Wszystkie trudy ofiarują w intencji Ojca Świętego
Poniedziałek, 20 sierpnia 2012 (14:13)Codziennie pokonują ok. 150 km na rowerach, przejechali już ponad 2667 km i są w Finlandii. Grupa 18 młodych osób osiągnęła już półmetek „Misji B XVI – Nordkapp”, rowerowego rajdu na najdalej wysunięty na północ punkt Europy w intencji Ojca Świętego Benedykta XVI.
Jak sami mówią, hasło tegorocznej wyprawy to "Misja B XVI - Nordkapp", oznacza gest solidarności z papieżem Benedyktem XVI, w intencji którego jadą. Chcą swoją modlitwą i trudem wesprzeć Jego misję w Kościele.
- To bardzo ważna intencja, każdy dzień tutaj mówi nam o tym, że dobrze ją wybraliśmy. Trzeba również zauważyć, że w naszych sercach jest cały czas papież Jan Paweł II i trochę za mało uwagi i modlitwy poświęcamy w intencji papieża Benedykta XVI, który również chce nam przekazać treści, które przybliżą nas do Pana Boga. Chcemy zwrócić uwagę tą wyprawą na Ojca Świętego Benedykta XVI. I myślę, że nasza modlitwa i trud włożony właśnie w tę wyprawę pomoże innym przybliżyć sobie nauczanie Benedykta XVI – mówi dla NaszDziennik.pl Sylwia z Częstochowy, jedna z uczestniczek wyprawy.
- Papież jest najważniejszą osobą w Kościele i chcielibyśmy Mu w jakiś sposób pomóc – dodaje Mateusz z Poznania. Jak zauważa Wiola z Gdańska, intencja ta jest potrzebna szczególnie w tych trudnych czasach, kiedy tak często papież jest atakowany. Ojciec Święty potrzebuje takiego modlitewnego wsparcia - dodaje – szczególnie od nas młodych, którzy są siłą Kościoła.
Pielgrzymi przejechali już przez Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię, Szwecję, a teraz pokonują Finlandię. Jadą bez zapewnionych noclegów, bez samochodu technicznego, który pomagałby im w usterkach, ale też z przewozem bagażu: wszystko co mają, wiozą sami. Wiozą też swoje trudy, cierpienia i intencje. Im dalej na północ, tym bardziej uczestnicy "Misji B XVI - Nordkapp" odczuwają odcięcie się od cywilizacji. Zaczynają się problemy nawet z zakupami żywności. Nocy już praktycznie nie ma. Zamiast niej tylko szare niebo przez kilka godzin.
- Podczas tej wyprawy szczególnie doświadczamy działanie Pana Boga. Niech świadczy o tym chociażby fakt, że w ciągu tych 19 dni, kiedy udział bierze około 20 uczestników, ilość uszkodzeń jest bardzo niska, a przecież przejechaliśmy już ponad 2 tys. kilometrów. To, że w ogóle jesteśmy w stanie dojechać tak daleko bez specjalistycznej pomocy technicznej, bez samochodu, to tylko dzięki Panu Bogu – mówi Mateusz z Poznania.
Ale wyprawa ta to nie tylko poświęcenie, to także radość i nadzieja. - Duchowo ten wyjazd bardzo przybliża mnie do Pana Boga. Każdy kilometr, trud włożony w jego pokonanie przybliża nas do Boga. I chciałabym, żeby wszyscy, którzy na nas liczą, za nas się modlą lub chociażby czytają o nas, z każdym przebytym kilometrem, który nas zbliża do Pana Boga, ich również przybliżały do Stwórcy. Tu namacalnie dostrzegamy Pana Boga, chociażby przez te przepiękne widoki, które rozpościerają się wokoło nas – podkreśliła Sylwia z Częstochowy.
Tych 18 śmiałków, którzy na rowerach pokonują Skandynawię, nie wstydzi się swojej wiary „na każdym kroku czujemy obecność Boga w tych cudownych widokach, pogodzie, powiewie wiatru czy wsparciu grupy wobec siebie”. Jak mówi jedna z uczestniczek wyprawy, ten wyjazd sprawia, że wypoczywamy od spraw życia codziennego, chociaż pamiętamy o nich w codziennej modlitwie.
Rowerzyści wyruszyli 1 sierpnia z Kokotka, powrót samolotem zaplanowany jest na ostatni dzień sierpnia. Wystartowało 20 uczestników. Dwóch niestety odpadło. Jeden zrezygnował, a drugi, po przejechaniu połowy trasy, w wyniku wypadku, złamał trzy kości śródstopia i musiał wracać do domu.
Nie są jednak sami, razem z nimi podąża i prowadzi ich o. Tomasz Maniura. - Trzeba tu również złożyć wielkie podziękowania ojcu Tomaszowi Maniurze OMI, który nas łączy i przede wszystkim prowadzi, nadaje tor naszym myślom i naszym działaniom, dzięki którym możemy zbliżać się do Pana Boga – mówi Sylwia z Częstochowy w imieniu wszystkich uczestników.
Marta Milczarska