„Wyborcza” nakręca spiralę nienawiści
Czwartek, 29 maja 2014 (21:15)Wściekłe psy gończe zostały spuszczone ze smyczy redakcji na Czerskiej. Publicyści, komentatorzy i wielbiciele ideologicznego kitu urabianego przez „Wyborczą” ruszyli szturmem na katolickich lekarzy, którzy chcą jedynie służyć życiu, prawdzie, w zgodzie ze swoim sumieniem, a nie poddawać się ideologii śmierci i jej inżynierom zagłady. Pokaz sił w tej konfrontacji jest znamienny. Zwycięzcami okazali się katoliccy lekarze, bo podpisów wciąż przybywa. Coraz bardziej aktywizuje się środowisko pro-life, gdyż ta akcja świadczy wyraźnie o budzącej się wrażliwości Polaków, o chęci zaangażowania się na rzecz życia oraz publicznego świadczenia o swojej przynależności do Boga, Kościoła, wartości. Świadczy o chęci bronienia podstawowych praw człowieka, wreszcie, przeprowadzenia konkretnych ofensywnych akcji bez biernego czekania na ruchy przeciwnika.
Zadymiarze w odwrocie
Stąd frustracja, wściekłość, fala nienawiści zalewająca internet za pomocą platformy i narzędzi udostępnianych przez „GW”. W moim przekonaniu, jest to epicentrum, obok „Newsweeka” szerzenia, podsycania i podtrzymywania antykatolickich resentymentów i uprzedzeń w Polsce, które bazuje i wykorzystuje najniższe instynkty ludzkie, naiwność, ignorancję, niedojrzałość swoich, głównie młodych czytelników.
Prawdopodobnie żaden z hejterów nie pomyślał, że bycie katolikiem, to naturalne i automatyczne nastawienie pro-life, bez względu na jakiekolwiek deklaracje czy klauzulę sumienia, to walka o słabych, chorych, bezbronnych, zawsze i wszędzie.
„Wyborcza” dzieląc Naród, ma swoje cele. Pożywia małych nienawistników, niepełnoletnich ignorantów, zapalonych frustratów, aby mieli swoje rachityczne widowisko, swoje igrzyska zła, a przy okazji zarabia na reklamach. Jakie to proste.
Gazeta.pl zrobiła nawet sondę, która ma sprawiać wrażenie wiarygodnej i reprezentatywnej, jako „potężnej” siły w całej Polsce potępiającej katolickich lekarzy. Taka masa krytyczna.
Zaledwie 14 tys. internautów, którzy stanęli po ideologicznej stronie swoich mistrzów z „GW”, to bardzo słaby wynik, który, przyznaję, zdziwił mnie, gdyż spodziewałem się większej liczby wyznawców.
Siedzący przed komputerami, syci, zadowoleni i wypieszczeni buntownicy, („młodzi, wykształceni, z wielkich miast”), tj. 91 proc. czytelników „GW”, zapytanych, czy „lekarze powinni mieć prawo stawiania prawa boskiego przed prawem państwowym”, uznało, że „nie, ponieważ żyjemy w państwie świeckim, nie wyznaniowym”. Absurdalna redukcja, do tego mijające się z podstawowymi założeniami powstałej deklaracji uogólnienie.
Przy okazji, w samym Szczecinie, na ostatnim Marszu dla Życia było ok. 12 – 15 tys. świadków pro-life, zwykłych, normalnych ludzi, którzy pofatygowali się, aby wyjść na ulice swojego miasta w radosnej kontemplacji piękna rodzinnej wspólnoty. 1 czerwca, w najbliższą niedzielę odbędzie się kolejny Marsz dla Życia, zorganizowany w 120 miastach polskich. To fantastyczne zaplecze dla lekarzy sumienia.
I właśnie to jest przerażające dla libertynów, to wzbudza w nich lęk i panikę. Są w odwrocie, jak nielotny cyrk Palikota i Tuska. Mobilizują się więc, aby ciskać nienawiścią i dzielić, szczuć na porządnych ludzi bezbronną w ich szponach młodzież, która bezmyslnie, bez refleksji powtarza puste, ideologiczne hasła, których za kilka lat będzie się wstydzić, które zaneguje.
Ten kolos na glinianych nogach drży w posadach, a zasłaniając się metodologiczną hucpą w postaci niereprezentatywnej i nieprofesjonalnej socjologicznie sondy, ośmiesza się tylko.
Tym bardziej że, gdy pewnego dnia zabraknie im już sił i zdrowia katoliccy lekarze, bez względu na ich poglądy pochylą się nad nimi i pomogą w chorobie, nawet jeśli „Wyborcza” rozpocznie dziś propagandową akcję i produkcję wkładki do dokumentów i legitymacji szkolnych, na których będzie widnieć oświadczenie: „W razie wypadku lub choroby nie chcę być leczony i prowadzony przez katolickiego lekarza”.
Dlatego nie dajmy się ani zastraszyć, ani sprowokować, róbmy swoje. Im więcej lekarzy podpisze tę deklarację, tym lepiej dla życia, dla pacjentów, dla normalności. Agresywna i ekstremistyczna mniejszość może pluć, szaleć, rzucać się w podrygach i konwulsjach z pianą na ustach, a my, róbmy swoje. Wspaniałe świadectwo lekarzy niech przynosi owoce, niech zachęca kolejnych humanistów, którzy na wzór lekarza Jezusa Chrystusa chcą służyć Prawdzie i życiu, życiu zawsze TAK!
Dr Tomasz M. Korczyński