Partyjne rozeznanie
Poniedziałek, 26 maja 2014 (13:36)Według cząstkowych danych Państwowej Komisji Wyborczej zebranych z 91 proc. obwodowych komisji w wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS uzyskało 32,35 proc. głosów, PO – 31,29 proc., a SLD – 9,55 procent.
Osobiście nie użyłbym określenia „sukces” w kontekście wczorajszych wyborów do Parlamentu Europejskiego ani w odniesieniu do wyniku Platformy Obywatelskiej, ani w odniesieniu do wyniku Prawa i Sprawiedliwości. Moim zdaniem, w tej sytuacji najodpowiedniejszym słowem jest „remis”. Bowiem z jednej strony rzeczywiście PiS poprawiło swoje wyniki w porównaniu z poprzednimi wyborami. Jednak mimo wszystko PO cały czas utrzymuje się na zadziwiająco wysokim poziomie.
Elekcję do europarlamentu obydwie partie traktują jako taki przedbieg do właściwych wyborów, które odbędą się w Polsce. Na jesieni odbędą się wybory samorządowe, z kolei w przyszłym roku czeka nas prawdziwy maraton wyborczy – w 2015 r. będziemy mieć wybory prezydenckie i wybory do polskiego parlamentu. Wyniki wczorajszych wyborów należy uznać za rozpoznanie przez poszczególne partie preferencji wyborczych polskiego społeczeństwa przed tymi ważniejszymi z ich punktu widzenia elekcjami.
Według sondażu obecność Polaków na wczorajszych wyborach wyniosła zaledwie 22,7 proc. Elekcja do europarlamentu zawsze miała bardzo niski poziom frekwencji w porównaniu chociażby z wyborami do polskiego parlamentu, natomiast zdecydowanie największą popularnością cieszą się wybory prezydenckie. Można to tłumaczyć na wiele sposobów. Jednym z nich jest to, że ten rodzaj wyborów jest stosunkowo młody, stąd Polacy nie są do niego przyzwyczajeni. Poza tym sprawy Brukseli są dla przeciętnego Polaka zjawiskiem odległym, takim dość abstrakcyjnym. Jako społeczeństwo niestety niezbyt mocno zdajemy sobie sprawę z tego, jak duży wpływ na nasze życie mają decyzję podejmowane w europarlamencie.
dr Przemysław Wójtowicz