• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Pogrzeb kosztem społeczeństwa

Wtorek, 27 maja 2014 (20:03)

Decyzję o pochowaniu Wojciecha Jaruzelskiego w kwaterze I Armii Wojska Polskiego na cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach możemy ocenić tylko i wyłącznie negatywnie. Z pewnością jest to wynik układów jeszcze z 1989 roku. Wówczas III Rzeczpospolita bardzo łagodnie wyszła z Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, z ciągłością prawną, ale i z całym bagażem moralnym, politycznym i zbrodniczym.

Wojciech Jaruzelski nie jest postacią tragiczną, nie był polskim bohaterem, nie był też jakimś wybitnym wojskowym, na jakiego usilnie się go kreuje. To był człowiek, który od samego początku brał udział w utrwalaniu władzy ludowej, był współokupantem, który z bronią w ręku zwalczał polskich niepodległościowców. Ludzi, którzy byli wcześniej w Polskim Państwie Podziemnym, tworzyli struktury Armii Krajowej czy delegatury rządu na kraj, czyli prawowitych obywateli Polski, zwalczanych przez takie osoby jak Jaruzelski.

On wcale nie musiał zostawać w wojsku ani robić tam kariery, nie musiał też być sługusem nowego ustroju, a był. Właściwie całe swoje życie służył obcemu państwu. To nie jest tragizm, tylko dramat dla nas, że tacy ludzie mają spoczywać obok naszych narodowych bohaterów. Nie zapominajmy o tym, że do tej pory nie znaleziono albo jeszcze nie zidentyfikowano szczątków m.in. płk. Witolda Pileckiego i gen. Augusta Emila Fieldorfa – prawdziwych polskich bohaterów. Tego wszystkiego jest ktoś winny.

Po 1944 roku w Polsce zamordowano kilkadziesiąt, a może nawet sto kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Na początku Jaruzelski brał w tym czynny udział z bronią w ręku, a później, awansując na coraz wyższe stanowiska, brał adekwatną odpowiedzialność za poszczególne decyzje i czyny. W końcu był sekretarzem partii i szefem członu politycznego Ludowego Wojska Polskiego. To on komunizował Polskę i zniewalał ją do samego końca.

W 1989 roku „dogadał się” z jedną grupą i przekazał jej w sposób bardzo łagodny władzę, dzięki czemu zagwarantował sobie i swojemu otoczeniu całkowitą bezkarność. To jeszcze nie jest tytuł do tego, żeby współczesna Polska musiała chować takiego człowieka na nekropolii narodowej. A przecież nie ma miejsca na pochówki dla prawdziwych bohaterów, chociażby gen. Antoniego Chruściela, dowódcy Powstania Warszawskiego, który został pochowany gdzieś na uboczu pod murem.

To jest symbol tego, że Polska nie wyzwoliła się jeszcze po 45 latach okupacji komunistycznej, a 25 lat udawania, że wszystko z dnia na dzień stało się normalne, nie wniosło nic dobrego. Niewątpliwie jeszcze długo będziemy pracować nad tym, żebyśmy mogli żyć w normalnym kraju.

Moim zdaniem, rodzina Wojciecha Jaruzelskiego powinna uszanować wolę ludzi, którzy przez tyle lat żyli pod okupacją, cierpieli, którzy nie mogą znaleźć swoich bliskich ani nawet postawić świeczki na ich grobie, ponieważ sto kilkadziesiąt tysięcy ludzi zamordowanych po wojnie nie ma swoich grobów. I tutaj Jaruzelski odegrał istotną rolę jako zwierzchnik, jako przełożony, jako dowódca, a także jako centralny działacz partyjny.

Po 1989 roku mógł wezwać swoich towarzyszy do ujawnienia tych zbrodni, jednak nie zrobił nic, aby wyjaśnić ten rozdział. To nie był człowiek honoru. Do samego końca unikał jakichkolwiek procesów sądowych, ponieważ bał się, żeby prawda nie wyszła na jaw.

Leszek Żebrowski