• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Powódź oddalona

Czwartek, 15 maja 2014 (15:16)

W ciągu 48 godzin opady na południu Polski będą intensywne. Niewykluczone są lokalne podtopienia, ale to jeszcze nie powódź – poinformowali przedstawiciele Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej na konferencji prasowej.

Dyrektor IMGW Mieczysław Ostojski powiedział, że opady dopiero nad Polskę nadchodzą. – Dzisiaj wystąpią one głównie na terenach od województwa podkarpackiego do województwa małopolskiego, a następnie śląskiego. Jutro opady przejdą w kierunku województwa śląskiego, opolskiego i dolnośląskiego – poinformował.

Według niego, dziennie będą to opady rzędu 20-30 mm, a lokalnie nawet 50 mm. Ostojski zaznaczył, że potwierdzają się wcześniejsze prognozy IMGW: na wybranych terenach może spaść w ciągu 48 godzin nawet 120 mm, a więc więcej, niż średnio wynoszą opady z całego maja. Od soboty będzie coraz mniej padać.

Ostojski powiedział, że sytuacja jest o wiele lepsza niż w 2010 roku. Jak mówił, przygotowane są już zbiorniki retencyjne i zidentyfikowane są słabe punkty na wałach. – Przekroczenie stanów alarmowych na wałach nie znaczy, że będzie powódź. To znaczy, że trzeba wzmóc czujność – zaznaczył.

– Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co się stanie, ale sytuacja jest na tyle pod kontrolą, że mniej więcej wiemy, czego i w których miejscach się spodziewać, a służby państwowe odpowiedzialne za to reagują prawidłowo. Chciałem zaapelować, by nie podnosić paniki – powiedział Ostojski. Dodał, że po raz pierwszy służby mogą działać aż z trzydniowym wyprzedzeniem.

Zapowiedział jednak, że możliwe będą lokalne podtopienia czy nawet tzw. flash floody, czyli tzw. szybkie powodzie. - Na to nie mamy wpływu – jak lokalnie spadnie gdzieś dużo opadów, takie zjawisko może się pojawić – powiedział dyrektor IMGW.

Według niego, coś więcej będzie można powiedzieć dopiero w sobotę, kiedy woda spłynie do rzek i zacznie formować się fala wezbraniowa. Jak dodał, jeśli zadziałają właściwie zbiorniki retencyjne, falę tę powinniśmy bezpiecznie doprowadzić do Bałtyku. Według niego fala wezbraniowa nie będzie trwała tak długo jak w 2010 r. Wtedy – jak przypomniał – przez tydzień, a teraz – jak spodziewają się synoptycy – najwyżej 24-36 godzin.

MPA, PAP