Brawo Katowice!
Środa, 21 maja 2014 (02:15)Rondo Żołnierzy Wyklętych w Dąbrowie Górniczej, usunięcie pomnika wdzięczności Armii Czerwonej w Katowicach, akcje o zmianę PRL-owskich nazw ulic w Gliwicach – to tylko niektóre przykłady walki z obecnością komunistycznych symboli na Śląsku.
O nadaniu rondu w centrum Dąbrowy Górniczej imienia Żołnierzy Wyklętych Rada Miasta zadecydowała pod koniec marca. Nazwę Żołnierzy Wyklętych będzie nosiło skrzyżowanie ulicy Jana III Sobieskiego z ulicą Tadeusza Kościuszki. Jednak lokalni działacze wraz z upływem czasu wyrażali coraz większe zaniepokojenie brakiem działań w celu wykonania tej uchwały przez władze miasta.
– W tak zwanym międzyczasie zaczęły dochodzić do mnie dziwne sygnały o bardzo słabym zaangażowaniu się władz miasta w realizację tej uchwały – mówi Grzegorz Jaszczura, były radny miejski, jeden z pomysłodawców uczczenia żołnierzy powojennego antykomunistycznego podziemia.
– A przecież zawiera ona także następujące treści: „§2. Wykonanie uchwały powierza się Prezydentowi Miasta Dąbrowa Górnicza. §3. Uchwała wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Śląskiego”. Pan prezydent chyba zapomina, że nie tylko komuniści płacą podatki do budżetu miasta – ocenia samorządowiec.
Okazuje się, że władze miasta wyznaczyły uroczyste nadanie nazwy rondu w sierpniu. – Wspólnie z inicjatorem przyjęcia uchwały o nadaniu rondu imienia Żołnierzy Wyklętych, radnym Zbigniewem Łukasikiem, ustaliliśmy, że najodpowiedniejszym momentem dla tej uroczystości będzie dzień 15 sierpnia – Dzień Wojska Polskiego i rocznica Cudu nad Wisłą – informuje Bartosz Matylewicz z Biura Prasowego Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej.
– Jedyne zastrzeżenie to takie, że to środek wakacji i tłumy będą mniejsze, ale nacisk dał rezultaty! – nie ukrywa zadowolenia Grzegorz Jaszczura. – Wyrażam dużą radość z tego powodu, ponieważ się udało. Co prawda styl, w jakim do tego doszło, znowu dowodzi, że skrajny komunizm w Dąbrowie Górniczej jest wiecznie żywy – dodaje.
Kilka dni temu w Katowicach zdemontowano pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej z cokołu na placu Wolności w Katowicach. Trafi on na miejscowy cmentarz żołnierzy sowieckich. Uchwała Rady Miejskiej w tej sprawie zapadła już w 2000 roku.
Opóźnienia w jej realizacji oprotestowały środowiska dawnych opozycjonistów i kombatantów. Władze tłumaczyły opóźnienia pracami prowadzonymi przy przebudowie śródmieścia Katowic.
– Dzisiaj był właśnie ten najbardziej dogodny moment – zakończył się kolejny etap prac na placu Wolności, który wciąż jest wyłączony z ruchu samochodowego. Można to było zrobić bez komplikacji – tłumaczy rzecznik katowickiego magistratu Jakub Jarząbek.
– Dobrze, że to wreszcie się stało. To symbol okupacji, bez żadnej wartości artystycznej i nie powinien stać w centrum miasta. Dlatego składaliśmy interpelacje w sprawie jego przeniesienia – mówi wiceprzewodniczący rady miasta i szef PiS w Katowicach Piotr Pietrasz. – Czytam i oczom nie wierzę. Brawo, Katowice! To niezwykle ważna i radosna sprawa – komentował informację o demontażu monumentu Jerzy Bukowski, reprezentant Porozumienia Organizacji Kombatanckich z Krakowa. Przenosiny pomnika były w przeszłości konsultowane ze stroną rosyjską za pośrednictwem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która wyraziła zgodę na cmentarz. Katowicki monument został odsłonięty krótko po II wojnie światowej. Pierwotnie na obelisku widniał napis „Armii Radzieckiej Wyzwolicielce”, który został usunięty w 1989 roku.
Z kolei w Gliwicach ciągle walczy o usunięcie popeerelowskiego nazewnictwa ulic grupa nazwana przewrotnie „Czerwone Gliwice”. „Nie rozumiemy, jak w naszym pięknym mieście może nadal funkcjonować nazewnictwo ulic systemu komunistycznego. Systemu totalitarnego, zbrodniczego, którego propagowanie jest wprost zabronione w najważniejszym akcie prawnym w Polsce – Konstytucji” – podkreślają we wpisie na jednym z portali społecznościowych, na którym mają już ponad 1,2 tys. głosów poparcia.
„W okresie komunizmu nadawanie ulicom odpowiednich nazw było jednym z elementów uwierzytelniania i utrwalania władzy. Często wywyższano, upamiętniano ludzi, którzy na to nie zasługiwali. Istnienie takiego stanu w niepodległym państwie jest haniebnym wyrazem lekceważenia pamięci ofiar komunizmu oraz pogardy dla Polaków walczących o wolną Polskę. Nie zgadzamy się z takim stanem rzeczy i żądamy zmian nazw ulic upamiętniających ludzi temu niegodnych” – podkreślają inicjatorzy akcji angażujący się w protesty przeciwko komunistycznym nazwom ulic i pomników.
Zenon Baranowski