• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Lewandowski żegna się z Borussią

Piątek, 16 maja 2014 (13:23)

To będzie mecz pełen emocji i podtekstów – tak niemieckie media reklamują finał piłkarskiego Pucharu Niemiec między Borussią a Bayernem. W zespole z Dortmundu po raz ostatni zagra Robert Lewandowski, który w lecie przeprowadzi się do... Monachium.

Zdaniem Franza Beckenbauera, legendy niemieckiego futbolu, sobotnie spotkanie w Berlinie może być najlepszym finałem pucharu w historii.

 – Obie jedenastki mają wszystko, by stworzyć niezapomniane widowisko – zauważył Beckenbauer.

W roli głównej może wystąpić Lewandowski. Już raz był bohaterem finałowego meczu – 12 maja 2012 r. zdobył trzy gole, a Borussia wygrała z Bayernem 5:2. Był to trzeci i dotychczas ostatni triumf BVB. Rok temu obie ekipy trafiły na siebie w ćwierćfinale i Bawarczycy wygrali 1:0, a później po raz 16. zdobyli to trofeum.

Teraz oczy kibiców i ekspertów znowu będą zwrócone na byłego zawodnika Lecha Poznań. Będzie to jego 184. i zarazem pożegnalny występ w Borussii, dla której zdobył 103 gole.

Beckenbauer nie ma wątpliwości, że defensorzy Bayernu przyszłego kolegi powinni obawiać się najbardziej.

– To człowiek z charakterem i jestem przekonany, że zrobi wszystko, by godnie pożegnać się z Borussią, a bramkami zrobić wrażenie na przyszłym trenerze Josepie Guardioli. Fakt, że latem przejdzie do Bayernu, może go tylko zmobilizować – powiedział honorowy prezes monachijskiego klubu, cytowany przez niemieckie media.

Beckenbauer ocenił, że patrząc przez pryzmat aktualnej formy, nieco więcej szans daje Borussii.

– 60:40 na korzyść Dortmundu, który kryzys ma już za sobą, a Bayern ciągle w nim tkwi – zauważył.

Drużyna z Monachium po zapewnieniu sobie 24. tytułu mistrza kraju nieco spuściła z tonu. Najwyraźniej było to widać w półfinałowych potyczkach z Realem Madryt w Lidze Mistrzów (0:1 i 0:4).

– Ostatnio na naszych dokonaniach pojawił się niewielki cień. W sobotę znowu musi zaświecić słońce – obrazowo ocenił piłkarz Bayernu Thomas Mueller. Do zespołu wkradła się nerwowość, krytyka dotknęła też hiszpańskiego szkoleniowca.

– Mam pełne zaufanie do piłkarzy i trenera Guardioli. Jestem pewny, że zrobią wszystko, by zakończyć sezon mocnym akcentem – powiedział jeden z włodarzy klubu, a wcześniej wybitny piłkarz Karl-Heinz Rumennigge.

Z kolei ekipa BVB od półtora miesiąca jest niepokonana, ale nie zmienia to faktu, że porażka w sobotę oznaczać będzie brak jakiegokolwiek trofeum w tym sezonie i jednocześnie 10. dublet rywali.

Mecze ligowe tych zespołów w zakończonym już sezonie miały dziwny przebieg. Oba zakończyły się wynikami 3:0, ale dla... gości. W lecie ubiegłego roku w starciu o Superpuchar lepsza była Borussia (4:2).

– Dlaczego znowu mielibyśmy nie sprawić wielkiej niespodzianki? – kokieteryjnie zastanawia się dyrektor Borussii Michael Zorc, nawiązując do ocen, że mimo ostatnich sukcesów i wicemistrzostwa kraju w tym roku klub z Dortmundu nie może się równać z Bayernem.

Większe problemy kadrowe przed finałem dręczą monachijczyków. Kontuzja odnowiła się 23-letniemu reprezentantowi Hiszpanii Thiago Alcantarze, którego zabraknie nie tylko w Berlinie, ale i w mistrzostwach świata w ojczyźnie jego rodziców – Brazylii. Uraz rzepki leczył też ostatnio Bastian Schweinsteiger, który może zostać rekordzistą z siedmioma triumfami w Pucharze Niemiec.

Na ławce rezerwowych spotkanie ma rozpocząć Franck Ribery. Francuz ostatnio nie błyszczał na boisku, a w mediach pozwolił sobie na krytykę Guardioli. W podstawowej jedenastce ma go zastąpić Mario Goetze, który przed rokiem trafił do Bayernu z... Borussii.

W jej szeregach zabraknie praktycznie tylko kontuzjowanego od dłuższego czasu Jakuba Błaszczykowskiego. Oprócz Lewandowskiego z Polaków zagra Łukasz Piszczek.

Kapitan zespołu z Dortmundu Sebastian Kehl spodziewa się, że na murawie będzie iskrzyć, a Borussię stać na zwycięstwo.

– Bayern jest do pokonania. Wiemy to dobrze, jak żadna inna drużyna, bo już to udowodniliśmy – przyznał Kehl.

MM, PAP