• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Taktyka uników

Środa, 22 sierpnia 2012 (06:05)

Tomasz Siemoniak zamierza "przyjrzeć się" orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował obniżenie emerytur dla członków WRON. Ale bez podejmowania działań legislacyjnych. - Minister powinien jasno wyrazić swój pogląd w tej sprawie, a nie stosować taktykę uników - ocenia opozycja.

Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego była formą junty wojskowej, która zarządzała Polską podczas wprowadzonego w 1981 r. stanu wojennego. Organem składającym się z 22 wojskowych wysokiej rangi kierował Wojciech Jaruzelski. WRON przejęła stery w kraju z pogwałceniem nawet ówczesnego, PRL-owskiego prawa, a jej celem było utrzymanie słabnącej władzy reżimu komunistycznego.

W praktyce oznaczało to zdławienie sił niepodległościowych, czego jednym z symboli jest krwawa pacyfikacja kopalni "Wujek" 16 grudnia 1981 r., podczas której zomowcy zastrzelili 9 i ranili 21 górników. Po zmianach ustrojowych 1989 r. można było powrócić do problemu wymierzenia sprawiedliwości członkom WRON, m.in. za skierowanie oddziałów milicyjno-wojskowych przeciwko Narodowi.

Odpowiedzią na oczekiwania społeczne była m.in. nowelizacja ustawy z 2009 r. o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin. Zmniejszała ona przeciętną emeryturę członka WRON z 8,5 tys. zł do ok. 6 tys. złotych. Zakwestionował ją Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 24 grudnia 2010 roku.

Zgodnie z nim członkom WRON nie można było obniżyć wojskowych emerytur za okres sprzed wprowadzenia stanu wojennego, tj. od 8 maja 1945 r. do 11 grudnia 1981 roku. Według orzeczenia zasadne jest natomiast obniżanie świadczeń emerytalnych za okres po tej dacie. Minister obrony ma twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony czeka go nowelizacja ustawy, z uwagi na wyrok TK, a z drugiej obawa przed kompromitacją, jeśli zdecyduje się przyznać członkom WRON pełny wymiar emerytur.

Jak można wnosić z wyjaśnień udzielonych "Naszemu Dziennikowi" przez resort obrony, minister postanowił grać na zwłokę. "Minister Tomasz Siemoniak uważa jednak, iż w takiej sprawie, jak podwyższenie emerytur dla członków WRON, nie powinno być automatyzmu. Sprawa ta budzi bowiem zbyt wiele kontrowersji i emocji. Dlatego też, przy pełnym szacunku dla orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, które trzeba realizować, chce ponownie wszechstronnie przeanalizować to orzeczenie i jego potencjalne skutki. W związku z tym, jako osoba odpowiedzialna za kształt ewentualnej nowelizacji ustawy emerytalnej, podjął decyzję o przerwaniu prac legislacyjnych nad projektem nowelizacji tej ustawy" - pisze Departament Prasowo-Informacyjny MON.

- Nie można więc mówić o przekazaniu projektu nowelizacji do Sejmu. Prace zostały przerwane. Należy wszechstronnie przeanalizować i zbadać potencjalne skutki zmiany ustawy - zaznacza Jacek Sońta, rzecznik resortu, pytany, na jakim etapie są przygotowania do nowelizacji ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin.

Strategię Siemoniaka krytykuje opozycja. Parlamentarzyści wytykają ministrowi kunktatorstwo.

-  Minister przyjął taktykę uników. W ważnych sprawach, które dotyczą MON czy żołnierzy, nie zabiera głosu. Ewentualnie coś delikatnie skomentuje. Nie słyszałem głosu pana ministra, który by powiedział, że to jest jego pomysł, projekt i za niego będzie odpowiadał - mówi poseł Dariusz Seliga (PiS), członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Wskazuje też, że Siemoniak nie zajął stanowiska, kiedy podczas marcowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego Bronisław Komorowski zapowiedział wycofanie polskich wojsk z Afganistanu.

- Podobnie jest ze sprawą emerytur WRON. Mówienie, że będzie się przypatrywać orzeczeniu TK, oznacza odwlekanie problemu w czasie. Myślę, że żołnierze też to widzą. Mamy do czynienia ze zwykłym zwlekaniem i grą na czas - twierdzi Seliga.

Jego zdaniem, konstytucyjny minister powinien brać odpowiedzialność i nie bać się podejmować odważnych decyzji. - Wiem, że jest orzeczenie TK, ale na zdrowy rozsądek przecież nawet bohaterowie, którzy walczyli o niepodległość, nie zostali do tej pory w żaden sposób uhonorowani. Żyją w biedzie, a ich oprawcom będzie się przyznawać wyższe uprawnienia emerytalne, które i tak są większe od przeciętnych? - kwituje parlamentarzysta.

Jacek Dytkowski