• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

W hołdzie polskim bohaterom

Sobota, 17 maja 2014 (19:00)

Marokańczyk Jaouad Zain zwyciężył w Międzynarodowym Biegu na Monte Cassino. Najszybszym Polakiem na 10-kilometrowej trasie z centrum miasta Cassino na szczyt wzgórza był trzeci na mecie Adam Nowicki z Dowództwa Generalnego Sił Zbrojnych.

W ulewnym deszczu trasę pokonało ponad 1200 osób. Okolicznościowe medale przygotował Instytut Pamięci Narodowej. Czołowi zawodnicy otrzymali je z rąk polskiego premiera. W intencji dowódcy 2. Korpusu gen. Władysława Andersa biegł generał Dariusz Wroński, dowódca 1. Brygady Lotnictwa Śmigłowców w Inowrocławiu. – Kiedy trzy miesiące temu rozmawiałem z córką gen. Andersa Anną Marią, była wielce wzruszona i powiedziała, że marzy, by w 70. rocznicę zwycięskiego zakończenia bitwy polski generał symbolicznie zdobył Monte Cassino. Jej pragnienie odebrałem jako rozkaz. A ponieważ wcześniej drogą losową przydzielony mi został szer. Józef Konieczny, który poległ, mając 20 lat, pobiegłem w intencji dwóch żołnierzy – podkreślił.

Dziesięciokilometrową trasę polscy zawodnicy pokonywali w czerwonych strojach, odnoszących się do symboliki tego miejsca. Na numerach startowych każdej osoby było nazwisko jednego z poległych żołnierzy Andersa. – Nie ma chyba Polaka, który nie znałby chociaż refrenu pieśni Feliksa Konarskiego „Czerwone maki na Monte Cassino”. Słodko i zaszczytnie jest umierać za Ojczyznę. Żołnierze gen. Andersa swe dusze oddali Bogu, ciała ziemi włoskiej, a serca Polsce – dodał gen. bryg. pil. Wroński.

Przed startem nad placem Labriola w centrum Cassino niosło się echo polskiego, a następnie włoskiego hymnu. Z mety usytuowanej przy klasztorze Benedyktynów zawodnicy udawali się na Polski Cmentarz Wojenny, by na mogiłach „swoich żołnierzy” zapalić znicze. Wśród uczestników biegu byli m.in. czołowi przed laty sportowcy.

– Poczytuję sobie za wielki zaszczyt, że mogłem wziąć udział w tak wyjątkowym biegu. Dla mnie to także odrabianie zaległych lekcji historii. Ze szkoły wyniosłem tylko tyle, że w maju 1944 roku była bitwa o Monte Cassino i to wszystko. To były czasy, w których za dużo nie mówiło się o żołnierzach armii generała Władysława Andersa, podobnie zresztą jak i o Katyniu – powiedział Krzysztof Kosedowski.

57-letni Marek Kosiński z Warszawy biegł w mundurze dziadka, chorążego Tadeusza Chotomskiego, szefa łączności. – Ojciec mojej matki przeżył bitwę o Monte Cassino. Zmarł w 1972 roku. Niewiele innych pamiątek pozostało po nim. Jak się tylko dowiedziałem o tym biegu, długo się nie zastanawiałem nad udziałem. Jestem tu po raz pierwszy i serce ze wzruszenia mocniej mi bije – zaznaczył. Adam Kudowicz z Otwocka, jeden z najstarszych uczestników (73 lata), do ostatniej chwili rozważał start w tych zawodach. – Zdrowie trochę szwankuje i to był główny powód zastanawiania się nad wyjazdem do Włoch. Startuję od ponad 30 lat, także na nartach, mam zaliczony Bieg Wazów (90 km) w Szwecji w 2000 roku, ale ostatnio borykam się z różnymi dolegliwościami. Jednak musiałem tu być, bo o takim biegu marzyłem od kilkunastu lat. Szkoda, że nie udało się go zorganizować w 60. rocznicę bitwy, bo wtedy byłoby wśród nas więcej uczestników bitwy, którzy do dziś nie dotrwali – powiedział Kudowicz.

GALERIA ZDJĘĆ

IK, PAP