• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Więcej firm upada

Wtorek, 3 czerwca 2014 (20:14)

Z najnowszego raportu Euler Hermes Collections, która przeanalizowała sytuację polskich firm w kontekście bankructw, wynika, że w maju upadło 79 firm. Rok temu w maju było 70 takich ogłoszeń.

W ciągu pięciu pierwszych miesięcy br. opublikowano oficjalnie informacje o upadłości 342 polskich przedsiębiorstw wobec 398 w ciągu pięciu pierwszych miesięcy ubiegłego roku.

– Przepływy finansowe przed rokiem były niewątpliwie najbardziej wydłużone w ostatnich latach. Bieżące zamówienia są z reguły lepiej spłacane, natomiast wiele zamówień zrealizowanych w poprzednich miesiącach wciąż jest nierozliczonych, mimo iż należności te w zestawieniach finansowych figurują wciąż jako majątek firmy, to de facto są to straty obciążające ich wynik. Zobowiązania znacznie przeterminowane wciąż są wartościowo dużą częścią należności, które wykazują dostawcy – ich upadłości mają więc źródło w słabej koniunkturze w przeszłości – mówi Maciej Harczuk, prezes zarządu Euler Hermes Collections, spółki z Grupy Allianz.

Największa i najgłośniejsza upadłość miała miejsce w sektorze dystrybucji dóbr RTV i AGD. Nie była pierwsza w ostatnich kwartałach i zapewne nie ostatnia. Problemy, w tym konkurencję ze strony sprzedaży internetowej odczuwają także mniejsi, detaliczni dystrybutorzy.

Cztery spośród ogłoszonych w maju upadłości dotyczyło producentów żywności, pięć firm zaopatrywało budownictwo – także m.in. w odzież roboczą czy narzędzia. Cztery firmy produkowały opakowania i komponenty z tworzyw sztucznych, natomiast pozostałe pięć wytwarzało dobra inwestycyjne: konstrukcje, aparaturę rozdzielczą, wyposażenie przemysłowe, jedna z nich remontowała statki.

Problemy nie odpuszczają na żadnym polu

Duża liczba upadłości firm budowlanych dotyczy firm ze wszystkich kategorii: a więc tych wyspecjalizowanych w budownictwie ogólnym i mieszkaniowym (9), w infrastrukturze drogowej i kanalizacyjnej (3) oraz w instalacjach i pracach wykończeniowych (6).

Zmniejszenie się w kwietniu dynamiki przyrostu przewozów towarowych nie jest zjawiskiem bez oddźwięku – tylko w maju ogłoszono upadłość pięciu firm transportowych. Rynek przewozów jest mocno konkurencyjny – nadpodaż usług na nim sprawia, że jest wrażliwy na wszelkie wahania koniunktury i zawirowania zewnętrzne (ceny paliw, problemy w dostępie do rynków wschodnich itp.).

Mniej jest za to wśród firm usługowych, których upadłość ogłoszono w minionym miesiącu, tych związanych z popytem konsumenckim: gastronomicznych, hotelarskich, reklamowych etc. Wciąż za to napotkać można w zestawieniach bankructw stałą pod względem liczebności grupę firm obsługujących rynek nieruchomości i inwestycje, które nie doczekają już powrotu koniunktury na rynek.

- To wszystko pokazuje, że druga połowa roku dla polskiego przemysłu może być bardzo trudna. Duży wpływ na tysiące polskich przedsiębiorstw będzie miał problem z eksportem ich towarów do Rosji, Ukrainy oraz do krajów byłego Związku Sowieckiego. W tej kwestii wyraźnie widać spadek eksportu, jeśli chodzi o samą Ukrainę, wynosi on prawie 15-20 proc. – mówi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

Jak dodaje Szewczak, tego wielkiego ożywienia gospodarczego zapowiadanego przez przedstawicieli rządu i niektóre media raczej nie będzie. – Widać wyraźnie, że polski przemysł zwalnia, wskaźniki koniunktury przemysłowej czy gospodarczej spadają. Mamy również słaby napływ kapitału zagranicznego do Polski, który i tak w zeszłym roku był na poziomie najniższym od wielu lat – zaledwie około miliarda euro – zauważa ekspert.

- Wydaje się, że zamiast zapowiadanego propagandowego ożywienia gospodarczego w drugiej połowie roku możemy mieć znaczące wyhamowanie, zarówno produkcji przemysłowej, jak i eksportu. Oczywiście będzie to negatywnie rzutować na kondycję finansową wielu firm, zwłaszcza tych małych i średnich, a to z kolei przełoży się na wysoką liczbę upadłości ich przedsiębiorstw – ostrzega Janusz Szewczak.

MPA