Donald Tusk pokpił sprawę
Czwartek, 15 maja 2014 (20:17)Rząd PO – PSL nie zrobił nic, aby zwiększyć bezpieczeństwo przeciwpowodziowe na południu Polski – zarzucił dziś Jarosław Kaczyński, który gościł we Wrzawach przy ujściu Sanu do Wisły na Podkarpaciu. Jego zdaniem, to, że dzisiaj mieszkańcy terenów zalewowych drżą o życie i swój dobytek, to wynik zaniechań ekipy Donalda Tuska.
Do najważniejszych zadań przeciwpowodziowych na Podkarpaciu należy budowa zbiornika retencyjnego Kąty-Myscowa w zlewni Sanu, Wisłoka i Wisłoki. O inwestycji, która pozwoliłaby na zmagazynowanie ok. 70 mln m sześc. wody, ponadto stworzenie rezerwy powodziowej przekraczającej 20 mln m sześc. wody i zdołałaby uchronić przed powodzią dziesiątki tysięcy mieszkańców, mówi się od lat.
Program przygotowany przez Grażynę Gęsicką, minister rozwoju regionalnego w rządzie PiS, skreśliła w 2008 r. z planów inwestycji unijnych i odłożyła na półkę obecna wicepremier Elżbieta Bieńkowska, później próbowała reaktywować ten projekt. Zbiornik Kąty-Myscowa pozwoliłby na utworzenie rezerwy powodziowej przekraczającej 20 mln m sześc. wody. Inwestycja ta, w połączeniu z pracami przy obwałowaniach i korekcie koryta Wisłoki, oznaczałaby minimalizację skutków ewentualnych powodzi i zabezpieczenie takich miast jak Jasło, Dębica czy Mielec. O fakcie tym przypomniał goszczący dziś na Podkarpaciu prezes PiS Jarosław Kaczyński. Zaznaczył, że rząd pod jego kierownictwem przygotował plany przeciwdziałania skutkom powodzi, ale zostały one skreślone przez rząd Platformy Obywatelskiej.
– Ten plan, który był przygotowany pod każdym względem, zarówno jeśli chodzi o sposób finansowania i projekt, najpierw został odłożony w 2008 r. Później, w 2010 r., został przywrócony, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Ostatnio zabrano 25 milionów złotych przeznaczonych na bardzo ważne inwestycje przeciwpowodziowe. To jest stan, którego w żadnym wypadku nie można zaakceptować – stwierdził Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS zarzucił gabinetowi Donalda Tuska, że koncentrując się głównie na promowaniu swojej partii, naraża ludzi na niebezpieczeństwo. W ten sposób mamy do czynienia z coroczną zgadywanką: uda się czy nie uniknąć kataklizmów, a kiedy już się pojawią, to czy jest to podtopienie, czy może już powódź. W ślad za tym nie idą jednak konkretne działania. Wyrzuca się pieniądze na doraźne usuwanie skutków powodzi, m.in. na odbudowę zniszczonych dróg, mostów, remontów budynków itp., podczas gdy problem powodzi można wyeliminować raz na zawsze. Dlatego zdaniem prezesa PiS należy jak najszybciej powrócić do kompleksowej ochrony przed powodzią.
O decyzjach rządu Donalda Tuska szkodliwych dla bezpieczeństwa powodziowego mieszkańców Podkarpacia mówił także marszałek województwa Władysław Ortyl. Jak stwierdził, decyzja o wycofaniu 25 milionów złotych spowodowała, że Program Ochrony Przeciwpowodziowej w Dorzeczu Górnej Wisły, oceniany przez ekspertów bardzo pozytywnie, został wyrzucony do kosza i praktycznie nie istnieje.
– To siedem inwestycji, których niewykonanie stawia pod znakiem zapytania sens tych, które już stały się faktem. Widzimy, że dziś istnieje zagrożenie bezpieczeństwa ludzi, ale także bezpieczeństwa gospodarczego – zaznaczył marszałek Ortyl. W tej sprawie skierował list do Prezesa Rady Ministrów a także do parlamentarzystów.
Mariusz Kamieniecki