Czas na ofensywę katolików
Czwartek, 29 maja 2014 (17:37)Po śmierci ks. kard. Edmunda Dalbora 24 czerwca 1926 roku Ojciec Święty Pius XI nominował na nowego Prymasa Polski, a zarazem arcybiskupa poznańskiego i gnieźnieńskiego ordynariusza katowickiego Augusta Hlonda. Ks. kard. August Hlond uczynił Poznań ośrodkiem życia katolickiego i narodowego w odrodzonej Polsce. Można powiedzieć, że było to ówcześnie centrum katolicyzmu i patriotyzmu w naszej Ojczyźnie, bo ks. kard. Hlond był niezmordowanym organizatorem, społecznikiem i patriotą, kochanym przez Polaków i szanowany przez przeciwników.
Dziś po epoce głębokiej wrażliwości, pobożności, czci dla Boga i szacunku do wartości chrześcijańskich w Poznaniu nie ma prawie śladu. Era ta wydaje się przeszłością. Zamiast tego na naszych oczach wzrasta bastion libertynizmu zaciekle popierający Platformę Obywatelską, gdzie antykatolickie środowiska zanurzone w konsumpcjonizmie, korzystając z faktu, że jest to jeden z najbogatszych regionów Polski, mają strawę, pasożytując na resentymentach i uprzedzeniach, dopuszczając się drwin z Kościoła i polskich świętości.
Pozwalają na to władze samorządowe, rząd Tuska decyzjami figuranta, skompromitowanego i uciekającego właśnie do Strasburga i Brukseli najgorszego ministra kultury i dziedzictwa narodowego w historii Polski Bogdana Zdrojewskiego, który ponownie opłaca bluźnierców i gorszycieli. Jego wyjazd jest właściwie bardzo dobrą wiadomością, ale szkody, których dokonał, po pierwsze – będzie trudno naprawić, po drugie – jego następca będzie kontynuował dewastację kultury i dziedzictwa narodowego.
Co się stało z Poznaniem?
Nie tak dawno opinia publiczna została zszokowana ogromnym billboardem atakującym św. Jana Pawła II oraz osobę o. dr. Tadeusza Rydzyka. Prymitywne i odrażające malowidło miało sprowokować katolików do gwałtownej reakcji. Zostało powszechnie zignorowane, jako że nie godzi się schodzić do poziomu prymitywizmu i prostactwa. Antykatolickie środowiska uznały to jednak za przejaw słabości katolików i znów uderzyły. Tym razem mocniej, bo zadając cios w uczucia religijne katolików, czyniąc z cierpienia Chrystusa ponury i haniebny happening.
Jak podaje portal NaszDziennik.pl, w czerwcu w Poznaniu zostanie wystawione przedstawienie pt. „Golgota Picnic” argentyńskiego pseudoartysty, który będzie opłacany z naszych pieniędzy, ponieważ tę imprezę firmują: Urząd Miasta Poznania, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu oraz Fundacja Malta.
O tym, kim są ludzie znieważający i pozwalający sobie na drwiny z ludzkiego cierpienia i tortur, pisałem na łamach portalu NaszDziennik.pl (zob. tutaj), nie będę zatem przytaczał ponownie moich opinii o poziomie barbarzyńców, jednak to, co można już dziś powiedzieć o samym spektaklu, to, że jest to dość prymitywne i nakręcające nienawiść do Boga, chrześcijaństwa i katolików widowisko. Filmy na youtube.com, komentarze, recenzje i opinie w Europie, jakie krążą po sieci (w języku hiszpańskim czy francuskim), wskazują wyraźnie, że ta antysztuka sieje zgorszenie, bluźnierstwo, rani uczucia religijne katolików i znów musimy się zderzyć ze złem w czystej postaci antysztuki.
Co można zrobić?
