Zagrzmiało,będzie urodzaj!
Piątek, 30 maja 2014 (02:00)Zamyślenia majowe ze św. Janem Pawłem II przygotowane przez ks. bp. Józefa Zawitkowskiego
Miłość nam umarła!
Kardynał Wojtyła, gdy został wybrany na Papieża, miał 58 lat.
Był to człowiek zdrowy, wysportowany, mocny.
Można było mu wróżyć długiego pontyfikatu.
I tak rzeczywiście było. Zamach na Jego życie mocno osłabił zdrowie
Świętego Papieża. W każdej kolejnej pielgrzymce
zauważaliśmy, że Ojciec Święty jest słabszy, a coraz mocniejszy w swej posłudze.
Podpierał się laską, homilię głosił, siedząc,
mówił coraz mniej wyraźnie,
był coraz słabszy.
Widzieliśmy go jeszcze
w klinice Gemelli,
w papieskim oknie
w Niedzielę Palmową,
ale już nie mógł mówić. Pozdrowił nas tylko
gałązką palmową.
Nie był na Drodze Krzyżowej
w rzymskim Koloseum.
Był w kaplicy. Mocno
przytulał krzyż! Jego twarzy już nie widzieliśmy. Pielgrzymi z całego świata modlili się na placu
Piotrowym. W oknie Papieża paliło się światełko.
Tam w pokoju wielkiego Watykanu działo się
misterium życia i śmierci. Kończył się czas,
przestrzeń. Kończyła się wiara, spełniała się nadzieja,
zaczynała się wieczność.
Całe życie Was szukałem,
teraz Wy przyszliście do mnie. Dziękuję!
Pozwólcie mi odejść do Domu Ojca! W wigilię Święta Bożego Miłosierdzia, 2 kwietnia 2005 r.,
o godzinie 21.37 Miłość nam umarła. Co teraz? Wy będziecie mi świadkami! Księża wstawajcie! Odprawiajcie Msze! Płakali
dobrzy i źli. Znicze ze łzami ustawiali przy
kościołach, krzyżach, kilometrami wzdłuż ulic.
Potem był watykański pogrzeb, jedna róża na
cedrowej trumnie. Wiatr zamknął księgę. Amen. Pamięć zachować i tożsamość,
Bogurodzica nam pomoże,
a być świadkami miłosierdzia
pomóż nam, pomóż, Święty Boże.
Ks. bp Józef Zawitkowski