Polacy odwracają się od PO
Wtorek, 27 maja 2014 (10:20)Z dr. Tomaszem Telukiem, politologiem, założycielem Instytutu Globalizacji, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Czy remisowy wynik niedzielnych wyborów ze wskazaniem na Platformę Obywatelską oznacza jeszcze ostrzejszą walkę na scenie politycznej czy raczej ustabilizowanie sytuacji?
Wynik niedzielnych wyborów pokazuje, że w Polsce mamy dość ustabilizowaną scenę polityczną, podzieloną na dwa duże obozy. Zbliżony do remisu wynik Prawa i Sprawiedliwości, pierwszy od dłuższego czasu tak dobry wynik skłania ku temu, aby widzieć w tym przełom, który może zmobilizować nie tylko liderów PiS do coraz bardziej agresywnej kampanii na rzecz kolejnych wyborów samorządowych i parlamentarnych. Może także skłonić ugrupowania, którym teraz wyborcy pokazali czerwoną kartkę do tego, aby zabiegać ponownie o względy Jarosława Kaczyńskiego, a tym samym zwiększać szanse na lepszy wynik wyborczy prawicy. Jeżeli bowiem zsumujemy wyniki wszystkich małych prawicowych partii, to okazuje się, że prawica ma ponad 50-procentowe poparcie społeczne.
Czy to dobrze, że polska scena od dłuższego czasu jest zdominowana właściwie przez dwa ugrupowania?
Niedobre jest przede wszystkim to, że Polska jest podzielona. Wystarczy zajrzeć na karty Nowego Testamentu, gdzie jest mowa o tym, że królestwo, które jest podzielone nie ostoi się. Dla Polski brak jedności jest bardzo niekorzystny. Tragedia Smoleńska podzieliła nasz naród na pół i niestety na korzyść naszych wschodnich sąsiadów, którym na rękę jest osłabianie i wewnętrzne skonfliktowanie naszego państwa. O wiele bardziej korzystne byłoby, gdyby prawica potrafiła zjednoczyć się i wspólnie zrobić coś dobrego dla Polski. Po lewej stronie widać, że Polacy głosują na partie, które dobrze znają, partie establishmentowe SLD i PSL. Ewentualne zwycięstwo PO w jakichkolwiek wyborach powoduje, że stary układ jest coraz bardziej scementowany.
Czy wybory te należy traktować jako poważny prognostyk przed wyborami samorządowymi i parlamentarnymi?
Wybory do Parlamentu Europejskiego mają swoją specyfikę i rządzą się zupełnie innymi, swoimi prawami. Mianowicie KNP Janusza Korwina-Mikkego może zasiąść w równie silnej koalicji europarlamentarnej ze wszystkimi radykalnymi ugrupowaniami prawicowymi pod wodzą Francuskiego Frontu Narodowego, jak PiS zasiadając w Grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Podział sojuszy w Europarlamencie jest oczywiście inny i przebiega według innych poddziałów niż znane nam w Polsce. Tak czy inaczej wynik wyborów w Polsce można uznać za prognostyk przed zbliżającymi się wyborami do samorządu terytorialnego i wyborami parlamentarnymi, ponieważ tam także głosujemy na partie. Stąd wynik niedzielnych wyborów można uznać za pewien wyznacznik czy sondaż nastrojów społecznych przed kolejnymi wyborami. Ten wynik trzeba brać poważnie i tak z pewnością traktują to liderzy poszczególnych formacji politycznych w naszym kraju.
Droga do przejęcia przez PiS władzy w Polsce została otwarta, ale wybiegając w przyszłość, czy ugrupowanie to ma szanse sprawować samodzielne rządy?
Z tego, co widzimy absolutnie nie ma na to szans. Z całym szacunkiem, ale przy niewiele ponad 30-procentowym poparciu nie można rządzić samodzielnie, tym bardziej, że opozycja jest równie silna. Zatem nie widzę, przynajmniej na razie takiej możliwości. W sytuacji, z jaką mamy do czynienia jedyną możliwością do objęcia rządów przez PiS jest wejście w jakiś alians, a niestety lista potencjalnych sojuszników nie jest długa. Jarosław Kaczyński będzie chciał rządzić samodzielnie i niewykluczone, że będzie robił wszystko żeby zjednać sobie rozłamowców.
