• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Burmistrz kłamcą lustracyjnym?

Czwartek, 23 sierpnia 2012 (06:12)

Instytut Pamięci Narodowej złożył wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec Antoniego Szlagora, burmistrza Żywca. Według ustaleń śledczych, mężczyzna złożył fałszywe zeznanie lustracyjne, w którym nie przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.

Antoni Szlagor jest burmistrzem Żywca od 2002 roku. Śledczy IPN podają w wątpliwość jego oświadczenie lustracyjne. Poinformował o tym wczoraj prokurator Andrzej Majcher, naczelnik Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Katowicach.

"W dniu 22 sierpnia 2012 r. Oddziałowe Biuro Lustracyjne w Katowicach skierowało do Sądu Okręgowego w Katowicach wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego w związku z powstałymi wątpliwościami co do zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego złożonego przez Antoniego Szlagora oraz o wydanie orzeczenia stwierdzającego, że złożył on niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, w którym nie przyznał się do współpracy z organami bezpieczeństwa państwa" - napisał w komunikacie.

Naczelnik zaznacza, że materiał dowodowy wykazał, że Antoni Szlagor był TW SB o ps. "Paweł Góral", i przekazał tej służbie szereg bardzo istotnych informacji wykorzystanych przez nią operacyjnie. "Za przekazywane informacje był przez SB comiesięcznie wynagradzany w okresie od maja 1971 r. do maja 1973 roku" - podkreśla Majcher.

Potwierdza to badający dokumenty dotyczące "Pawła Górala" prok. Artur Wójcik z Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Katowicach.

- Zachowały się materiały, które wskazują na współpracę z SB. Nie mamy natomiast teczki pracy oraz teczki personalnej, które zostały zniszczone. Zachowane natomiast są raporty kasowe, m.in. od maja 1971 r. do maja 1973 roku. Zostały one przeanalizowane i okazało się że w tym okresie TW "Paweł Góral" pobierał comiesięczne wynagrodzenie - wskazuje prok. Wójcik.

Jego zdaniem, fakt, że Szlagor miał pseudonim "Paweł Góral", wynika z zapisów ewidencyjnych SB, które były wówczas prowadzone.

- Jest ich bardzo dużo. Posiadamy również informacje, które przekazywał do sprawy obiektowej o kryptonimie "Wierni", dotyczącej rozpracowywania krakowskiego duszpasterstwa akademickiego. Problem w tym, że są to dokumenty pisane na maszynie. Nie ma żadnego sporządzonego ręcznie przez pana Szlagora - mówi prokurator.

W ocenie Wójcika, nadanie pseudonimu potwierdza też teczka kandydacka z lat 80., kiedy to SB z Żywca ponownie próbowała go zwerbować do współpracy, ale wówczas odmówił. Dodaje, że w ówczesnych materiałach znajdują się informacje na temat teczki personalnej, w której określony jest fakt współpracy w latach 70. pod pseudonimem "Paweł Góral".

- W oparciu o te dokumenty, czyli zapisy ewidencyjne, raporty kasowe oraz maszynopis w sprawie o kryptonimie "Wierni", a także analizę teczki kandydackiej SB skierowałem wniosek do sądu. Dysponuję ponadto zeznaniem jednego ze świadków, który zatwierdzał rachunki. Nie pamięta on pana Szlagora, ale powiedział zdecydowanie i kategorycznie, że nigdy nie było żadnego fikcyjnego TW, tzn. żeby ktoś rejestrował w taki sposób nieistniejącą osobę. Mówił to z własnego doświadczenia i praktyki - podkreśla prok. Wójcik.

Według IPN, w sprawie o kryptonimie "Wierni" studiujący w Akademii Górniczo-Hutniczej Szlagor sporządził kilkanaście informacji dla SB na temat szeroko rozumianego środowiska duszpasterstwa akademickiego w Krakowie.

- Znał m.in. Ojców Jezuitów. Nawet były pewne informacje, może nie najważniejsze, w których padało nazwisko Karola Wojtyły - podkreśla Wójcik. Burmistrz Żywca nie przyznaje się do współpracy z SB.

"W moim przekonaniu wyłącznie orzeczenie niezawisłego sądu jest w stanie ostatecznie stwierdzić, że nigdy nie współpracowałem z organami bezpieczeństwa PRL, kończąc tym samym trwającą od jakiegoś czasu kampanię pomówień kierowanych pod moim adresem. Podkreślam, iż w całości podtrzymuję stanowisko zawarte w moim oświadczeniu lustracyjnym, że nigdy nie współpracowałem z organami bezpieczeństwa PRL" - napisał Szlagor.

Jacek Dytkowski