• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Zabójcze prawo

Środa, 22 sierpnia 2012 (06:07)

45-letniemu Marcelo Díezowi, od 17 lat pogrążonemu w śpiączce, w wyniku niedawno przyjętego w Argentynie prawa grozi eutanazja. Człowiek nie ma prawa decydować o życiu drugiej osoby, ostrzega ks. bp Virginio Domingo Bressanelli, wiceprzewodniczący Episkopatu Argentyny.

W 1994 r. Marcelo Díez po raz ostatni miał wsiąść na motocykl. Uległ tragicznemu wypadkowi drogowemu. Trafił do szpitala. Pomimo licznych obrażeń jego stan z pewnością zacząłby się poprawiać, gdyby nie fatalne zakażenie, którego skutkiem okazała się śpiączka.

Obecnie mężczyzna przebywa w ośrodku LUNCEC w mieście Neuquén. Nie jest podłączony do żadnej aparatury, nic nie wskazuje na to, by doznawał jakichkolwiek cierpień, nie jest mu potrzebna żadna specyficzna terapia, wymaga jedynie podstawowej opieki, w tym dostarczania płynów i niezbędnych kalorii.

Kilka miesięcy temu jego siostry zaczęły domagać się, by zaprzestano podtrzymywania go przy życiu, ale obowiązujące wówczas prawo uniemożliwiało realizację tego żądania. Teraz jednak po przyjęciu przez Argentynę ustawy o "godnej śmierci", pełnomocnik sióstr Díeza - José Gerez, podjął kroki w celu zrealizowania śmiertelnego scenariusza wobec mężczyzny.

Głos w obronie życia Díeza i jego godności zabrał miejscowy ordynariusz ks. bp Virginio Domingo Bressanelli. W oświadczeniu "Prawo do podstawowej opieki" szczegółowo opisał przypadek mężczyzny i jego obecny stan. Okazuje się, że mężczyzna w asyście pielęgniarza każdego dnia uczestniczy w życiu wspólnotowym, reaguje na muzykę, rozpromienia się przy jej dźwiękach, wieczorem z jego twarzy daje się wyczytać zmęczenie.

"Z ludzkiego punktu widzenia idzie o życie [człowieka], któremu winniśmy szacunek, troskę i wsparcie aż do chwili, kiedy jego stan się odmieni - czego pragnęli jego rodzice - albo do czasu, kiedy jego życie dobiegnie naturalnego kresu" - czytamy w dokumencie cytowanym przez portal Neuquen.com.ar.

Ksiądz biskup Bressanelli dodaje, że pozbawienie mężczyzny tej troski będzie równoznaczne ze skazaniem go na potworną śmierć. Podkreśla, że będzie to eutanazja przez zaniechanie, zbrodnia przeciwko człowiekowi przez porzucenie go. "W takich przypadkach właściwa droga polega na odnowieniu naszej zdolności do kochania, pokornej rezygnacji z pragnienia wszechmocy i podjęciu wszelkich możliwych działań na rzecz potrzebującego człowieka, w całkowitym zawierzeniu Opatrzności Boga Ojca, który w tego rodzaju przypadkach wypełnia plan miłości dla dobra wielu" - czytamy w oświadczeniu.

Anna Bałaban