Oby nie zostało tylko na papierze
Wtorek, 21 sierpnia 2012 (08:59)"Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" - taki napis w wersji polskiej i rosyjskiej na początku 1993 r. został umieszczony na cmentarzu ofiar stalinowskich w polskim memoriale w Lewaszowie pod Sankt Petersburgiem. Do dzisiaj zarówno wielu miejscowym Polakom, jak i licznym osobom represjonowanym to się nie podoba. Mówią: jak można komuś przebaczać, gdy ten nie prosi o przebaczenie, tym bardziej, że dokonał tak strasznej zbrodni?
Od 1997 roku, gdy tylko zostałem proboszczem parafii św. Stanisława w Petersburgu, w uroczystość Wszystkich Świętych gromadnie przyjeżdżamy na Lewaszowo i uczestniczymy w procesji, modląc się za ofiary stalinowskich zbrodni. Z biegiem lat napis ten o wzajemnym przebaczeniu zatarł się na kamieniu i niektórzy z radością stwierdzili, że to dobrze, bo komu on jest potrzebny.
O wspólnym katolicko-prawosławnym przesłaniu do narodów Polski i Rosji hierarchów dwóch Kościołów w dniu 17 sierpnia usłyszałem w czasie podróży po Białorusi. Uczestniczyła w niej dość liczna mieszana grupa młodzieży katolicko-prawosławnej, a jednocześnie młodzieży polsko-rosyjskiej. I pierwsza myśl: dobrze się stało, że takie przesłanie się pojawiło, ono może nam pomóc w dialogu.
Już w czasie tego kilkudniowego wyjazdu odczuwałem pewną trudność, gdyż okazało się, że w grupie jest dużo religijnych studentek prawosławnych. Trzeba było więc wszystko umiejętnie prowadzić (wspólna modlitwa, Msza Święta, zwiedzanie kościołów i cerkwi, nawiedzenie miejsc martyrologii polskiego Narodu), aby nikogo z nich nie urazić i nawiązywać do wspólnego chrześcijańskiego dziedzictwa.
Dlatego też wspólne przesłanie z jakiejś strony od razu bardzo mi pomogło i liczę, że będzie pomagało w dalszej duszpasterskiej pracy.
Młodzież zapoznała się z tym wspólnym apelem hierarchów dwóch Kościołów o wzajemne pojednanie narodów, z jakże pięknymi słowami na końcu: "aby każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku widział przyjaciela i brata". Niestety, w mediach za kilka godzin dominująca stała się już jedynie wiadomość o skazaniu na dwa lata więzienia trzech uczestniczek skandalicznej grupy Pussy Riot. Czy to celowa prowokacja?
Po przyjeździe do Petersburga uświadomiłem sobie, że niestety to przesłanie do narodów podpisane w Warszawie w ogóle nie jest znane. Tłumacząc je parafianom, w końcu stwierdziłem, że być może już niedługo doczekamy się, że w miejsce dwóch słów: "Polak" i "Rosjanin", pojawią się dwa inne słowa: "katolik" i "prawosławny". Wówczas to zdanie wyglądałoby tak: "aby każdy katolik w każdym prawosławnym i każdy prawosławny w każdym katoliku widział przyjaciela i brata". I podobnego stwierdzenia mi w tym dokumencie zabrakło.
Zabrakło mi też przedstawiciela Kościoła katolickiego z Rosji w Warszawie. Przecież kto ma realizować to przesłanie w tym kraju, jak nie tamtejsi katolicy, którzy na co dzień żyją w swoim kraju pośród prawosławia?
Polacy w tym przesłaniu zostali też w sposób szczególnie wyróżnieni, co w Rosji, kraju wielonarodowościowym, może być nie najlepiej odebrane. Mam jednak wielką nadzieję, że obydwaj przywódcy religijni mieli proroczego ducha i ten akt o dialogu i wzajemnym pojednaniu za jakiś czas przyniesie rzeczywiste owoce w postaci wspólnego frontu w obliczu różnych współczesnych zagrożeń dla chrześcijaństwa i człowieka.
Zapewne najlepiej byłoby, aby to wspólne przesłanie o pojednaniu narodów nie zostało tylko na papierze. I na koniec pojawiła się u mnie jeszcze jedna myśl, aby ten napis na polskim memoriale w Lewaszowie: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie", odnowić...
ks. Krzysztof Pożarski, Sankt Petersburg