155 tys. miejsc pracy
Poniedziałek, 20 sierpnia 2012 (06:16)Tyle, według raportu Instytutu Kościuszki, może w ciągu dziesięciu lat przynieść Polsce przemysł wydobycia gazu łupkowego. Ale - uwaga - przy założeniu, że w kraju będzie wykonywanych około pięciuset odwiertów rocznie.
W raporcie zatytułowanym "Wpływ wydobycia gazu łupkowego na rozwój społeczno-ekonomiczny regionów - amerykańskie success story i potencjalne szanse dla Polski" uwzględniono związane z łupkami prognozowane dziesięcioletnie wydatki inwestycyjne PGNiG (ok. 27,5 mld zł) oraz Orlen Upstream i Lotos Petrobaltic.
Jeśli liczba odwiertów będzie o połowę niższa niż zakładanych 500 rocznie, to według Instytutu Kościuszki można liczyć na dodatkowe 120 tys. nowych miejsc pracy. W przypadku wykonania 750 odwiertów - 190 tys. miejsc. Ale to czysto hipotetyczne wyliczenia.
- Czy możliwe jest 155 tysięcy miejsc pracy? Tak, ale jeśli przemysł łupkowy nie będzie w polskich rękach, będą to stanowiska mało ważne, nie w zarządach. Innymi słowy, będą to tylko miejsca pracy okołobazowe - mówi w rozmowie "Naszym Dziennikiem" Mariusz-Orion Jędrysek, były główny geolog kraju.
Autorzy raportu twierdzą, że funkcjonowanie kopalni gazu łupkowego zwiększy prawdopodobieństwo stworzenia nowych miejsc pracy w sektorze wydobywczym i usługowym wobec branży gazowej.
Wzrośnie również dynamika tworzenia nowych podmiotów gospodarczych. "Pomimo wczesnej fazy rozwoju sektora gazu łupkowego w Polsce podjęto próbę oszacowania wpływu jego znaczenia na krajowy rynek pracy. W analizie przyjęto horyzont 10 lat. (...) Branże, które w największym stopniu zwiększą zatrudnienie w następstwie eksploatacji gazu łupkowego, to: przemysł metalurgiczny, handel detaliczny i hurtowy, dostarczanie energii oraz produkcja maszyn i urządzeń" - pisze w raporcie Izabela Albrycht, prezes zarządu Instytutu Kościuszki.
Amerykańskie odniesienia
Raport analizuje historię, skalę i rodzaje korzyści społecznych, ekonomicznych i energetycznych wiążących się z rozwojem wydobycia gazu łupkowego w USA i Kanadzie, w wymiarze krajowym i regionalnym.
Albrycht przywołuje dane, które mają pokazać, jak w ciągu lat wydobywanie gazu łupkowego przynosi wymierne korzyści wszystkim. Według jej szacunków liczba zatrudnionych w sektorze gazu łupkowego w USA dwa lata temu wyniosła ok. 600 tys. osób, a prognozy pokazują, że wskaźniki te mogą wzrosnąć w ciągu pięciu kolejnych lat do 870 tys., a w ciągu 25 lat aż do 1,6 miliona.
Wysoki mnożnik zatrudnienia (z każdego bezpośrednio stworzonego miejsca pracy w tym sektorze powstają trzy miejsca pracy w sektorach pośrednio związanych z gazem łupkowym, a także w pozostałych sektorach gospodarki) wynika z faktu, że prawie wszystkie łańcuchy dostaw dla przemysłu gazowego kończą się w kraju, nie ma potrzeby importu produktów potrzebnych do wydobycia gazu niekonwencjonalnego, np. maszyn, konstrukcji stalowych, programów do projektowania komputerowego złóż czy chemikaliów do szczelinowania hydraulicznego.
Dlatego też, według prognoz Instytutu Kościuszki, w ciągu najbliższej dekady nowych pracowników będzie potrzebował szczególnie przemysł metalurgiczny (produkcja rur, wierteł i metalowych części). Zatrudnienie ma wzrosnąć także w handlu i energetyce, zakładach produkujących specjalistyczne maszyny oraz firmach doradczych i transportowych.
"Jak pokazuje chlubna historia i tradycja wydobycia gazu ziemnego w Polsce, także zarysowana w niniejszym raporcie, nasz kraj, pod pewnymi warunkami, może stać się pionierem rozwoju sektora gazu łupkowego w Europie i w perspektywie kilku lat odczuć pozytywne skutki swojego łupkowego success story" - pisze Albrycht.
Zyski społeczno-ekonomiczne w regionach koncesyjnych mogą być dużo wyższe niż ponoszone koszty i uciążliwości, które - według autorów raportu - pojawiają się przede wszystkim na wczesnym etapie inwestycyjnym, czyli na etapie zagospodarowywania obszaru koncesyjnego i w fazie wykonywania odwiertów na polu eksploatacyjnym. Natomiast na etapie produkcji gazu, czyli przez kolejnych kilka do kilkunastu lat, na powierzchni ziemi pozostają jedynie głowice, niezakłócające krajobrazu ani życia mieszkańców.
Nikt nie straci?
Prezes zarządu Instytutu Kościuszki wskazuje, że najbardziej prawdopodobnym i odczuwalnym przez tzw. przeciętnego Kowalskiego skutkiem produkcji gazu łupkowego w Polsce może być obniżenie ceny gazu ziemnego. Cena ta - według Albrycht - będąc jedną z najwyższych w Europie, jest obecnie wypadkową ceny gazu konwencjonalnego wydobywanego w Polsce oraz ceny gazu importowanego z Rosji.
"Polska płaci 420 USD za 1,000 m3 rosyjskiego gazu. Jest to najwyższa cena w całej UE. Dla porównania, kraje Europy Zachodniej płacą średnio ok. 100 USD mniej za tę ilość surowca. Znaczącą przepaść cenową widać jednak, dopiero gdy porównamy cenę gazu ziemnego w Polsce do ceny gazu w USA. Amerykanie płacą obecnie za gaz ziemny 60-70 USD za 1,000 m3" - czytamy w raporcie.
Jego autorzy podkreślają, że dzięki zwiększeniu wydobycia krajowego gazu niekonwencjonalnego w polskich regionach będzie można budować elektrownie gazowe, dla których proces inwestycyjny jest szybszy i tańszy w porównaniu np. z elektrowniami jądrowymi.
"Możliwe będzie także powstanie wielu lokalnych elektrociepłowni, produkujących energię i ciepło w kogeneracji, która zwiększa efektywność energetyczną - prądu nie trzeba bowiem wysyłać na duże odległości, ale wraz z ciepłem może być on wykorzystywany lokalnie i regionalnie. Nastąpić może również spadek cen energii elektrycznej, co z kolei może doprowadzić do zwiększenia konkurencyjności polskich przedsiębiorstw i uruchomienia nowych mocy produkcyjnych" - dodaje Albrycht.
W jej ocenie obecność kopalni gazu ziemnego lub innych dużych instalacji związanych z wydobyciem tego surowca daje również nadzieję na poprawę infrastruktury komunalnej w regionie, zwłaszcza w obszarze gazociągów.
Instytut Kościuszki jest na etapie zaawansowanych uzgodnień z Pennsylvania State University, mających na celu zorganizowanie w najbliższym czasie misji wyjazdowych dla polskich burmistrzów i wójtów do USA, które umożliwiłyby prezentację im korzyści płynących z wydobycia gazu niekonwencjonalnego dla społeczności lokalnych i sposoby współpracy władz lokalnych z przemysłem.
Piotr Czartoryski-Sziler