• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Ryzykowny kontrakt stulecia

Piątek, 30 maja 2014 (02:04)

Czy do Chin popłynie tylko gaz z Syberii, czy gaz razem z Syberią? – zastanawiają się eksperci, komentując wielki kontrakt Chin z Rosją na dostawy gazu.

Po dziesięciu latach twardych negocjacji Rosja i Chiny podpisały kontrakt na dostawy rosyjskiego gazu z Syberii do Państwa Środka. Gazowy kontrakt stulecia wycenia się na 400 mld USD, przy cenie 350 USD za 1000 m sześc. gazu. Ale prawdziwe stawki objęte są tajemnicą handlową.

– Prawdziwa cena zawarta jest pomiędzy ceną gazu turkmeńskiego, importowanego przez Chiny, a ceną gazu „po kosztach”. Dla Gazpromu jest to cena na granicy opłacalności, co natychmiast wyceniły rynki – notowania Gazpromu 22 maja spadły o 2,3 proc. – twierdzi dr Cezary Mech, finansista, były wiceminister finansów. Kontrakt przewiduje dostawę 38 mld m sześc. gazu rocznie przez 30 lat, ale mówi się o ewentualnym wzroście importu do 61 mld m sześc., ponieważ Chiny zamierzają do 2020 r. zwiększyć konsumpcję gazu ze 170 mld do 220 mld metrów sześciennych.

Dostawy będą pochodzić z pól naftowych Syberii Wschodniej, które wymagają dużych nakładów inwestycyjnych.

– Na budowę infrastruktury, w tym gazociągu Siła Syberii, Rosja ma wydać 55 mld USD, a Chiny – 20 mld USD, ponadto przedpłata Chin za gaz wyniesie kolejne 20 mld USD. Nie wiadomo jednak do końca, jak to przedsięwzięcie będzie funkcjonowało. Możliwe, że planowane jest rozwiązanie preferowane przez stronę chińską, a mianowicie zawiązanie rosyjsko-chińskich spółek joint-ventures, które inaczej podzielą ryzyka i koszty – relacjonuje biznesowe szczegóły kontraktu dr Mech.

Żeby uczynić kontrakt bardziej opłacalnym dla obu stron, Rosjanie zrezygnowali z podatków od wydobycia, Chiny zaś z poboru cła. Dostawy gazu mają ruszyć w 2018 roku.

Syberyjska przystawka

Polityczny kontekst kontraktu jest dla komentatorów jasny, choć amerykański sekretarz stanu John Kerry w pierwszej reakcji na umowę usiłował go bagatelizować.

– Sprawdziły się nasze przepowiednie sprzed kilku miesięcy. Rosja pod wpływem konfliktu z Zachodem zwróciła się w kierunku Chin. Putin, czując się osaczony, chce pokazać, że ma alternatywę – mówi dr Mech.

Z punktu widzenia geopolityki pchnięcie Rosji w objęcia Chin jest najpoważniejszym skutkiem ukraińskiego konfliktu. Przy czym płonne są nadzieje, że ów „gazowy sojusz” szybko się rozpadnie. Chińczycy prędko nie wypuszczą Rosji z obawy przed zainstalowaniem w Moskwie proamerykańskiego rządu i domknięciem amerykańskiego pierścienia wokół Chin.

Dla Rosji gazowy kontrakt z Chinami wiąże się z potężnym ryzykiem.

– Konflikt z Zachodem osłabił pozycję Rosji. Wprawdzie Putin, grając na nacjonalizmie, umocnił swoją pozycję wewnętrzną, jednak zbliżenie z Chinami grozi tym, że Syberia i cała Rosja może stać się dla Chin „przystawką” – uważa były wiceminister finansów. To dlatego, że konflikt ukraiński odciąga uwagę Moskwy od Syberii zagrożonej chińską ekspansją. Rosja, obrócona w stronę Europy, będzie absorbowała Zachód, podsycając ruchy odśrodkowe w rosyjskojęzycznych regionach Ukrainy, Białorusi, Łotwy i Estonii. Na koniec sama może stać się „chińską Ukrainą”.

To Rosja musi wybudować gazociągi. I to ona będzie przywiązana do Chin, a nie odwrotnie. Kontrakt wiąże Rosję z poważnym przeciwnikiem, zwłaszcza że większość terytorium Syberii historycznie przynależała do Chińczyków. W tym układzie Rosja będzie musiała być bardzo grzeczna, żeby Chińczycy, których jest już na Syberii 7 milionów, nie upomnieli się przypadkiem o prawa człowieka, np. we Władywostoku.

 

Chińska ekspansja

Chiny przejęły już gospodarkę Ameryki Łacińskiej i Afryki, gdzie działa 2,5 tys. firm z Państwa Środka, to 200 mld USD obrotów. Chińczycy, korzystając na konflikcie Rosji z Zachodem, już weszli do rosyjskiej strefy wpływów w Turkmenistanie, Uzbekistanie i Kazachstanie, skąd sprowadzają gaz po bardzo niskiej cenie. Importują też gaz skroplony z Kataru, ale jest on o 80 proc. droższy niż turkmeński. Ponadto sprowadzają też pewne ilości LNG z Australii i Kanady, gdzie nawet dokonały inwestycji kapitałowych. Dzięki szerokiej dywersyfikacji dostaw gazu Pekin uzyskał w negocjacjach gazowych z Rosją bardzo silną pozycję, którą dodatkowo wzmocnił konflikt na Ukrainie i presja zachodnich sankcji na Rosję.

