Europa zmierza do dyktatury ateizmu?
Wtorek, 20 maja 2014 (12:19)Lewica europejska głosem zimnego i bezwzględnego eurokraty Martina Schulza ukazała swoje prawdziwe oblicze. Można powiedzieć nareszcie, bo i tak dość długo maskowała swoje neobolszewickie inklinacje. Podczas debaty telewizyjnej przed wyborami do europarlamentu European Broadcasting Union (EBU) zaproponowało widzom w krajach unijnych starcie pięciu czołowych kandydatów wielkich partii i nurtów europejskich w boju o stanowisko komisarza Unii Europejskiej.
Kandydat lewicy Martin Schulz (popierany przez Sojusz Lewicy Demokratycznej) bez ogródek przyznał, że religia musi zostać wyparta z przestrzeni publicznej, a jej symbole powinny zniknąć. Tym samym opowiedział się za wycięciem z historii Unii Europejskiej jej pokaźnego dziedzictwa kulturowego, które ukształtowało całą Wspólnotę. Schulz swoją tanią, mizerną i socjalistyczną demagogią podeptał wartości i idee, będące zasadniczymi fundamentami, jakie podłożono pod budowę wspólnoty państw europejskich, a przyszłość UE nakreślił jako zwalczanie swobód religijnych i wolności obywateli.
Szczególnie niebezpiecznie zabrzmiały słowa o prowadzeniu rzekomej „polityki antydyskryminacyjnej”, która miałaby powstrzymać „bardzo konserwatywny ruch” rozwijający się w Unii Europejskiej. Zapewne chodziło mu o działalność Kościołów w ogóle, a także coraz częstsze i prowadzone na masową skalę demonstracje i akcje obywatelskie zaniepokojonych chrześcijan, którzy dostrzegli potężne zagrożenia, jakie ich dzieciom oraz rodzinom niesie ze sobą ideologia gender.
Usuwanie krzyży i tak już jest realizowane w krajach Unii Europejskiej, natomiast symbole homoseksualnej mniejszości umieszczane są nawet na ratuszach europejskich miast (i przed kościołami). To Schulza nie razi. Jak zawsze lewica ma taką samą zasadę od czasu, gdy zaczęła zatruwać świat rozumu i wartości swoją destrukcyjną ideologią: „Są równi i równiejsi”.
Przewodniczący grupy socjalistycznej w Parlamencie Europejskim Martin Schulz powinien koniecznie przeczytać raport o dyskryminacji chrześcijan w Unii Europejskiej za rok 2013 (o którym wspominałem tutaj). W świetle raportu organizacji Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan z siedzibą w Wiedniu w kraju Martina Schulza nie ma dnia, w którym nie doszłoby do przynajmniej jednego ataku antychrześcijańskiego. Wśród czynów kryminalnych, motywowanych nienawiścią do chrześcijaństwa są: podpalenia kościołów, niszczenie cmentarzy, budynków kościelnych, wulgaryzmy i groźby pojawiające się na murach świątyń, profanacje w świątyniach, uszkodzenia krzyży oraz figur świętych. Jeżeli mowa o jakichś niebezpiecznych ruchach rozwijających się w Unii Europejskiej, to niewątpliwie są to ruchy lewackie, anarchistyczne, gejowskie, libertyńskie, feministyczne, które należy jak najszybciej powstrzymać, bo rozmiary tragedii, jaką nam szykują spadkobiercy Marksa i Lenina, będą tragiczne i boleśnie odczuwane przez wszystkich, a przede wszystkim przez dzieci, młodzież i rodziny.
Martin Schulz swoimi wypowiedziami nakręca jeszcze bardziej spiralę nienawiści. Zachęcając do usuwania krzyży z miejsc publicznych, Schulz i jego sojusznicy (także w Polsce) nawiązują do swoich ideologicznych protoplastów, bolszewików ze Związku Sowieckiego, którzy zrzucali krzyże z cerkwi i kościołów na ziemię. Dziś ma tego dokonać prawo wyprodukowane w Brukseli.
Jest także drugie dno wypowiedzi Schulza. Wyraził nią strach lewicy przed aktywną działalnością chrześcijańskich środowisk. W tym kontekście chrześcijanie powinni po pierwsze przygotować się na czas ograniczania wolności religijnej w całej Unii Europejskiej (które postępuje), po drugie zmobilizować się jeszcze bardziej. Okazja już niedługo. Po pierwsze, należy iść na wybory do Parlamentu Europejskiego. Po drugie, 1 czerwca 2014 r. w ponad stu miastach Polski ruszy kolejny Marsz dla Życia.
Pamiętajmy, że mainstreamowe media nie odnotowują tego, co się dzieje w całej Polsce, mając nadzieję, że skoro zostanie zignorowane, to tego nie ma. Ale jest powszechny sprzeciw rodziców wobec ideologii gender, niszczenia normalnej rodziny, ataki na Kościół i wartości chrześcijańskie wywołują panikę ekstremistów lewej strony, ponieważ tak naprawdę to oni są zagrożeniem dla wolności europejskiej i to oni budują nowy ład bez Boga, w którym mniejszość represjonuje większość. Staje się to na tyle czytelne, że nie potrzeba propagandowych deklaracji Schulza.
Właśnie dlatego wybory do Parlamentu Europejskiego są tak ważne. Im słabsza lewica, tym mniejsze szanse na kierownicze stanowiska w Brukseli, takich radykałów jak Martin Schulz, którzy jako reprezentacja ekstremistycznej mniejszości mogliby decydować o najbliższej przyszłości Europy. Czyli nas. Zatrzymajmy ich.
dr Tomasz M. Korczyński