• Piątek, 24 kwietnia 2026

    imieniny: Grzegorza, Fidelisa

Mutant PRL-u

Środa, 4 czerwca 2014 (19:19)

Niewątpliwie 4 czerwca jest ważnym świętem narodowym. Nie możemy jednak zapominać, że był to także czas strachu i przerażenia dla tych, którzy zawarli porozumienie Okrągłego Stołu. Ludzie wówczas cieszyli się, że dali wyraz swojemu ludowładztwu. Myślę, że było to wielkie zwycięstwo Polaków, którego inspiracją były słowa św. Jana Pawła II: „Nie lękajcie się”. 4 czerwca był dniem wyzwolenia, po którym niestety przyszły chwile ogromnego zawodu.

Wstydliwe jest to, że dzisiaj nie zaprasza się „Solidarności” na oficjalne obchody 25-lecia wolności, tym samym nie doceniając jej wkładu w transformacje ustrojowe Polski. Przyjęty na fali entuzjazmu plan Balcerowicza tak naprawdę dążył do tego, żeby zlikwidować solidarnościowe zaplecze; duże zakłady pracy i prywatną własność, z którą identyfikowały się duże grupy społeczne. Miała miejsce dzika prywatyzacja, która wywłaszczyła grupy robotnicze oraz inteligenckie z wpływu na życie ekonomiczne kraju.

Staliśmy się państwem neokolonialnym, ale mimo wszystko mamy trochę wolności. Istnieją w naszym kraju niezależne media, gdzie możemy wyrażać swoje zdanie. Jest jednak wiele deprymujących działań i wydarzeń. Boli to, że nadal nie rozliczono zbrodni komunistycznych. Sądy nie skazują tych, którzy obrażają krzyż i naszą wiarę, lecz tych, którzy przeciwko takim skandalicznym działaniom protestują. 

Po 4 czerwca 1989 roku zaczęto budować drapieżny kapitalizm, w którym pierwszy milion można ukraść albo zawłaszczyć kosztem innych – tak jak to opisał Marks w „Kapitale”. Przez to odżegnano się od doktryny solidarności ekonomicznej i politycznej. Dlatego też dzisiaj mamy karykaturę kapitalizmu, a raczej taki kapitalizm, który wywłaszcza biednych, a oddaje w ręce tych, którzy mają bardzo dużo.

Czerwcowe spotkanie przy Okrągłym Stole było racjonalnym posunięciem, natomiast już w listopadzie należało pójść dalej. Tymczasem pewne elity sprzęgły się w swoim własnym interesie i nie poszły dalej. Po obaleniu muru berlińskiego w listopadzie 1989 roku należało przede wszystkim rozliczyć komunizm i dokonać powszechnego uwłaszczenia. Tak się jednak nie stało. Z „Solidarności” zrobiono wroga i element destrukcyjny dla państwa, a przynajmniej tak przedstawiała to propaganda III RP.

Podsumowując minione wydarzenia i doświadczenia, można powiedzieć, że III RP jest mutantem PRL-u. Mutantem może nie jakoś bardzo pokracznym, ale na pewno takim, który jak najszybciej trzeba odesłać do lamusa historii, a następnie zbudować IV RP.

Piotr Łukasz Andrzejewski