• Piątek, 24 kwietnia 2026

    imieniny: Grzegorza, Fidelisa

Obama rzuca miliard

Środa, 4 czerwca 2014 (02:00)

Barack Obama zapowiada 1 mld USD z amerykańskiego budżetu na zwiększenie obecności militarnej Stanów Zjednoczonych w Europie. Polskie wydatki na obronność wzrosną do 2 proc. PKB rocznie.

W Europie Amerykanie rozmieszczą więcej swojego sprzętu wojskowego. Na zwiększenie obecności militarnej na Starym Kontynencie Barack Obama chciałby wydać miliard dolarów.

– Dzisiaj ogłaszam nową inicjatywę wzmocnienia bezpieczeństwa naszych europejskich sojuszników w NATO. W jej ramach i za aprobatą amerykańskiego Kongresu USA rozmieszczą w Europie więcej sprzętu wojskowego. Rozszerzymy sojusznicze ćwiczenia i szkolenia z myślą o podniesieniu gotowości – zadeklarował wczoraj w Warszawie prezydent Stanów Zjednoczonych na wspólnej konferencji prasowej z Bronisławem Komorowskim.

Obama wyjaśniał, że w ramach tego przedsięwzięcia zwiększy się liczba amerykańskiego personelu – jednostek wojskowych i powietrznych w europejskich państwach NATO w Europie Środkowej i Wschodniej – na zasadzie rotacji. Zapowiedział również, że z państwami nienależącymi do Sojuszu Północnoatlantyckiego: Mołdawią, Ukrainą i Gruzją, rozszerzona zostanie „partnerska współpraca”.

– Wzywam Kongres do zatwierdzenia na te wysiłki miliarda dolarów. Będzie to mocny dowód niezachwianego zobowiązania Stanów Zjednoczonych wobec naszych sojuszników – zaznaczył Obama. Zapowiedź prezydenta USA w sprawie zwiększenia aktywności Amerykanów na obszarze państw sojuszników z NATO w Europie ma znaczenie zarówno w przenośni, jak i dosłownie. Z jednej strony bowiem zapowiedź jest pewnym symbolem potwierdzenia zobowiązań sojuszniczych Stanów Zjednoczonych w ramach NATO. Z drugiej – biorąc pod uwagę nakłady Stanów Zjednoczonych na przedsięwzięcia wojskowe – jedynie kwotą symboliczną albo raczej przełożeniem środków w ramach budżetu obronnego z jednej przegródki do drugiej.

Konkretów mało

Podczas rozpoczętej wczoraj wizyty Obamy w Polsce symboli i deklaracji było znacznie więcej niż konkretów.

Tuż po wylądowaniu na lotnisku w Warszawie obaj prezydenci udali się do pobliskiego hangaru, gdzie stacjonowały F-16, na spotkanie z polskimi i amerykańskimi pilotami. Sam Obama podkreślał, że przybył do Polski wykonać pewien gest.

– Przybyłem tu przede wszystkim, żeby potwierdzić trwałe zobowiązanie Stanów Zjednoczonych względem bezpieczeństwa Polski. Jako sojusznikom w NATO art. 5 [traktatu waszyngtońskiego – red.] nakazuje nam obronę zbiorową. Jako prezydent Stanów Zjednoczonych zadbałem o to, aby mój kraj się z tego zobowiązania wywiązywał. Zgodnie z planami rozwija się nasz program obrony przeciwrakietowej. (…) Amerykański oddział lotniczy tutaj to pierwsza stale stacjonująca jednostka wojsk amerykańskich w Polsce – mówił Obama w Belwederze. Padła też deklaracja – w kontekście tego, gdzie mogłyby, a gdzie nie stacjonować wojska Sojuszu Północnoatlantyckiego – że nie ma żadnego podziału na „stare i nowe państwa NATO”. Polska została wyróżniona jako kraj, który „wiedzie prym w Sojuszu Północnoatlantyckim, jeśli chodzi o inwestycje w naszą zbiorową obronę”. Obama wyraził również uznanie za udział Polski w natowskich patrolach powietrznych nad państwami bałtyckimi.

Ostatnie polskie budżety państwa dowodziły, że rząd ma poważne problemy z realizacją ustawowych wydatków na obronność na poziomie 1,95 proc. produktu krajowego brutto. Bronisław Komorowski ogłosił jednak wczoraj, iż na zbrojenia zaczniemy wydawać więcej miliardów złotych.

 

2 procent

– Mamy wspólny pogląd na potrzebę wzmożonego wysiłku finansowania własnych sił zbrojnych przez kraje członkowskie Paktu Północnoatlantyckiego. Chciałem w związku z tym przekazać informację, że w porozumieniu z rządem – jest to elementem uzgodnienia – przedstawiłem panu prezydentowi Obamie także polską wolę wykonania gestu o wymiernej wartości, jeśli chodzi o podniesienie poziomu własnego zaangażowania w kształtowanie budżetu obronnego – stwierdził prezydent, zapowiadając zwiększenie finansowania naszych Sił Zbrojnych – w tym na ich modernizację – do poziomu 2 proc. PKB. Komorowski ocenił, że będzie to także gest mający zachęcać inne państwa NATO do pójścia tą samą drogą i danie odpowiedzi na to, że „inne kraje w sąsiedztwie Polski podnoszą w sposób bardzo istotny poziom zaangażowania finansowego w budżetach obronnych”. Zwracał uwagę, że Rosja w ostatnim czasie podwoiła swoje wydatki na armię. Zamiar „wzmocnienia wysiłków obronnych” Polski potwierdzał również po spotkaniu z Obamą premier Donald Tusk, deklarując, że do podjęcia podobnego wysiłku będziemy przekonywać pozostałych członków Sojuszu podczas wrześniowego szczytu NATO w Walii.

Barack Obama nie wykluczył kolejnych sankcji wobec Rosji, jeśli będziemy mieli do czynienia z „dalszymi rosyjskimi prowokacjami”. – Rosja ma obowiązek rozpoczęcia konstruktywnego dialogu z rządem w Kijowie i zapobieżenia przepływowi bojówkarzy i broni na wschodnią Ukrainę. Rosja musi wykorzystać swój wpływ na uzbrojonych separatystów i skłonić ich do zaprzestania ataków na siły bezpieczeństwa Ukrainy, do opuszczenia zajętych budynków, złożenia broni i wejścia na drogę procesu politycznego – mówił Obama. Zadeklarował także pomoc Ukrainie „w pierwszych krokach ku reformom politycznym i gospodarczym”. Między innymi o wydarzeniach na Ukrainie i w tym kontekście o bezpieczeństwie w regionie Komorowski i Obama rozmawiali wczoraj w Pałacu Prezydenckim z przywódcami państw NATO Europy Środkowo-Wschodniej. Podczas rozmów – zarówno prezydenta Komorowskiego, jak i premiera Tuska – z prezydentem Obamą poruszono także kwestię bezpieczeństwa energetycznego. Obama deklarował wczoraj, że Stany Zjednoczone – które dysponują własnymi zasobami gazu znacznie tańszego niż europejski – będą eksportować więcej tego surowca na rynek międzynarodowy. Prezydent Stanów Zjednoczonych reklamował przy tym zawarcie – będącej cały czas przedmiotem negocjacji – umowy między USA a Unią Europejską o wolnym handlu (TTIP), którą Amerykanie forsują w zaproponowanej przez nich formie. Według Obamy, byłoby o wiele łatwiej zatwierdzić eksport gazu do państw, z którymi byłaby już zawarta umowa o wolnym handlu.

Artur Kowalski