamy. Niemniej ostatnio wyraźnie przerzuciły się na sponsorowanie kampanii Romneya. Jego wypowiedź może tę sympatię od niego ponownie odwrócić - komentuje finansista.
- Z drugiej strony Romney liczy zapewne na poszerzenie bazy wyborczej wśród zwykłych Amerykanów, którzy chcą, aby FED została sprawdzona przez audytorów. - Przeciętny Amerykanin ma poczucie, że wzrost cen i inflacja w Ameryce jest wyższa niż podawana oficjalnie - wyjaśnia Bielewicz. - To zaś znajduje odbicie w krytyce polityki FED.
Jeśli długotrwałe utrzymywanie przez FED stóp procentowych na zerowym poziomie nie wynika z niskiej inflacji, to musi wynikać z innych motywów. Jakich? - wielu zadaje sobie takie pytanie.
Czy tylko o wzrost?
Tani pieniądz służy pobudzaniu wzrostu i powstawaniu miejsc pracy - tym FED uzasadnia swoją politykę.
Wbrew temu w USA stagnacja się przedłuża i bezrobocie pozostaje na wysokim poziomie. Pojawiają się natomiast spekulacje, że FED może przy okazji pobudzania wzrostu wspierać instytucje finansowe za pomocą niskich stóp procentowych. Według wielu komentatorów, FED w zakresie tzw. działań antykryzysowych dawno przekroczyła swój mandat.
Chodzi tu przede wszystkim o wielkie pożyczki dolarowe dla banków na całym świecie, jakich udzieliła na przełomie 2008 i 2009 roku, oraz o dolarowe linie kredytowe dla banków europejskich w 2011 roku. W ocenie amerykańskiego rządowego biura audytu GAO - po wybuchu kryzysu FED nadużywała swojej władzy, udzielając owych pożyczek. Jeśli do stóp procentowych bliskich zera dodać gigantyczne pożyczki płynnościowe oraz drukowanie pustego pieniądza w ramach polityki luzowania monetarnego (quantitative easing), która zalała rynki lawiną pustych dolarów, to oczywiste jest, że całość tak szeroko zakrojonych działań FED odbija się na światowym rynku walutowym, a poszczególne decyzje w określonym momencie wpływają na kursy wymiany walut do dolara.
Czy efekt ten jest wyłącznie pochodną polityki FED na rzecz pobudzania wzrostu gospodarczego, czy też pod szyldem "pobudzania wzrostu", "dostarczania płynności" etc. kryją się interesy konkretnych wpływowych instytucji finansowych? To ostatnie wcale nie jest całkiem nieprawdopodobne w kontekście głośnej ostatnio afery z manipulowaniem stopami LIBOR, tj. stopami kredytu na rynku międzybankowym w Londynie.
Do manipulacji tych przyznał się brytyjski bank Barclays, który - jak twierdzi - robił to na sugestię Banku Anglii. Śledztwo w tej sprawie trwa. Podejrzenia o manipulacje nie omijają, jak widać, instytucji najważniejszych dla światowego systemu finansowego, a zatem nie jest od nich wolna także potężna FED.
Rynki finansowe obawiają się, że lada chwila może gruchnąć informacja, iż nie tylko stopy LIBOR, ale także kursy walutowe mogły podlegać "ustawianiu". A przecież stopy LIBOR oraz kursy walutowe stanowią filary wyceny derywat, czyli instrumentów pochodnych, których nominalną wartość na świecie ocenia się na około 800 bln dolarów, a więc kilkanaście razy więcej,niż wynosi światowy PKB.
- Może się okazać, że obniżając kurs dolara amerykańskiego do euro, FED wpływała na wycenę derywat - uważa Bielewicz. Audyt powinien wykazać, czy działania Rezerwy Federalnej były motywowane wyłącznie interesem publicznym, czy też pod tą przykrywką podejmowane były także decyzje w interesie konkretnych instytucji finansowych, np. gdy któryś z globalnych banków zajął "niewłaściwe" pozycje na rynku derywat i groziły mu z tego tytułu miliardowe straty.
- Wolta Romneya i jego poparcie kontroli w FED jest wyrazem braku wiary w skuteczność działań amerykańskiego systemu finansowego w walce z kryzysem - uważa Bielewicz.
FED pełni w USA rolę zbliżoną do banku centralnego, tj. prowadzi politykę pieniężną, ale - odmiennie niż w Europie - jest prywatną instytucją, której udziałowcami są głównie banki prywatne i instytucje finansowe, a jego mandat obejmuje nie tylko walkę z inflacją, ale także walkę z bezrobociem.
Małgorzata Goss