• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Fałszywi bohaterowie

Wtorek, 13 maja 2014 (14:11)

Przed Sądem Rejonowym Warszawa-Praga Północ toczy się proces dwóch młodych mężczyzn oskarżonych o znieważenie dwóch obiektów upamiętniających Armię Czerwoną: Wdzięczności Armii Radzieckiej oraz Braterstwa broni. Są oni oskarżeni o znieważenie tych pomników poprzez namalowanie na nich napisu „czerwona zaraza”. 

Postępowanie w tej sprawie zostało już raz umorzone, ale prokuratura odwołała się od tej decyzji. Zdaniem sędzi Ewy Grabowskiej z Sądu Rejonowego w Warszawie, przedmiotowe obiekty nie spełniają definicji pomnika, ponieważ ochronie prawnej podlegają obiekty wzniesione dla upamiętnienia zdarzenia bądź uczczenia osoby, której ta cześć jest należna.

Moim zdaniem, sprawy rozliczenia z sowiecką przeszłością powinny być już dawno uporządkowane na poziomie ustawowym. Cmentarze oczywiście powinny normalnie funkcjonować, nie możemy odmówić należnego poszanowania dla prochów zmarłych. Natomiast wszelkie pomniki mówiące o dominacji sowieckiej na naszych terenach powinny zostać zniesione, wówczas nie mielibyśmy tego typu kłopotów.

Jednak problemy w tym zakresie się pojawiają i dlatego dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją zupełnie kuriozalną. Z jednej strony skoro państwo polskie zezwala na istnienie obiektów upamiętniających sowieckich „bohaterów”, to rzeczywiście ewentualna dewastacja jest ścigana prawem. Z kolei z drugiej strony nie możemy zapominać, że te obiekty są symbolem niewoli polskiej. Ewidentnie wynika to z nieuporządkowania i relatywizowania m.in. kwestii przeszłości przez tzw. elity III Rzeczypospolitej. Funkcjonujemy nie tylko w bałaganie prawnym, ale również w bałaganie moralnym, co tworzy bardzo niezdrową atmosferę.

Był taki czas, kiedy uporządkowanie kwestii przeszłości, w tym m.in. weryfikacja pomników rzekomych wyzwolicieli, dokonywałoby się bezboleśnie. Niestety obecnie sytuacja wygląda już nieco inaczej. Teraz tak łatwo te rzeczy nie przechodzą z powodu m.in. zupełnie innej sytuacji wewnątrz Federacji Rosyjskiej oraz jej polityki historycznej na zewnątrz. Niewątpliwie doszło do haniebnego zaniedbania, które jak najszybciej trzeba wyprostować.

Młodzi ludzie nieraz bardzo emocjonalnie podchodzą do tematu zakłamywania historii czy obecności pseudopomników fałszywych bohaterów. Stanowi to wyraz ich protestu wobec takiego prezentowania dziejów ich Ojczyzny. Oni nie buntują się przeciwko jakiemuś konkretnemu pomnikowi, ale ogólnie przeciwko polityce państwa, i wyrażają swój brak zgody na relatywizację historii. W ramach sprzeciwu jako społeczeństwo może nie tyle mamy przeprowadzać akcje na poszczególne pomniki, co je zewidencjonować, wskazać zakłamane relikty przeszłości i domagać się od władz ustawowego uregulowania tych spraw.

prof. Mieczysław Ryba