Bogdan Zdrojewski wprawdzie znów powie, że dopóki wyraz artystyczny nie łamie prawa i konstytucji, to on, minister kultury i dziedzictwa narodowego zezwala na pełną wolność (zob. mój komentarz na temat wywiadu ze Zdrojewskim w Polskim Radiu pt. „Zdrojewski prawi sobie komplementy”: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/75471.html), jednak to ostatnie psujące się i trujące „dziełko” Zdrojewskiego, jakie nam zostawia przed swoją emigracją, można oprotestować. Zachęcam do włączenia się do akcji protestacyjnej tutaj: http://www.protestuj.pl/beda-drwic-z-jezusa---nie-mozemy-na-to-pozwolic-,13,k.html.
Obojętność i brak reakcji jest siłą napędową dla pojawiania się kolejnych ataków na Boga i Kościół. Zarówno Bóg, jak i Kościół sobie poradzą, zapewne i bez naszej reakcji, ale wyrażając swój sprzeciw, odważnie przyznajemy się do naszej religii, co jest ważne przede wszystkim dla nas samych jako świadków, bo będziemy z tego rozliczani, według słów Chrystusa.
W tym miejscu przypominam sobie wyzwanie, jakie rzucił polskim katolikom o. James Manjackal w Warszawie podczas ostatnich rekolekcji. Powiedział wtedy: „Przemyśl, czy należy bać się bardziej Boga czy ludzi. Wysiłek w demonstrowaniu symboli religijnych jest ważny dlatego, że szatan w Europie chce je całkowicie wyeliminować z miejsc publicznych, z pracy, ze szkół, z uniwersytetów. Rzucam wam wyzwanie. Posługujcie się znakami katolickimi w waszych domach, w pracy, na ulicy, powieście w mieszkaniu krzyż, on w symbolice chrześcijańskiej jest najważniejszy. Przypominam wam słowa z Ewangelii św. Mateusza. Tam możemy przeczytać poruszające słowa: »Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie«. Czy chcielibyście po śmierci usłyszeć słowa Jezusa: Nie znam cię, człowieku? Bóg czyta w twoim sercu. Wstydzisz się Go? On też się za ciebie wstydzi. Nie przyznajesz się do Niego? On też się do ciebie nie przyzna”.
Słowo Prymasa Augusta Hlonda wciąż aktualne
Kończąc zaś słowami kard. Augusta Hlonda, jeszcze raz zachęcam wszystkich samoświadomych katolików do stałego, odważnego i głośnego świadczenia o swoim przywiązaniu do Boga i wartości chrześcijańskich w przestrzeni publicznej.
„Od tego źródła życia nadprzyrodzonego rusza też nasza wyprawa ku obronie praw Polski, do Boga. Musimy ruszyć wszyscy. Nie czas na wygodę i nieczynność. Ruszyć muszą młodzi i starzy, mężczyźni, kobiety, jednostki, rodziny, parafie. (…) Ruszyć muszą organizacje katolickie, bo od tego noszą swe zaszczytne miano. Ruszy Akcja Katolicka jako Chrystusowa armia liniowa. Ruszą politycy, senatorowie, posłowie, profesorowie, nauczyciele, pisarze, literaci, rolnicy, robotnicy, wszystkie zawody.
Pójdziemy z Chrystusem w naród i jego życie. Pójdziemy na pracę, na niewygodę, na nieprzyjemności i upokorzenia, na ofiary i poświęcenie. Pójdziemy na czyn osobisty, ukryty, nieznany. Pójdziemy na wspólne, wielkie, skoordynowane działanie.
Najwyższą zasadą będzie nam miłość Boga i narodu, prawdy i błądzących. Komunia Święta będzie nam codziennym »chlebem mocnych«. Modlitwa będzie nam wytchnieniem. Cierpienie radością. Niebo zapłatą. Nie spoczniemy, aż Bóg zapanuje w życiu narodu. Nie dopuścimy do wygnania Chrystusa z Polski. Zostań z nami, Chryste, na wieki! (Łk 24,29)”.
Dr Tomasz M. Korczyński