Według statystyk sporządzonych na zlecenie ONZ, Chiny stały się już pierwszą gospodarką na świecie. W tym roku dogoniły USA pod względem siły nabywczej. Sięgnięcie przez Pekin po światowe przywództwo jest tylko kwestią czasu. Roszady w skali globalnej nie dokonują się bez rywalizacji. Pole konfliktu w Azji już się zarysowało w postaci zatargów na linii Chiny – Japonia, Chiny – Wietnam, napięć w stosunkach Chin z Filipinami i Indiami. To, że Ameryka zajęła się Ukrainą, daje Chinom, według analityków, 10 lat oddechu.

Według dr. Mecha, wcale nie jest jeszcze powiedziane, że Rosja i Chiny ostatecznie się dogadały.

– Chińczykom trafiła się po prostu okazja pozyskania taniego gazu z Syberii, więc z niej skorzystali, a przy okazji – wiedząc, że są okrążani przez USA – podali rękę Putinowi, który znalazł się w tarapatach – komentuje finansista. – Pamiętajmy jednak, że obroty handlowe Chin z USA wciąż są trzy razy wyższe niż z Rosją – zastrzega.

Sukces połowiczny

Rosja może zyskała politycznie na kontrakcie w konfrontacji z Zachodem, ale naraziła się na ryzyko straty bogactw Syberii, które są podstawą jej dobrobytu. Gazprom po transakcji odnotował spadek notowań.

– Notowania Gazpromu spadły o 2,3 proc., i to w chwili, gdy giełdy szły w górę. Po uwzględnieniu przez rynki ryzykowanej transakcji Gazprom kosztuje w tej chwili na giełdzie tylko 100 mld USD. Cena akcji spółki w relacji do zysku wyniosła 2,7 proc., co jest wskaźnikiem bardzo niskim, świadczącym o tym, że inwestorzy nie wierzą w przyszłe zyski z nakładów kapitałowych, szacowanych na 70 mld USD. Cena akcji jest 2,8 razy wyższa od spodziewanego zysku, czyli po trzech latach inwestycja się zwróci, ale przewidywania co do ryzyka są wysokie, zachodzi duże prawdopodobieństwo, że spodziewanego zysku nie będzie – relacjonuje dr Mech.

Ale dla Chin też nie jest to transakcja w pełni satysfakcjonująca: gaz będzie stosunkowo tani, ale jednak droższy niż w USA po rewolucji łupkowej, co już wpływa na obniżenie konkurencyjności chińskiej produkcji.

Taniej nie dla wszystkich

Kontrakt stulecia spowoduje zmiany na rynku gazowym, ponieważ wolumen wydobywanego na świecie gazu ulegnie zwiększeniu o 38 mld m sześc. rocznie, Chiny zaś będą miały zapewnione dostawy względnie taniego surowca.

– To będzie miało ten skutek, że Chińczycy przestaną kupować gaz skroplony z Australii, Kanady i innych kierunków w kontraktach powyżej cen spotowych – prognozuje nasz rozmówca.

Koszty skroplenia i transportu LNG powodują, że gaz transportowany drogą morską np. z Kataru, jest już na starcie o 80 proc. droższy niż gaz tłoczony rurociągiem z Rosji. Kontrakt wpłynie na obniżenie ceny rynkowej LNG.

– Dlatego na wieść o kontrakcie stulecia spadły ceny akcji firm gazowych i naftowych w indeksach – wyjaśnia finansista. – Nadal jednak LNG będzie znacząco droższy od gazu rosyjskiego, bo nikt nie będzie go sprzedawał poniżej kosztów – zaznacza.

Rosja, mając alternatywę w postaci odbiorcy chińskiego, będzie jeszcze mocniej negocjować cenę gazu dla Europy. Przy czym Węgrom i Niemcom, którzy dobrze zrozumieli swoje interesy podczas kryzysu ukraińskiego, zaoferuje lepszą cenę, natomiast Polsce podyktuje twarde warunki. W rezultacie jeśli już dziś płacimy Rosji za gaz drożej niż inni, to w przyszłości będziemy płacić jeszcze więcej, i to mimo większej dywersyfikacji dostaw. W rezultacie koszty produkcji w Polsce wzrosną, co spowoduje dalszą ucieczkę miejsc pracy i wzrost kosztów utrzymania – uważa były wiceminister finansów.

Specjaliści wiążą duże nadzieje z wykorzystaniem nowych surowców i technologii w energetyce.

Przyszłością światowej energetyki nie jest ropa i gaz, lecz geotermia, hydraty metanu z dna oceanów i wodór. Z pewnością jednak jest to ostatni moment, aby Polska zaczęła myśleć o sobie.

– Zamiast eliminować z przyczyn politycznych węgiel, kupować droższy gaz, gdy możemy kupić taniej, inwestować w nieefektywną energetykę wiatrową i sprowadzać drogie technologie jądrowe, powinniśmy skupić się na zagwarantowaniu Polsce jak najtańszej energii i obniżeniu kosztów utrzymywania miejsc pracy w naszym kraju – radzi dr Cezary Mech. – To ma decydujące znaczenie dla naszej konkurencyjności i pozycji w świecie, a może wręcz przesądzić o dalszym istnieniu Polski jako samodzielnego państwa – podkreśla.

Małgorzata Goss