• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Sterowane referenda na Ukrainie

Poniedziałek, 12 maja 2014 (18:28)

W obwodzie donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy odbyły się tzw. referenda niepodległościowe. Według lokalnych komisji wyborczych, za odłączeniem się od Ukrainy opowiedziało się w tych regionach odpowiednio 89,07 proc. i 96,2 proc. głosujących.

– Integralność terytorialna Ukrainy leży przede wszystkim na sercu nowym władzom Ukrainy, ale także politykom w Unii Europejskiej i w Stanach Zjednoczonych. Nie mniej destabilizacja tego regionu jest w interesie Rosji. I z tego punktu rozpatruje te referenda, które zostały przeprowadzone bez wątpienia, pod dyktando Rosji – podkreślił w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Mirosław Piotrowski, poseł do Parlamentu Europejskiego.

Frekwencja w referendach zorganizowanych przez prorosyjskich separatystów wyniosła odpowiednio 75 proc. i 81 proc. Według władz Ukrainy, referenda są nielegalne. Moskwa natomiast oświadczyła, że szanuje wolę ludzi wyrażoną w referendach w obwodach donieckim i ługańskim. Wyników tzw. referendów nie zamierza uznać Zachód.

– Władimir Putin nie ukrywa, że nie tylko akceptuje wyniki tych referendów, ale także mówi o przywracaniu polityki historycznej Rosji, czyli wskazuje, że w tej definicji, w tym pojęciu może znaleźć miejsce inna polityka, bardziej agresywna, że te dwa regiony są tylko kolejnym etapem na drodze do destabilizacji Ukrainy, a de facto jej zajęcia – dodał prof. Piotrowski, przypominając, że już teraz państwa bałtyckie, jak Litwa, Łotwa i Estonia, obawiają się działań ze strony Federacji Rosyjskiej i proszą o wsparcie NATO.

Kreml, komentując wyniki ukraińskich referendów, podkreślił, że Moskwa szanuje wolę ludzi wyrażoną w referendum w obwodach donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy, ma nadzieję na dialog mieszkańców tych regionów z przedstawicielami władz w Kijowie.

Jak wyjaśnił prof. Mirosław Piotrowski, takie oświadczenie Kremla może świadczyć o próbie przeprowadzenia przez Rosję takich samych działań jak na Krymie.

Szef komisji wyborczej samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Roman Lagin oświadczył dzisiaj, że po wczorajszym referendum przyłączenie się tego regionu do Federacji Rosyjskiej „byłoby prawdopodobnie właściwym krokiem”. Kilka godzin wcześniej Lagin mówił, że Doniecka Republika Ludowa nie przeprowadzi drugiego etapu referendum w sprawie statusu obwodu donieckiego.

MM