• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Tłuszcz zamiast kar

Środa, 14 maja 2014 (18:08)

Bruksela dopuszcza możliwość zawieszenia lub przynajmniej zmniejszenia kar finansowych dla rolników, którzy w poprzednim roku kwotowym przekroczyli limit produkcji mleka.

W roku kwotowym 2013/2014 (w okresie od 1 kwietnia 2013 r. do 31 marca 2014 r.) polscy rolnicy – jak wynika z informacji Agencji Rynku Rolnego – dostarczyli do mleczarń nieco ponad 10 mld kg mleka, po przeliczeniu na mleko o referencyjnej zawartości tłuszczu. Tym samym okazało się, że krajowa kwota mleczna została przekroczona o blisko 170 mln kg mleka, czyli o 1,7 procent. Teoretycznie to niewiele, ale ARR podała, że kary za nadprodukcję zapłaci aż 56 tys. rolników, bo tylu przekroczyło swoje indywidualne kwoty mleczne. Wysoka będzie globalna wysokość kar – 47 mln euro (27,83 euro za każde 100 kg mleka ponad limit), czyli 195 mln złotych. Przeciętnie więc jeden rolnik będzie musiał zapłacić prawie 3,5 tys. zł kary – jej wysokość będzie zależała od tego, ile mleka ponad limit sprzedał producent do swojej mleczarni, a kara wyniesie około 30 groszy za każdy kilogram surowca.

Rolnicy dopiero za kilka miesięcy dostaną oficjalne decyzje dotyczące wysokości kar, więc podejmowane są na forum unijnym próby doprowadzenia do ich zawieszenia lub przynajmniej zmniejszenia. Nierealne jest – głównie z powodów prawnych – zniesienie grzywien za przekroczenie kwot mlecznych, nawet przy założeniu, że limity produkcji i tak za rok zostaną zlikwidowane w związku z reformą unijnej Wspólnej Polityki Rolnej. Ponieważ krajowe kwoty mleczne okazały się w sezonie 2013/2014 za niskie także w kilku innych państwach (np. w Niemczech, Włoszech i Austrii), to nie jesteśmy w Unii Europejskiej osamotnieni w obronie rolników przed karami.

Zofia Krzyżanowska, radca generalny w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, przypomniała podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa, że dyskusja ta trwa w Brukseli już od kilku miesięcy. W czerwcu Komisja Europejska ma przedstawić raport na temat rynku mleczarskiego, ale już widać, że rośne liczba krajów, które opowiadają się za tym, żeby nie były stosowane sankcje za przekroczenie limitów mleka. – Mam nadzieję, że w czerwcu duża grupa krajów będzie w stanie uzyskać zgodę Komisji Europejskiej, aby przez te ostatnie dwa lata nie nakładać kar za przekroczenie kwot mlecznych – powiedziała Zofia Krzyżanowska.

Redukcja tłuszczu

Polska dopuszcza też inne rozwiązanie, jeśli nie udałoby się zdobyć poparcia większości państw członkowskich dla postulatu zawieszenia kar. Chodzi o zniesienie redukcji współczynnika tłuszczowego, bo to zmniejszyłoby znacząco kary za nadprodukcję mleka. Postulat likwidacji tzw. dodatniego współczynnika tłuszczowego pojawił się już rok temu, gdy część państw też płaciła kary za przekroczenie limitów produkcji mleka (Polska musiała zapłacić ok. 16 mln zł). Dlaczego ten współczynnik jest tak ważny? Otóż jeśli w mleku, które rolnik sprzedaje do mleczarni, średnia ilość tłuszczu jest wyższa od przypisanej danemu gospodarstwu referencyjnej zawartości tłuszczu, wtedy ilości dostarczonego mleka jest powiększana przy rozliczeniu wykorzystania indywidualnej kwoty mlecznej. Innymi słowy, może się okazać, że ARR wyliczy rolnikowi, że dostarczył on do mleczarni więcej mleka, niż sprzedał w rzeczywistości do przetwórni. Jeśli by zaś tłuszcz nie był brany pod uwagę przy rozliczaniu limitów, wtedy Polska mogłaby wykazywać tylko rzeczywiste dostawy mleka do skupu. Gdyby tak się stało, wiele gospodarstw uniknęłoby płacenia kar albo przynajmniej byłyby one znacznie zmniejszone.

Przy okazji dyskusji o karach nakładanych w tym roku pojawił się problem, jak KE powinna traktować państwa, które przekroczą swoje limity mleczne w sezonie 2014/2015. Austria i Niemcy podnoszą, że wątpliwe są podstawy prawne do naliczania kar po 31 marca 2015 r., gdy znikną limity produkcji mleka. Prawnicy KE twierdzą jednak, że Bruksela ma pełne prawo do naliczania grzywien także za ostatni rok kwotowy. Zdaniem dyrektor Krzyżanowskiej, jeśli nie dojdzie do porozumienia, sprawą tą powinien zająć się Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Mleczarstwo na rozstaju?

Jednak sprawa kar za nadprodukcję mleka to tylko jedna strona medalu. O wiele istotniejsze jest to, jak polski sektor mleczarski przygotuje się do likwidacji limitowania produkcji mleka. Wtedy bowiem każdy rolnik będzie mógł produkować tyle mleka, ile tylko będzie w stanie. Poseł Jan K. Ardanowski (PiS) wskazuje na swoisty „dwugłos w sprawie mleka”. Z jednej strony są interesy rolników, a z drugiej – zakładów mleczarskich. Hodowcy bydła mlecznego obawiają się, czy mniejsze gospodarstwa (mające po 30-50 krów) wytrzymają konkurencję na rynku po zniesieniu kwotowania. Tymczasem limity produkcji pomagały zwłaszcza mniejszym producentom mleka, a gdy ich nie będzie, mogą one wypaść z rynku. – Te gospodarstwa są mocno zadłużone, sporo zainwestowały w budynki, stado krów, maszyny – ostrzegał poseł Ardanowski.

Inaczej na zniesienie kwotowania zapatrują się mleczarnie. One oczekują, że na rynku pozostaną tylko duże i wielkie gospodarstwa, bo według nich tylko ten model ma sens, bo wielkie fermy mleczne istnieją w zachodniej części Europy. Według Ardanowskiego, to bardzo szkodliwa koncepcja, bo w zachodniej Europie duże gospodarstwo to z reguły od 200 do 500 krów, u nas jest takich niewiele. I podkreślił, że UE ma też niewielkie szanse w starciu z USA czy Nową Zelandią, gdzie istnieją ogromne fermy, liczące po wiele tysięcy krów.

Dyrektor Zofia Krzyżanowska uspokaja, że Polska ma duży niewykorzystany potencjał produkcji mleka. Mamy jeszcze spore rezerwy w zakresie wydajności krów, dostępu do pasz, a to sprzyja rozwijaniu produktywności tego sektora. I zapewniała, że będą publiczne fundusze (głównie w ramach programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014-2020) na wsparcie hodowli bydła mlecznego.

Krzysztof Losz