• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Z ufnością w przyszłość

Środa, 28 maja 2014 (02:02)

Cały Kościół jest wdzięczny chrześcijanom w Ziemi Świętej i wspiera ich modlitwą – powiedział Ojciec Święty w poniedziałek podczas spotkania z duchowieństwem w Jerozolimie. Tego dnia wieczorem Franciszek zakończył swoją pielgrzymkę do Ziemi Świętej, będącą zarazem drugą zagraniczną podróżą apostolską tego pontyfikatu.

Poniedziałkowe popołudnie Ojciec Święty rozpoczął od spotkania z Bartłomiejem I. Patriarcha Konstantynopola przyjął Następcę św. Piotra przy greckoprawosławnym kościele Viri Galilaei, usytuowanym na Górze Oliwnej. Stąd Franciszek udał się do Bazyliki Agonii, położonej na zboczu góry, na terenie Ogrodu Oliwnego zwanego Getsemani. Tutaj spotkał się z duchowieństwem, osobami zakonnymi i seminarzystami. Papieskie przemówienie w tym miejscu miało charakter medytacji opartej na fragmentach Ewangelii według św. Łukasza opisujących modlitwę Jezusa z uczniami w Getsemani. Franciszek zwrócił uwagę, że jest to miejsce uświęcone nie tylko modlitwą i trwogą Jezusa, ale przede wszystkim Jego „tak” wypowiedzianym wobec woli Ojca. – Kim jestem wobec mego cierpiącego Pana? Czy należę do tych, którzy zaproszeni przez Jezusa, by wraz z Nim czuwać, zasypiają i zamiast się modlić, usiłują uciec, zamykając oczy na rzeczywistość? Czy jestem jednym z tych, co uciekli ze strachu, porzucając Mistrza w najbardziej tragicznej godzinie Jego ziemskiego życia? Czy jest może we mnie dwulicowość, fałsz tego, który Go sprzedał za trzydzieści srebrników, który został nazwany przyjacielem, ale zdradził Jezusa? Czy należę do tych, którzy byli słabi i zaparli się Go jak Piotr? – pytał Ojciec Święty. Podkreślił, że przyjaźń Jezusa wobec nas, Jego wierność i miłosierdzie są bezcennym darem, który zachęca, by dalej – mimo słabości, błędów czy zdrad – podążać za Nim z ufnością. – Pan w swojej wielkiej dobroci i swym nieskończonym miłosierdziu zawsze bierze nas za rękę, byśmy nie utonęli w morzu paniki. On jest zawsze u naszego boku, nigdy nie pozostawia nas samych – podkreślił Papież.

Z Ogrodu Oliwnego Następca św. Piotra udał się do Wieczernika, położonego na wzgórzu, zwanym współcześnie Syjonem. W tym miejscu Biskup Rzymu przewodniczył Eucharystii, którą sprawował wraz ze zwierzchnikami miejscowych wspólnot katolickich różnych obrządków oraz franciszkanami z Kustodii Ziemi Świętej. W miejscu, gdzie zgodnie z tradycją Jezus spożył Ostatnią Wieczerzę i gdzie w dniu Pięćdziesiątnicy pierwotny Kościół doświadczył zesłania obiecanego Ducha Świętego, w homilii Franciszek podjął refleksję o posłudze Jezusa względem uczniów, a także o ofierze, która dokonuje się podczas Eucharystii. – Jak wiele miłości, jak wiele dobra wypłynęło z Wieczernika! Jak wiele miłosierdzia stąd wyszło, tak jak rzeka ze źródła, która początkowo jest strumykiem, a następnie rozszerza się i staje się wielka – mówił Ojciec Święty. Podkreślił, że Wieczernik przypomina nam ustanowienie Kościoła. – Jest to rodzina, która ma Matkę, Maryję Pannę. Do tej wielkiej rodziny należą rodziny chrześcijańskie i w niej znajdują światło i moc, by iść i odnawiać się poprzez trudy i doświadczenia życia. Do tej wielkiej rodziny są zaproszone i wezwane wszystkie dzieci Boże z każdego ludu i języka, wszyscy bracia i synowie jednego Ojca, który jest w Niebie. To jest perspektywa Wieczernika: perspektywa Zmartwychwstałego i Kościoła – podkreślił Franciszek.

Po Mszy św. w Wieczerniku Ojciec Święty udał się śmigłowcem z Jerozolimy wprost na międzynarodowe lotnisko im. Ben Guriona w Tel Awiwie. Tutaj odbyła się ceremonia pożegnania z udziałem kompanii honorowej armii izraelskiej. W ceremonii uczestniczyli m.in. prezydent Izraela Szimon Peres oraz premier Beniamin Netanjahu. Choć nie było oficjalnych przemówień, obaj przywódcy zamienili jeszcze z Franciszkiem kilka słów.

Około godz. 20.20 czasu lokalnego (19.20 czasu polskiego) samolot izraelskich linii lotniczych El Al z Ojcem Świętym na pokładzie wystartował w drogę powrotną do Rzymu. Około godz. 23.00 wylądował na rzymskim lotnisku Ciampino, skąd włoskim śmigłowcem wojskowym Franciszek został przewieziony do Watykanu.

Sebastian Karczewski, RW