Spotkania z uczestnikami
Wtorek, 13 maja 2014 (21:41)W niedzielę, 11 maja br., w Centrum Targowo-Kongresowym MT Polska w Warszawie zakończyły się czterodniowe rekolekcje głoszone przez o. Jamesa Manjackala, charyzmatycznego kapłana z Indii. Wydarzenie odbywało się pod patronatem „Naszego Dziennika”. Myślą przewodnią tegorocznych nauk były słowa zaczerpnięte z Apokalipsy św. Jana: „Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21, 5).
Kiedy o. James poprosił, aby świadkowie fizycznych uzdrowień podzielili się swoim świadectwem, w kolejce do mikrofonu ustawiło się kilkaset osób. Nie wszyscy zdążyli się wypowiedzieć, ale ci, którzy to uczynili, wyrazili swoją wielką wdzięczność Panu Bogu za dar życia, zdrowia, odnowy duchowej, która jest nieodłącznym elementem powrotu do zdrowia za sprawą działania Jezusa. Bardzo ważnym jest fakt, że o. James wciąż przypomina, że to nie on uzdrawia, ale Jezus, że wiara i łaska wiernych współdziałają ze sobą i to one leczą chorego.
– Każde publiczne złożenie świadectwa jest Bogu miłe, wylewa jeszcze więcej błogosławieństwa na świadka Jego dobra. Dlatego głoście Jego dobro – mówił do zebranych tysięcy słuchaczy. Uzdrowieni z chorób opowiadający swoje poruszające historie nie kryli wdzięczności i wzruszenia. Brigida po przebyciu zawału została uzdrowiona na rekolekcjach w Toruniu, Dorota Małgorzata z Ostrołęki już na pierwszych rekolekcjach o. Jamesa została wyleczona z nowotworu złośliwego jelita grubego i poczuła, że musi wreszcie to wyrazić, podziękować i zaświadczyć o tym cudzie, Ewa z Ostrołęki została wyleczona z poważnej choroby stwardnienia rozsianego, podobnie jak siostra Marianna ze Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek na Białorusi, Danuta ze Stargardu Szczecińskiego po rekolekcjach w Szczecinie wróciła do domu bez inwazyjnego nowotworu piersi, u Michała z Gdańska w 2008 roku zniknął nowotwór złośliwy (ziarnica czwartego stadium dająca przerzuty), a Ewelina, jej mąż i synek Dominik przyjechali, aby dać nadzieję wszystkim parom małżeńskim, które nie mogą mieć dzieci, że wiara w Jezusa uzdrawia. Bardzo dużo innych osób dzieliło się wielkimi rzeczami doświadczonymi podczas spotkania z o. Jamesem.
W czasie przerw wszystkie osoby, z którymi rozmawiałem, podkreślały, że oprócz wielu intencji, z jakimi przybyły do Warszawy, ich głównym celem było to, aby być bliżej Boga, poznać Jego działanie, rozpoznać zadania, jakie Duch Święty postawił przed nimi w ich życiu. Wiele osób podkreślało, że sposób, w jaki o. James odprawia Mszę św. oraz prowadzi nauczanie o Najświętszej Eucharystii, dają uczestnikom głębszą wiarę w rzeczywistą obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie.
Jedna z moich rozmówczyń, 26-letnia Katarzyna Dąbrowska z Pomiechówka, będąca protestantką, przybyła do Warszawy na spotkanie z kapłanem katolickim z Indii, bo według niej osoba charyzmatyka przyciąga, a ona coraz wyraźniej rozpoznaje w swoim życiu, że Bóg chce od niej podążania drogą katolicyzmu. Tym, co przyciąga ją jak magnes do Kościoła katolickiego, jest sakrament Eucharystii, żywy Jezus w sakramencie.
Elżbieta z Łochowa, która przybyła do Warszawy wraz z bratem Wojtkiem, nie wybierała się na spotkanie z o. Jamesem, jednak zachęciła ją przyjaciółka. – Nawet nie czułam takiej potrzeby, nawet chyba nie chciałam, a ona poprosiła: „przyjedź, bo będę sama”, więc się zgodziłam i jestem teraz taka szczęśliwa! Jestem wdzięczna Bogu, że pozwolił mi tutaj być, że pozwolił mi to wszystko usłyszeć. Są to trudne rekolekcje, słowa o. Jamesa przenikają głęboko aż do szpiku kości, skoro wolą Bożą, jak powiedział o. James, jest nasza świętość, to przed nami wielka praca.
