• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Rzucam wam wyzwanie

Poniedziałek, 12 maja 2014 (18:47)

Czterodniowe rekolekcje z ojcem Jamesem Manjackalem dobiegły końca. Teraz czas na owoce, które się pojawią, jak zapewniali mnie wszyscy rozmówcy, których spotkałem podczas dni rozważań zorganizowanych pod patronatem medialnym „Naszego Dziennika” w hali kongresowej Centrum Targowo-Kongresowego MT Polska w Warszawie. Ojciec James jako charyzmatyk nie mówi łatwych rzeczy. Przeciwnie, są trudne i przenikają głęboko do wnętrza, ale dziś, w czasie zawirowania moralnego, chaosu wartości, w erze postmodernizmu, ludzie potrzebują jasnych sygnałów, mocnych wzorów i świadków prawdy.

– Ojciec James ma świetny kontakt z publicznością, prowadzi z nami dialog – powiedział pan Michał z Warszawy. Na pewno jako charyzmatyk czuje Bożą moc, ale to także jego ciepła i dobra osobowość przyciąga. W czasie przerw wszystkie osoby, z którymi rozmawiałem, podkreślały, że oprócz wielu intencji, z jakimi przybyły do Warszawy, ich głównym celem było to, aby być bliżej Boga, poznać Jego działanie, rozpoznać zadania, jakie Duch Święty postawił przed nimi w ich życiu.

W niedzielnym rozważaniu Słowa Bożego, a więc w ostatnim dniu rekolekcji, o. James Manjackal podkreślił znaczenie katolickiej tożsamości. Mówił o odwadze oraz przywiązaniu do symboli i gestów wyrażających naszą wiarę. Obowiązkiem każdego chrześcijanina jest świadczenie o Zmartwychwstałym całym sobą. Pomocne są w tym znaki krzyża, szkaplerze, medaliki, różańce. Te przedmioty są wyrazem naszego przywiązania i wierności Bogu i Kościołowi, a świat potrzebuje świadków.

Odwagę chrześcijańską można wypróbować na sobie codziennie i wszędzie. Nie ma nigdy zmarnowanych sytuacji. Katolik może modlić się przed jedzeniem, nawet w gronie przyjaciół i znajomych, którzy nie wierzą w Boga lub są wyznawcami innej religii. To jego wolność. Idąc za zaleceniem Kościoła nie będzie spożywać mięsa w piątki, nawet jeśli sytuacja jest trudna, na przykład znajduje się na przyjęciu, gdzie nie ma innych potraw, tylko mięsne.

„Przemyśl, czy należy bać się bardziej Boga czy ludzi?”, pytał naszych sumień o. James. Wysiłek w demonstrowaniu symboli religijnych jest ważny także dlatego, że szatan w Europie chce je całkowicie wyeliminować z miejsc publicznych, z pracy, ze szkoły, uniwersytetów. Przykładem takiego kraju, gdzie eliminacja chrześcijaństwa z przestrzeni społecznej jest dotkliwa i wyraźna, jest Francja, państwo, które niegdyś było katolickie.

„Rzucam wam wyzwanie. Posługujcie się znakami katolickimi w waszych domach, w pracy, na ulicy, powieście w mieszkaniu krzyż, on w symbolice chrześcijańskiej jest najważniejszy. Przypominam wam słowa z Ewangelii św. Mateusza. Tam możemy przeczytać poruszające słowa: »Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie«. Czy chcielibyście po śmierci usłyszeć słowa Jezusa: Nie znam cię, człowieku? Bóg czyta twoje serce. Wstydzisz się Go? On też się za ciebie wstydzi. Nie przyznajesz się do Niego? On też się do ciebie nie przyzna”.

Dziś, przy wzroście rozpasanej i wulgarnej seksualności, promowaniu rozmaitych dewiacji i zaburzeń, i co gorsza, traktowanie ich jako normy, normalni ludzie mogą się czuć dyskryminowani i zwalczani. Gdy rozpasani ekstremiści homoseksualni i rozwydrzeni dewianci próbują forsować swoje prawa dzięki wsparciu medialnego mainstreamu, mamy wrażenie, że oni są dosłownie wszędzie. A przecież to tylko rozkrzyczana mniejszość, która zachowuje się, jakby była najważniejsza. Nie możemy się poddać tej presji. Jako katolicy musimy powiedzieć stanowcze „nie”, zanim będzie za późno, także w naszej Ojczyźnie. Dlatego w kontekście niesmacznej estetycznie i haniebnej manifestacji dokonanej w „Eurowizji”, przypominam sobie w tym miejscu piątkowe słowa o. Jamesa, który powiedział, że nawet gdyby w całej Unii Europejskiej, a nawet na całym świecie „zalegalizowano związki homoseksualne, to Słowo Boże jest niezmienne. To jest grzech. Gdybym w Belgii, Hiszpanii czy Holandii powiedział, że sodomia jest grzechem, mógłbym zostać aresztowany. Na szczęście jestem w Polsce i mogę mówić w wolności, ale nie wiem, jaka będzie przyszłość waszej Ojczyzny. Czy będziemy nadal wolni? Świat przesuwa się w stronę kierunku Sodomy i Gomory. Nie potępiajmy tych ludzi, ale podejmijmy w nas samych życie Boże, aby żyć zgodnie z wolą Bożą, bo niemoralność sprzeciwia się miłości Bożej. Nie można być świętym, żyjąc niemoralnie. Przed nami wielka odpowiedzialność, szczególnie przed nami, chrześcijanami, przed kapłanami, siostrami zakonnymi, świeckimi, przed wiernymi Bogu. Ten, kto grzeszy, należy do szatana, a my należymy do Boga”.

dr Tomasz M. Korczyński