• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Apele o uwolnienie chrześcijan mają sens

Środa, 28 maja 2014 (21:37)

W październiku 2010 roku zaangażowałem się w obronę chrześcijańskiego więźnia sumienia Youcefa Nadarkhaniego z Iranu, który będąc wtedy jeszcze mało znanym bohaterem wiary, został skazany na karę śmierci za apostazję (odrzucenie islamu). Warto dodać, że wyrok, który zapadł rok po przebywaniu Nadarkhananiego w więzieniu, był bezprawny, ponieważ ani w konstytucji irańskiej, ani w obowiązującym kodeksie karnym za taki czyn nie można nikogo zabić.

Dopiero toczy się dyskusja na ten temat w ramach Rady Rewolucyjnej i parlamentu. Innymi słowy, Nadarkhani, mąż i ojciec za swoje poglądy religijne został skazany na śmierć „in spe”. Pomimo apelacji 5 grudnia Irański Sąd Najwyższy uznał go za winnego. Ciekawe, że sędziowie Morteza Fazel i Azizoallah Razaghi powołali się w swoim wyroku na rozdział 8. książki Chomeiniego „Tahrir al-Wasilah”, gdzie ajatollah napisał: „Rodzimy apostata ma być wezwany do skruchy, a w przypadku odmowy okazania skruchy – będzie poddany egzekucji. Dobrze jest dać trzy dni zwłoki i stracić czwartego dnia, jeśli odmówi”. Ponieważ Nadarkhani nie skorzystał z tego muzułmańskiego miłosierdzia, miał zginąć.

W sumie przez trzy lata siedział on odizolowany od swojej rodziny i pomimo stałego nakłaniania go do powrotu do islamu nie ugiął się presji. Wolał zostać powieszony, niż wyrzec się Jezusa. W więzieniu irańskim miał ciężko, przede wszystkim rodzina nie miała prawa go widywać ani on jej. Dwóch małych synków i żona Fatemeh Pasandideh czekali, modlili się i wierzyli, że ich ukochany mąż i ojciec powróci pewnego dnia do domu.

W międzyczasie na całym świecie wybuchła wielka kampania domagająca się od reżimu irańskiego uwolnienia tego więźnia sumienia. W Polsce, w lipcu 2011 roku wraz z przedstawicielem katolickiej organizacji Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. Tomaszem Grzybem oraz przewodniczącym Zespołu Parlamentarnego ds. Obrony Chrześcijan w Świecie, senatorem Janem Filipem Libickim udałem się do ambasady Iranu, aby zabiegać o uwolnienie Nadarkhaniego.

8 września 2012 roku Youcef Nadarkhani został oczyszczony z zarzutu odstępstwa od islamu. Sąd irański uznał go „jedynie” winnym ewangelizowania muzułmanów, za co skazano go na trzy lata więzienia. Jednak na poczet wyroku zostały mu zaliczone lata, które już spędził w więzieniu i w związku z powyższym został wypuszczony na wolność.

Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze dlatego, że w ciężkich więzieniach irańskich (i nie tylko) nadal pozostaje wielu chrześcijan, po drugie, nasz głos jest ważny. Nie jesteśmy bezradni wobec okrucieństw islamskiego reżimu. Chciałbym w związku z tym zachęcić Czytelników portalu NaszDziennik.pl do wysyłania kartek pocieszenia dla chrześcijańskich więźniów sumienia. Po trzecie, omówiony poniżej przypadek jest, można powiedzieć, zobrazowaniem standardowego postępowania reżimu wobec „przestępców”.

Jednym z takich „niebezpiecznych wrogów” Iranu jest 32-letni Said Abedini, który nawrócił się z islamu na chrześcijaństwo już jako nastolatek (podobnie jak Youcef Nadarkhani). Założył sieć stu podziemnych (oczywiście nielegalnych) wspólnot domowych w trzydziestu irańskich miastach, w których gromadziło się ponad dwa tysiące osób, gównie konwertytów z islamu. W 2005 roku wraz z żoną, Amerykanką, wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie w 2010 roku otrzymał obywatelstwo amerykańskie. Po opuszczeniu Iranu wielokrotnie powracał do swojej ojczyzny. W 2009 roku został aresztowany przez władze irańskie i zwolniony za kaucją po zawarciu obustronnego porozumienia. W zamian za to, że zaprzestanie działalności w kościele podziemnym, władze Iranu obiecały, że nie postawią go przed sądem. Said Abedini przyjeżdżał potem wielokrotnie do Iranu, by odwiedzić swoich rodziców i krewnych. Zajmował się także działalnością charytatywną, w tym zakładaniem legalnego sierocińca.

Władze Iranu dotrzymywały swojej strony umowy do lipca 2012 roku, kiedy to Gwardia Rewolucyjna zatrzymała pastora Abediniego niedługo po przekroczeniu przez niego granicy i osadziła go w areszcie domowym. 26 września przeszukano dokładnie mieszkanie rodziców, w którym przebywał, skonfiskowano materiały chrześcijańskie, a jego samego umieszczono w więzieniu Evin, znanym z brutalnego traktowania osadzonych. Odmówiono mu także możliwości kontaktu z adwokatem. Dopiero w ostatnich dniach przed procesem reprezentujący go irański prawnik mógł zapoznać się z przedstawionymi mu zarzutami. Pod koniec stycznia 2013 roku pastor Abedini został skazany na osiem lat więzienia za „działania zagrażające bezpieczeństwu narodowemu Iranu” (to typowe dla reżimu, nie tylko irańskiego, ale też chińskiego czy wietnamskiego).

Aresztowanie i wyrok na pastorze Abedinim to kolejny przykład prowadzonej przez Iran polityki zastraszania, mającej na celu powstrzymanie rozwoju chrześcijaństwa i podziemnych kościołów domowych. Reżim irański postrzega je bowiem jako narzędzie w rękach Zachodu i zagrożenie dla swojej władzy. Z dostępnych informacji, jakie docierają do organizacji chrześcijańskiej Głos Prześladowanych Chrześcijan, wiemy, że pastor Abedini przebywa w nieludzkich warunkach, jest bity, maltretowany, zastraszany, a władze więzienia Evin nie gwarantują mu odpowiedniej opieki medycznej.

Mimo wszystko pozostaje silny w wierze i oddaniu Panu Jezusowi Chrystusowi. Oto fragment listu, jaki w połowie lutego napisał z więzienia: „Warunki, jakie tu panują, są tak ciężkie, że oczy mam zamglone, nie mam siły chodzić, a moje kroki stają się słabe i chwiejne. Różne nękające mnie grupy, wojna psychologiczna, rok niewidzenia się z rodziną, przemoc fizyczna, działania mające na celu upokorzenie mnie, zniewagi, wyśmiewanie, konfrontacja z ekstremistami, którzy tworzą więzienie w więzieniu, i grożenie śmiercią…”.

Wyślij kartkę do Saeeda Abediniego

W tym miejscu znajduje się kartka z pozdrowieniami dla Saida Abediniego. Akcję organizuje Głos Prześladowanych Chrześcijan, organizacja chrześcijańska znana z petycji o uwolnienie Asii Bibi, pakistańskiej katoliczki skazanej na karę śmierci za rzekomą obrazę osoby Mahometa. Wyślij kartkę z pozdrowieniami do Saida Abediniego (plik do wydrukowania)

dr Tomasz M. Korczyński