– Ostatnio mam dość trudny okres w życiu, szukam uzdrowienia, chciałem poczuć miłość Chrystusa, ulgę i wzmocnienie mojej wiary. Ostateczną decyzję, aby tu przybyć, podjąłem po rozmowie ze znajomym z duszpasterstwa akademickiego, który jest jednym z organizatorów. On sam doświadczył uzdrowienia z bólu kręgosłupa, zachęcił mnie do uczestnictwa – dzielił się przeżyciami student Jędrzej Zychowicz z Warszawy. Na pytanie, co mu szczególnie zapadło w pamięci z rekolekcji o. Jamesa, powiedział: – Wszystko, co się dzieje w naszym życiu, pochodzi od Chrystusa, powinniśmy to zaakceptować, nawet jeśli są to trudne rzeczy czy problemy, a jeśli nadal nie czujemy się szczęśliwi, to powinniśmy prosić Ducha Świętego o doświadczenie szczęścia w naszym życiu, wtedy poczujemy radość – dodał.
Tadeusz Siewielec z Kraśnika powiedział „Naszemu Dziennikowi”: – Zazwyczaj intensywnie pracuję, a tu mogę się wyciszyć, modlić, słuchać o. Jamesa i rozważać jego myśli. Jestem już po raz piąty na jego rekolekcjach. Kiedy dowiedziałem się, że poważnie zachorował, sądziłem, w swojej małości i po ludzku, że już nigdy do Polski nie przyjedzie. A dziś wiem, że nie po raz ostatni do nas przybył, a nawet uważam, że będzie jeszcze chodzić. W swoim nauczaniu dotknął mnie kazaniem o grzechu. Skonstatowałem, że właściwie demoralizacja i zepsucie na całym świecie, także w Polsce, chociaż Polacy są wciąż jeszcze katolikami, jest wynikiem wykroczenia człowieka przeciwko pierwszemu i szóstemu przykazaniu.
89-letnia Władysława Zaborowska z Drezdenka przybyła z liczną rodziną, m.in. w intencji syna, który przestał chodzić do kościoła, wierzy, że wróci. 16-letni Jasiek chciał zobaczyć wielkie dzieła Boże, bo słyszał, że się tu dokonują. Pani Lidia z Milanówka chciała wsłuchać się w Słowo Boże, by wprowadzać je w czyn, a także modli się za swoją niewierzącą siostrę.
Pani Urszula z Konstancina opowiedziała, że kiedy o. James zachorował, podjęła za niego modlitwę przez pół roku, potem modliła się dalej, żeby móc go kiedyś spotkać, więc gdy pojawiła się taka okazja, przyjechała z synem na rekolekcje i jest szczęśliwa. Z kolei Dominika i Marcin z Konstancina uważają, że każdy chrześcijanin powinien co pewien czas odświeżać tchnienie Ducha Świętego, a rekolekcje z ks. Manjackalem są do tego fantastyczną okazją.
Pan Krzysztof Jaszczyk z Radomia podczas konferencji zwrócił uwagę na słowa ks. Jamesa o zgodzie, pojednaniu i przebaczeniu, jak fundamentalne znaczenie mają one w życiu chrześcijanina. Brat Ryszard z Monastycznej Wspólnoty Jerozolimskiej, który przyjechał z Paryża, mocno przeżył czas spędzony z ks. Manjackalem, szczególnie wizja nieba, czyśćca i piekła, którą przedstawił kapłan z Indii, była poruszająca. Każdy grzech odbija piętno w naszym sercu, nie pozostaje bez konsekwencji, dlatego potrzebujemy miłości Jezusa, który jeśli tego tylko pragniemy, przychodzi nam z pomocą, co podkreślił rekolekcjonista. – O. James trafia we właściwe punkty. Jeśli ktoś mówi o grzechu i jego konsekwencjach, uderza w szatana, a to oznacza, że będzie mieć wrogów. A ks. James się nie boi, oddaje się całym sercem, bo ma po swojej stronie Jezusa.
Janina Przybyłek z parafii Wojków doświadczyła uzdrowienia, wyciszenia i od tego czasu nie opuściła żadnych rekolekcji z udziałem ks. Jamesa. – Nasza kochana Polska i chrześcijanie w naszej Ojczyźnie potrzebują uzdrowienia, modlę się, aby jak najwięcej osób zachwyciło się ks. Jamesem, aby za jego sprawą jak najwięcej Polaków zostało uratowanych, bo jesteśmy Narodem szczególnym w oczach Pana Boga i mamy do spełnienia bardzo wiele zadań i od nas zależy, co się będzie działo z Polską i z chrześcijaństwem w Europie.
Dr Tomasz M. Korczyński