• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Kto fałszował dane?

Czwartek, 15 maja 2014 (02:00)

Ani Narodowy Fundusz Zdrowia, ani Ministerstwo Zdrowia nie wyjaśniają, skąd wzięły się rozbieżności między danymi resortu i Funduszu o liczbie przeprowadzonych przed dwoma laty aborcji ze względu na tzw. przesłankę eugeniczną.

Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. zezwala na niekaralność aborcji w przypadku, gdy zachodzi prawdopodobieństwo choroby lub upośledzenia dziecka. Według corocznego, rządowego sprawozdania z jej realizacji w 2012 r. zginęło w ten sposób 757 dzieci.

Z kolei według danych NFZ było ich 1207. Takie właśnie dane Fundusz przekazał Fundacji PRO –Prawo do Życia, która zabiegała o nie od kilku miesięcy. Fundacja wystąpiła do prezesa NFZ o informację na ten temat. Ten odmówił. Wtedy Fundacja, korzystając z pomocy prawników Centrum Interwencji Procesowej Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, odwołała się od decyzji. W efekcie NFZ informacje udostępnił. Wynika z nich, że w 2012 r. dokonano 1207 aborcji z powodu choroby lub upośledzenia dziecka, zaś w 2013 r. liczba ta wyniosła 1306. W 2012 r. Skarb Państwa wydał na procedury dzieciobójstwa ponad 1,6 mln zł, rok później kwota ta wzrosła o 100 tys. złotych. Skąd te rozbieżności co do danych MZ i NFZ? Ani Fundusz, ani resort zdrowia nie potrafią na to pytanie odpowiedzieć. – Sprawa jest wyjaśniana – usłyszeliśmy wczoraj w Centrali NFZ. Kto wyjaśnia, w jakim trybie i czy ewentualne wyjaśnienie zostanie podane do publicznej wiadomości? Nie wiadomo.

Dopytywane o rozbieżność w danych Ministerstwo Zdrowia też milczy. Obrońcy życia nie kryją rozczarowania. – Staraliśmy się o te dane z NFZ przez kilka miesięcy, dokładnie od stycznia. Zapewniano nas, że ich zbieranie potrwa, więc czekaliśmy. I co? Okazało się, że pojawiły się zasadnicze rozbieżności między tym, co podaje NFZ, a tym, co podaje Ministerstwo Zdrowia. A przecież te dane i NFZ, i resort zbierają ze szpitali. Kto więc zawinił? Administracja? Dlaczego te dane różnią się w sposób tak zasadniczy? – zastanawia się Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji PRO.

Dzierżawski wyklucza jakikolwiek przypadek. – Od kilku lat domagamy się od Ministerstwa Zdrowia, żeby podało nam informacje dotyczące konkretnych przyczyn przeprowadzania aborcji tzw. przesłanki eugenicznej. Taktyka resortu jest taka, by sprawę zamieść pod dywan. Oczywiście teraz resort i Fundusz będą mówić, że zawinił jakiś urzędnik. Ale prawda jest taka, że z pewnością nikomu nie będzie zależeć, by sprawę tę wyjaśnić do końca – mówi.

Anna Ambroziak