Polska ziemia coraz droższa
Wtorek, 13 maja 2014 (18:41)Już ponad 24 tys. zł trzeba zapłacić średnio za 1 ha państwowej ziemi rolnej. To prawie o 30 proc. więcej niż przed rokiem.
Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR) przedstawiła dane na temat cen ziemi w pierwszym kwartale tego roku. Wynika z nich, że 1 ha gruntów rolnych, które sprzedawała ANR, kosztował przeciętnie 24,1 tys. zł. To o ponad 5,3 tys. zł (czyli prawie 28 proc.) więcej niż w pierwszym kwartale 2013 roku. W porównaniu do grudnia 2013 roku państwowa ziemia jest droższa o 931 zł.
Aż w siedmiu województwach hektar kosztował więcej niż 30 tys. zł. Najdroższe grunty są na Mazowszu – prawie 36,3 tys. zł za 1 ha. Na drugim miejscu jest województwo łódzkie – 33 tys. zł, a na kolejnych: śląskie (32,5 tys. zł), dolnośląskie (36,1 tys. zł), opolskie (30,7 tys. zł), kujawsko-pomorskie (30,2 tys. zł) i wielkopolskie (30,1 tys. zł).
Agencja poinformowała też, że do końca kwietnia sprzedała prawie 38 tys. ha ziemi, a plan na ten rok przewiduje sprzedaż 125 tys. ha (w 2013 r. było to 148 tys. ha). Obecnie w zasobach ANR pozostaje jeszcze ponad 1,1 mln ha gruntów, z czego blisko 3/4 znajduje się w dzierżawie. Ale tych dzierżaw jest coraz mniej, co wynika ze strategii rządu i Agencji: grunty mają być sprzedawane, a nie oddawane w dzierżawę. Doktor Bogdan Podgórski, kierownik Sekcji Analiz i Prognoz ANR, informuje, że w ciągu ostatnich sześciu lat liczba umów dzierżawy zmniejszyła się dwukrotnie – do 60 tysięcy.
Leszek Świętochowski, prezes ANR, podkreśla, że Agencja sprzedaje ziemię prawie wyłącznie rolnikom indywidualnym na powiększenie ich rodzinnych gospodarstw. Drugą grupą kupujących są dzierżawcy, którzy korzystają z prawa pierwokupu. Jednak sami rolnicy przekonują, że wciąż jest dużo nieprawidłowości z obrocie państwowymi gruntami. Edward Kosmal, przewodniczący Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego, tłumaczy, że znaczna część gruntów trafia w ręce spółek, gdzie udziałowcami są obcokrajowcy. Ponadto cały czas problem stanowią „słupy”, czyli podstawieni ludzie, którzy kupują ziemię na konto cudzoziemców. I tym procesom będzie sprzyjać kontynuowanie wyprzedaży gruntów przez ANR. – Jesteśmy przeciwni odchodzeniu od dzierżawy – dodaje Edward Kosmal. I tłumaczy, że wielu rolników, zwłaszcza młodych, którzy dopiero zaczynają pracę na własny rachunek, nie stać na zakup gruntów i dzierżawa jest tańszym rozwiązaniem.
Atrakcyjność polskiej ziemi ma związek głównie z tym, że jest ona cały czas o wiele tańsza niż grunty rolne na Zachodzie – tam ziemia uprawna kosztuje często ponad 100 tys. zł za 1 ha. – Wielu ekspertów od rynku nieruchomości, zarówno polskich, jak i zagranicznych, wskazuje, że kupowanie ziemi w Polsce jest bardzo dobrą inwestycją. I to też napędza rynek – nie ma wątpliwości Konrad Piechocki, doradca rolny. – Bardzo wysokie ceny osiągają też grunty prywatne, ale takich ofert sprzedaży jest niewiele i gospodarze liczą przede wszystkim na to, że będą mogli kupić lub najlepiej wydzierżawić ziemię od państwa – dodaje.
Krzysztof Losz