• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Śledczy w czerwonym amoku

Poniedziałek, 26 maja 2014 (02:00)

Poseł Artur Górski apeluje do prokuratury Warszawa-Praga Północ o „rozsądek, umiar i opamiętanie”. Ta, mimo sądowego umorzenia sprawy, ściga chłopców, którzy na dwóch sowieckich pomnikach napisali: „czerwona zaraza”

W rocznicę sowieckiej agresji na Polskę dwaj młodzi ludzie w geście patriotyzmu oblali farbą dwa pomniki wdzięczności armii sowieckiej. Według aktu oskarżenia prokuratury, mieli w ten sposób w nocy z 16 na 17 września 2011 r. znieważyć pomnik Braterstwa Broni i pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej, malując na nich hasło „czerwona zaraza”. Oskarżono ich o dewastację. Sąd już raz umorzył postępowanie, ale to prokuratura z uporem godnym lepszej sprawy nie składa broni.

Zdaniem posła Artura Górskiego (PiS), postępowanie prokuratury bardziej wygląda na realizację zamówienia politycznego obecnej władzy, która chętnie tłamsi wszelkie przejawy patriotyzmu wśród młodych ludzi. – Tym samym prokuratura przestaje być obiektywna i niezależna, staje się stroną sporu politycznego o kształt i wolność Polski, występując przeciwko wolności, chroniąc symbole zniewolenia naszego kraju. W tym konkretnym przypadku wstyd mi za prokuraturę – mówi Górski, apelując do oskarżycieli o „rozsądek, umiar i opamiętanie”.

W ocenie posła, śledczy, podtrzymując oskarżycielskie stanowisko, mogą zrobić więcej złego niż dobrego.

Historycy przypominają, że po wojnie, tam gdzie było to możliwe, niepodległościowe podziemie wysadzało sowieckie monumenty.

Zdaniem Artura Górskiego (PiS), obydwaj młodzi ludzie nie brali udziału w bezmyślnej dewastacji, ale jedynie dali wyraz swemu patriotyzmowi i poglądom na temat obecności takich brył w przestrzeni publicznej. Dlatego parlamentarzysta napisał list do prokuratury.

„Był to swoisty sprzeciw wobec upamiętnień sławiących rzekomo wyzwoleńczą Armię Czerwoną, a faktycznego okupanta Polski” – pisze Górski.

Zdaniem posła, dziwi postawa prokuratury, która – w jego ocenie – przy formułowaniu oskarżeń powinna kierować się zdrowym rozsądkiem i unikać uprzedzeń. Jak podkreśla, „prokuratorzy powinni zajmować się rzeczywistymi, groźnymi przestępstwami, faktycznym łamaniem prawa, a nie ścigać za patriotyzm, nawet jeśli są pozorne, powierzchowne znamiona wandalizmu o faktycznie niskiej szkodliwości społecznej”.

„Będę wdzięczny, jeśli Pan Prokurator odniesie się do sprawy i postara się zweryfikować stanowisko prokuratury, jeśli znajdą się ku temu przesłanki, by nie domagać się karania młodych ludzi za patriotyzm” – podnosi Górski.

Odnalezione niedawno przez IPN dokumenty potwierdzają, że Sowieci kazali sobie słono zapłacić za słynny pomnik „Czterech Śpiących” na warszawskiej Pradze. W 1947 r. na cokole ustawiono odlew ze spiżu wykonany w Berlinie według projektu sowieckiego. Jak się okazuje, strona polska musiała za niego zapłacić 700 tys. rubli i 1,4 tys. marek, co daje 240 mln ówczesnych złotych (600 tys. USD).

Według przedwojennych planów, w tym miejscu miał stać pomnik ks. Ignacego Skorupki, bohatera Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Jednak jej wybuch uniemożliwił wcześniejsze plany. Po wojnie, tuż po klęsce Powstania Warszawskiego, w czasie gdy w praskich więzieniach NKWD przetrzymywano żołnierzy polskiego podziemia, Sowieci postanowili zainstalować pomnik będący ponurym symbolem ich dominacji. Najgorsze, że mimo upływu 24 lat od zmiany ustroju tego rodzaju monumenty wciąż straszą w wielu miejscach w Polsce, choć powinny zniknąć w taki sposób, jak warszawski pomnik Feliksa Dzierżyńskiego.

Maciej Walaszczyk