• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Dzień liczenia głosów

Środa, 14 maja 2014 (02:00)

Z prof. Janem Szyszko, posłem PiS, przewodniczącym komitetu referendalnego w sprawie przyszłości Lasów Państwowych i polskiej ziemi, rozmawia Krzysztof Losz

 

Do biura marszałka Sejmu trafiło ponad 2 mln podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie przyszłości polskich lasów i ziemi. Ale akcja zbierania podpisów ma być kontynuowana. Dlaczego?
– Chcemy umożliwić wszystkim chętnym złożenie podpisu. Planowaliśmy złożenie u marszałek Ewy Kopacz wniosku o referendum wraz z podpisami trochę później, ale nie mieliśmy już gdzie trzymać tych dokumentów. Te dwa miliony podpisów ważyło 1,5 tony i znajdowało się w wielu kartonach. Dlatego musieliśmy je już w piątek dostarczyć do Sejmu. Ale otrzymuję cały czas sygnały, że kolejne przesyłki z podpisami wkrótce do nas dotrą. I rzeczywiście, dostajemy każdego dnia tysiące podpisów. Ponadto w wielu miejscowościach trwa i będzie jeszcze trwało ich zbieranie, bo nasza akcja cieszy się ogromnym społecznym poparciem. Uprzedziliśmy panią marszałek, że będziemy uzupełniać nasz wniosek o referendum o kolejne podpisy.

Kiedy marszałek Kopacz podejmie decyzję w sprawie procedowania wniosku o referendum?
– Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że stanie się to szybko. Dzisiaj w Kancelarii Sejmu ma się odbyć liczenie podpisów. Przy tym liczeniu będzie też obecny przedstawiciel naszego komitetu referendalnego. Przypomnę, że wniosek o przeprowadzenie głosowania w przypadku referendum, o które wnioskują obywatele, jest ważny, gdy poprze go podpisami przynajmniej 500 tys. pełnoletnich Polaków. My tych podpisów mamy już teraz cztery razy więcej, a jeszcze ich przybędzie. O ważność wniosku jestem więc spokojny. Natomiast nie wiem, kiedy ta sprawa zostanie skierowana na posiedzenie Sejmu, bo to cała izba musi przegłosować wniosek o referendum, aby mogło się ono odbyć.

Otwarte jest pytanie, jak zachowają się posłowie.
– Tak, oczywiście. Dlatego będziemy dalej namawiać Polaków do zbierania podpisów, aby było ich jak najwięcej, bo wtedy politycy będą czuli na sobie większą presję. A ta presja będzie bardzo potrzebna, gdy będą głosować nad naszym wnioskiem. Nie stawiamy sobie jakiegoś konkretnego celu, ile tych podpisów ma być. Im będzie ich więcej, tym lepiej.

Sukces Państwa inicjatywy pokazuje, że Polacy obawiają się tego, że po 1 maja 2016 roku grozi nam wykup ziemi rolnej i lasów przez obcokrajowców.
– Ludzie widzą, co się stało z polskim przemysłem, bankami, które w większości znalazły się w rękach zagranicznych właścicieli. I po prostu boją się, że stracimy także ziemię i lasy, które są w tej chwili naszym największym majątkiem narodowym. Dlatego wniosek o referendum zyskał ogromne poparcie. Stało się tak mimo tego, że media prorządowe zbojkotowały naszą inicjatywę, informowały o niej zdawkowo albo wcale, bo przeciwko referendum od początku jest rząd i koalicja PO – PSL. Na szczęście mieliśmy wsparcie w niezależnych mediach, głównie w Radiu Maryja, Telewizji Trwam i „Naszym Dzienniku”. Okazało się, że aż 400 tys. podpisów, jakie już złożyliśmy w Sejmie, zostało do nas przysłanych na formularzach wyciętych z „Naszego Dziennika”, a kolejne tysiące były składane na wnioskach skserowanych z państwa gazety. I za to wsparcie chciałbym tą drogą podziękować Czytelnikom „Naszego Dziennika”. Mam nadzieję, że nasz wspólny wysiłek zostanie uwieńczony sukcesem.

Dziękuję za rozmowę.