Zwycięzcy i przegrani
Wtorek, 27 maja 2014 (09:50)Każde wybory są jak gra. Mamy zwycięzców i przegranych. Długo liczono głosy. Wyniki zmieniały się od niedzieli kilka razy. Najpierw sondaże ogłosiły zwycięzcami polityków z PO, potem wyniki z 91 proc. komisji podawały PiS jako partię zwycięską, pod koniec dnia znów wygrała Platforma Obywatelska. PO zdobyła nad PiS 0,35 proc. przewagi, co oznacza tyle samo mandatów do europarlamentu, czyli dziewiętnaście.
Remis jest psychologicznie i symbolicznie ważniejszy dla PiS. Dla PO jest groźną zapowiedzią na przyszłe wybory krajowe. Zresztą Jarosław Kaczyński zapowiedział, że to początek ofensywy, która poprowadzi jego partię do władzy w wyborach samorządowych, do Sejmu i Senatu, co raczej tym razem nie jest czczą przechwałką, gdyż zła passa towarzyszy Tuskowi od dłuższego czasu (i nie są to tylko problemy przyjaciół Donalda Tuska, jak wybryki pijanego Jacka P. czy zarzuty prokuratorskie dla Sławomira N.). Donald Tusk został przejrzany, zdemaskowany przez społeczeństwo. Straszenie PiS to za mało, żeby budować na tej dość prymitywnej taktyce polską politykę krajową i światową. Polacy chcą rozliczenia prezesa Rady Ministrów prowadzącego koalicję PO – PSL. Wszystko wskazuje na to, że wybory krajowe (samorządowe, do Sejmu i Senatu) Platforma Obywatelska przegra. Nieznacznie, ale przegra.
Młot na establishment
Zwycięzcą jest także Nowa Prawica, która z wynikiem 7 proc. rozbiła dotychczasowy beton establishmentu, wchodząc klinem między główne partie polityczne. Zresztą w swoich założeniach Nowa Prawica posiadała taki cel, co przyciągnęło znudzonych i zniechęconych polityką, głównie młodych Polaków, szukających nowej formuły (chociaż od dekad ekstrawagancki Janusz Korwin-Mikke głosi te same kontrowersyjne poglądy), możliwe więc, że owo pojawienie się na scenie europejskiej NP będzie miało przełożenie na politykę polską w sensie kolejnych wyborów w naszej Ojczyźnie, i potencjalnie ta partia może przekroczyć 10 proc. poparcia. Z drugiej strony Janusz Korwin-Mikke, który wykorzystał swoisty efekt świeżości, może być równie dobrze efemerydą, swoistą racą na politycznym niebie i zniknąć szybciej, niż się pojawił.
Głos chrześcijański
Porozumienie PiS z Prawicą RP wyszło byłemu marszałkowi Sejmu RP Markowi Jurkowi na dobre (czyli na immunitet), gdyż zasiądzie on teraz w Strasburgu. Dla obrony wartości chrześcijańskich i normalnej rodziny każdy polityk sumienia, a niewątpliwie Marek Jurek takim politykiem jest, będzie istotnym wzmocnieniem w erze promocji dewiacji i ataków na normalność. Wygrana to także szansa dla jego formacji politycznej, aby dać się szerzej poznać zaangażowanym katolikom broniącym życia, działającym w ruchach pro-life i inicjatywach antygenderowych. Coraz większa samoświadomość chrześcijan w naszym kraju i ich aktywność w przestrzeni publicznej będzie potrzebować politycznej reprezentacji, co jest szansą dla Jurka.
Przegrani libertyni i schyłek centrolewu
Pierwszym przegranym tych wyborów jest Donald Tusk, któremu PiS tym dziwnym remisem przerwało passę zwycięstw. Może to oznaczać, że jesteśmy świadkami zmierzchu tego ugrupowania. Niezależnie od tego, czy procentowo PO wygrała, remis przy podziale mandatów jest na pewno, pomimo sztucznych uśmiechów dotkliwie odczuwany przez Tuska. Indywidualne porażki utworzyły grupę niedoszłych emigrantów z PO, którą zasilili minister Rostowski, Tadeusz Ross i Paweł Zalewski.
Kolejnym wielkim przegranym jest Janusz Palikot, a wraz z nim Ryszard Kalisz, Jan Hartman, Marek Siwiec, Kazimiera Szczuka czy Kazimierz Kutz. Lekko ponad 3 proc. to katastrofa dla antyklerykalnego ugrupowania, które podsycaniem antykatolickich resentymentów i promocją homoseksualizmu oraz ideologii gender miało stworzyć nową Polskę. Ambicje do tworzenia w przyszłym parlamencie koalicji z PO są w tej chwili przeszłością. Libertyni zginęli, odtrąceni przez młodych, którzy tym razem wybrali innego Janusza, Korwin-Mikkego. Rzeczywiście, udział procentowy młodych wyborców Nowej Prawicy jest znaczący, głosowała na nią młodzież w wieku od 18 do 25 lat, co daje tej partii potencjalnie przyszłość. Inni antyklerykałowie, tym razem z SLD, także ponieśli dotkliwą porażkę; Tadeusz Iwiński, Joanna Senyszyn, Wojciech Olejniczak i Katarzyna Piekarska nie dostaną mandatu na pięć lat rządzenia. Sen prysnął.
Porażka nowych bytów
Natychmiastowe konsekwencje dotkliwej porażki w wyborach odczuła Solidarna Polska, gdyż przestała istnieć w Sejmie RP jako klub po odejściu Ludwika Dorna i Tomasza Górskiego. Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski, Beata Kempa czy bokser Tomasz Adamek zostają w Polsce. Wysyłanie apelu do PiS, aby się porozumieć, nastąpiło za późno.
Kompromitacją okazał się też występ Polski Razem Jarosława Gowina, który przytuliwszy niedobitków z Polska Jest Najważniejsza oraz rebeliantów postpeowskich, pociągnął ich w niebyt polityczny i spowodował, że dziś szukają pracy. Listę przegranych zamyka Ruch Narodowy i Michał Kamiński, który korzystając z usług lubelskiej Platformy Obywatelskiej, już cieszył się z wygranej, ale ostatecznie nie wszedł do europarlamentu. Nie ulega wątpliwości, że polityka to nie jest zabawa dla mięczaków ani dla ludzi o słabych nerwach.
Dr Tomasz M. Korczyński