IPN w regresie
Czwartek, 23 sierpnia 2012 (06:20)Opozycja chce od premiera informacji na temat sytuacji Instytutu Pamięci Narodowej. Czy pozbawiony centrali IPN będzie w stanie realizować swoje ustawowe obowiązki?
Po sprzedaży przez spółkę RUCH biurowca mieszczącego centralę i archiwa IPN Ministerstwo Skarbu Państwa odpiera zarzuty, twierdząc, że zapewnienie odpowiedniego lokalu Instytutowi nie leży w jego kompetencjach.
- Minister Skarbu Państwa nie miał możliwości wyposażenia państwowych jednostek organizacyjnych w nieruchomości niezbędne do ich działalności - stwierdza rzecznik resortu Magdalena Kobos.
Dodaje, że zapewnić nieruchomość powinien organ, który decyduje o utworzeniu takiej jednostki, a do tej kategorii należy IPN, i starosta, w tym przypadku prezydent stolicy.
Zgodnie z umową między RUCH a MSP spółka miała otrzymać nieruchomość zamienną przy ul. Marszałkowskiej. Przekazano ją w 2002 r. do dyspozycji stolicy, a SP nie uczestniczył w dalszych negocjacjach. Z kolei władze stolicy informują, że RUCH nie chciał innych, proponowanych mu w zamian nieruchomości. Poza tym miasto nie ma obowiązku zapewnić siedziby każdej jednostce.
- W tej chwili jest ponad 20 instytucji, które czekają na wskazanie nieruchomości - mówi dyrektor stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcin Bajko.
- W miarę pozyskiwania nieruchomości - całych budynków lub lokali - przekazujemy je do MSP. Nie my decydujemy o kolejności przyznawania lokali - zaznacza.
Bajko powiedział, że RUCH nie chciał nieruchomości przy ul. Marszałkowskiej ze względu na roszczenia. Bez sukcesu zakończyło się także negocjowane przekazanie innych budynków. Według zapewnień Kobos, w lutym IPN miał informacje o możliwych nowych lokalach, ale żadna z tych nieruchomości nie zyskała akceptacji Instytutu. IPN akcentuje jednak, że nie każdy budynek nadaje się na archiwum ze względu m.in. na wymogi szczególnych zabezpieczeń funkcjonowania magazynu akt tajnych.
IPN starał się o przyznanie środków budżetowych na wykup budynku przy ul. Towarowej. RUCH wycenił nieruchomość na 30 mln złotych. Ale podczas prac nad budżetem koalicja nie przyznała IPN odpowiednich funduszy. Nie udało się również uruchomić rezerwy budżetowej.
Ministerstwo Finansów tłumaczy, że nie ma takich środków. "Prezes IPN został poinformowany, że w celu zrealizowania tego wydatku musi dokonać wewnętrznych przesunięć i oszczędności. Jednocześnie poinformowany został, że w budżecie nie ma rezerw, z których mógłby zostać sfinansowany ten wydatek" - napisał resort w komunikacie w reakcji na zarzuty IPN, że ministerstwo nie reagowało na ofertę zakupu na raty.
"Należy podkreślić, iż budżet IPN w ustawie budżetowej na rok 2012 wynosi 223,2 mln zł, a na przestrzeni ostatnich 10 lat wzrósł o 170 proc. IPN powinien zatem przygotować plan naprawczy, który pozwoliłby na zabezpieczenie wydatków IPN, w tym realizację niezbędnej inwestycji" - twierdzi Ministerstwo Finansów.
Prawo i Sprawiedliwość uważa, że brak rozwiązania tej sprawy to wina premiera i podległych mu ministerstw. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak zaznacza, że IPN jest instytucją udaną i potrzebną.
Błaszczak uważa, że Platforma robi ukłon w stronę SLD, który od dawna postulował likwidację IPN. Poseł Zbigniew Kuźmiuk (PiS) powiedział, że po sprzedaży siedziby IPN dojdzie do "utraty poważnych pieniędzy publicznych". W jego ocenie, cała operacja z tym związana może kosztować Skarb Państwa około 70 mln zł, wliczając w to 17 mln zł na przystosowanie budynku do specjalnych potrzeb.
Zenon Baranowski