• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Uniosceptycy rosną w siłę

Poniedziałek, 26 maja 2014 (02:01)

W niemal wszystkich państwach UE ugrupowania uniosceptyczne uzyskały wyniki zdecydowanie lepsze niż kiedykolwiek do tej pory.

 

W skład nowego Parlamentu Europejskiego wejdzie dużo więcej deputowanych zdecydowanie krytycznych wobec federalistycznych koncepcji Brukseli. Antyimigracyjne i antyunijne partie wygrały m.in. we Francji, w Danii i Wielkiej Brytanii, niespodziewanie dobre wyniki odnotowały też w Niemczech.

 

Czas kontestatorów

Jak wynika z sondaży exit polls, nad Sekwaną zwyciężył Front Narodowy pod wodzą Marine Le Pen, zdobywając aż 25 proc. głosów, zdecydowanie poprawiając swoje wyniki uzyskiwane w poprzednich latach. Podczas ostatnich wyborów do PE ugrupowanie Le Pen zdobyło tylko 6,3 proc. głosów, a do europarlamentu weszło trzech przedstawicieli tego ugrupowania. Teraz partię może reprezentować od 23 do 25 francuskich europosłów. Jeśli takie rezultaty potwierdzą się w ostatecznych wynikach, będzie to pierwsze zwycięstwo antyemigracyjnego i antyunijnego ugrupowania w wyborach we Francji. Na drugim miejscu z 20-21 proc. głosów uplasowała się centroprawicowa, opozycyjna Unia na rzecz Ruchu Ludowego (UMP). Na trzeciej pozycji znalazła się rządząca Partia Socjalistyczna, która otrzymała od 14 do 15 proc. głosów, odnotowując kolejną porażkę po marcowych wyborach lokalnych. Tuż po ogłoszeniu sondaży exit polls szefowa eurosceptycznego Frontu wezwała do rozwiązania francuskiego Zgromadzenia Narodowego i przeprowadzenia przyspieszonych wyborów parlamentarnych, licząc na powtórzenie sukcesu. – Niedopuszczalne jest, aby w Zgromadzeniu tylu Francuzów było niereprezentowanych – dodała. Frekwencja w eurowyborach we Francji wyniosła 42 proc., czyli nieco mniej niż 5 lat temu.

W Danii, podobnie jak we Francji, zwyciężyła uniosceptyczna Duńska Partia Ludowa (DF), zdobywając 23,1 proc. głosów. Na następnym miejscu uplasowała się Partia Socjaldemokratyczna premier Helle Thorning-Schmidt, która otrzymała 20,5 proc. głosów. Z kolei Duńska Partia Liberalna z 17,2 proc., a Socjalistyczna Partia Ludowa z 11,9 procent.

W Wielkiej Brytanii Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) Nigela Farage’a zdobyła ok. 30 proc., pokonując dotychczasowych hegemonów wyspiarskiej sceny politycznej: Laburzystów i Torysów. Partia Pracy może liczyć na blisko 26 proc. głosów, konserwatyści na 23 procent.

W Niemczech zwycięstwo przypadło największej koalicji chadeckiej – partiom CDU/CSU. SPD zajęła drugie miejsce z wynikiem znacznie lepszym niż w 2009 roku. Nadspodziewanie dobry rezultat osiągnęła istniejąca zaledwie od ponad roku eurosceptyczna AfD, która uzyskała 6,5 proc. głosów. Według niepełnych wyników chadecy zdobyli 35,8 proc. głosów, pozostając co prawda najsilniejszym ugrupowaniem w Niem- czech, tracąc jednak głosy w porównaniu z poprzednimi wyborami do PE (– 2,1 proc.). SPD z wynikiem 27,2 proc. zajęła drugie miejsce. Socjaldemokraci poprawili swój wynik o 6,4 punktów procentowych. Istniejąca dopiero od roku eurosceptyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) zdobyła 6,9 proc. głosów i może liczyć na siedem miejsc w PE. Szef AfD Bernd Lucke powiedział, że jego ugrupowanie stało się „małą partią masową”. Partia domaga się opuszczenia strefy euro przez kraje z południa Europy, rezygnacji Niemiec z euro i powrotu do marki.

Frekwencja wyborcza wyniosła 48 proc. i była znacznie wyższa niż pięć lat temu, gdy do urn wyborczych poszło 43,3 proc. uprawnionych.

Lewica bierze południe

Lewica tryumfuje z kolei na południu Europy. Socjalistyczni populiści osiągnęli bardzo dobre rezultaty m.in. w Grecji i Rumunii. W Grecji opozycyjna Koalicja Radykalnej Lewicy (Syriza) nieco wyprzedziła konserwatywną Nową Demokrację. Syriza pod przywództwem Aleksisa Ciprasa to największe ugrupowanie opozycyjne i druga siła polityczna w greckim parlamencie. Według sondaży, dostała wczoraj od 26 do 30 proc. głosów, zaś Nowa Demokracja (ND) premiera Antonisa Samarasa – 23 do 27 procent. Również w Rumunii wygrał sojusz partii centrolewicowych, zdobywając około 41 proc. głosów. Przewaga nad kolejnymi ugrupowaniami była jednak bardzo duża, gdyż centroprawicowa opozycyjna Partia Narodowo-Liberalna, która znalazła się na drugim miejscu, otrzymała jedynie 14 proc. głosów. Socjaliści wygrali również w Portugalii. Tamtejsza Partia Socjalistyczna (PS) zdobyła 30-36 proc. głosów, co oznacza, że do PE wejdzie od siedmiu do dziewięciu eurodeputowanych z tego ugrupowania. Z kolei wspólny blok wyborczy rządzącej krajem koalicji socjaldemokratów (PSD) i prawicowo-centrowej CDS-PP otrzymał 25-29 proc. głosów.

Mimo tryumfu eurosceptyków w kilku ważnych krajach UE zasadniczo podział osobowy sceny politycznej w Brukseli nie powinien ulec znacznemu przemodelowaniu. Zsumowane wyniki z całej wspólnoty wskazują, że największą frakcją w PE pozostaną chadecy, na których głosowało ok. 28 proc. europejskich wyborców, co daje tej grupie przynajmniej 210 miejsc w przyszłym europarlamencie. Na drugim miejscu pozostaną socjaldemokraci z przewidywaną liczbą 193 miejsc w PE (25,7 proc. głosów). Trzecią siłą w europarlamencie, zgodnie z szacunkami, będą liberałowie.

Frekwencja we wczorajszych wyborach dla całej UE wyniosła 43,11 procent. Są to szacunkowe dane i wskazują, że była ona zaledwie o 0,1 punktu procentowego wyższa niż w 2009 r., kiedy to do urn poszło 43 proc. uprawnionych do głosowania.

Łukasz Sianożęcki