Pewną jaskółką, która o tym świadczy może być start z list PiS przedstawicieli Prawicy Rzeczypospolitej, z których najbardziej rozpoznawalny polityk Marek Jurek, który zasłynął chociażby radykalnym stanowiskiem w obronie życia ludzkiego i wartości rodziny dostał się do Europarlamentu. Niewykluczone, że przed kolejnymi wyborami możemy być świadkami budowania szerokiej koalicji prawicowej a nie jak miało to miejsce teraz rozdrobnienia partii.
Pana zdaniem powrót w szeregi PiS politycznych uciekinierów z Solidarnej Polski czy PJN jest możliwy?
Wszystko zależy od tego czy i na ile będą w stanie ukryć swoje partyjne czy własne ambicje i emocje. Jeżeli tak, to niewykluczone, że znajdą miejsce w swoim macierzystym ugrupowaniu. No chyba, że są jakieś głębsze aspekty istniejących podziałów, o których nie wiemy, a które mogą utrudniać ewentualne porozumienie. Nie ulega wątpliwości, że po przegranych wyborach, dla tych polityków tzw. Ziobrystów czy PJN jest to jedyna droga na przedłużenie politycznej kariery. W przeciwnym wypadku mogą się skazać na polityczny niebyt. Jest wiele postaci, których już nie ma na scenie politycznej jak chociażby Jan Maria Rokita, czy Paweł Poncyljusz, którzy znaleźli się na politycznym aucie. Jeżeli Ziobryści nie chcą podzielić ich losu to muszą zacząć szukać porozumienia. Inna sprawa czy skrucha przyniesie efekt.
Czy wynik PO, która po latach politycznej dominacji zaczyna czuć oddech rywala na plecach jest początkiem staczania się tego ugrupowania po równi pochyłej?
W sytuacji, kiedy PO straciła najwięcej, a PiS zyskał jest to teza bardzo uprawniona. W tym wypadku tendencja jest jednoznaczna. Wydaje się, że Polacy są znużeni licznymi obietnicami bez pokrycia, a realnie żyje się im coraz ciężej. Dodatkowo za rządów PO-PSL pogłębia się podział między tymi, którzy są u władzy i korzystają z przywilejów a zwyczajnymi ludźmi. Polacy muszą pracować dla ogromnego aparatu biurokratycznego a dodatkowo są przez ten aparat szykanowani. Weźmy chociażby podatki, które są podnoszone do granic absurdu, czy ponad 2 miliony Polaków, którzy wyemigrowali za chlebem zagranicę. W tej sytuacji społeczeństwo pokazało rządzącym czerwoną kartkę. Ludzie odwracają się od Platformy Obywatelskiej szukając nadziei na lepszą przyszłość w ugrupowaniach prawicowych.
Czy PiS na dłuższą metę będzie w stanie spełnić pokładane w nim nadzieje Polaków?
Myślę, że jest w stanie. Rządy Jarosława Kaczyńskiego pokazały, że jest to ugrupowanie, które może być skuteczne. Przypomnę, że jest to jedno z dwóch ugrupowań, które polskim przedsiębiorcom obniżyło podatki. To nie PO a właśnie PiS odciążyło za swoich rządów przedsiębiorców zwiększając jednocześnie wpływy do budżetu z tytułu podatków. Jest to zatem ugrupowanie, które zna i rozumie problemy Polski i Polaków. Sądzę, że PiS będzie wcielać w życie mądre rozwiązania pod warunkiem, że zdecyduje się na szerszą współpracę, bo to może zagwarantować pełny sukces. Myślę, że biorąc to wszystko pod uwagę można patrzeć w przyszłość bardziej optymistycznie.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki