• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Sąd zbada „aferę ogórkową”

Niedziela, 11 maja 2014 (19:31)

Czy prokuratura w Kielcach wznowi śledztwo w sprawie „afery ogórkowej”? To zależy od sądu i poszkodowani rolnicy muszą czekać na jego orzeczenie.

 

W grudniu ub.r. prokuratura już umorzyła to śledztwo, ale zażalenie złożyła Najwyższa Izba Kontroli. Śledczy nie uwzględnili jednak skargi NIK i podtrzymali decyzję o tym, że nie będą wszczynać śledztwa przeciwko pracownikom świętokrzyskiego oddziału Agencji Rynku Rolnego. Teraz wszystko jest w rękach Sądu Rejonowego w Kielcach, który po zbadaniu sprawy będzie miał prawo nakazać prokuraturze wznowienie śledztwa.

Sprawa ma swój początek w 2011 roku. Rolnicy oskarżają ARR, że z powodu jej zaniedbania nie otrzymali odszkodowań z powodu strat wywołanych przez „aferę ogórkową”. Miała ona związek z wybuchem epidemii bakterii E. coli, którą znajdowano w warzywach, głównie w Niemczech. W jej następstwie w Europie zmarło 50 osób i te przypadki wywołały panikę na rynku. Wstrzymany został eksport unijnych warzyw, w tym właśnie głównie ogórków, spadło także ich spożycie na rynku wewnętrznym. W efekcie rolnicy ponieśli ogromne straty finansowe, które miały pokryć unijne odszkodowania (ich wartość sięgnęła blisko 230 mln euro, a na Polskę przypadło ponad 46 mln euro).

O wypłatę pieniędzy mogli też występować rolnicy ze Świętokrzyskiego, które jest jednym z centrów warzywniczych w kraju – takie uprawy zajmują około 16 tys. ha, z czego część to ogórki i pomidory trzymane pod osłonami. Po odszkodowania zgłosiło się około 5 tys. rolników, ale dostało je tylko ponad 1200 osób. Co prawda część wniosków nie mogła być uwzględniona z powodów formalnych, jednak blisko 3 tys. rolników jest przekonanych, że pieniądze przeszły im koło nosa z winy urzędników ARR – w Agencji należało składać podania o wypłaty rekompensat.

Plantatorzy zarzucają przede wszystkim ARR, że błędnie zinterpretowała unijne przepisy i jej pracownicy długo utrzymywali, że odszkodowania należą się tylko właścicielom upraw w tunelach foliowych. Dopiero kilka dni przed ostatecznym terminem składania wniosków poinformowano rolników, że pieniądze powinny być wypłacone także w przypadku uprawiania warzyw gruntowych. Ale było już za późno, poza tym warunkiem wystąpienia o pieniądze było wcześniejsze zniszczenie zebranych warzyw.

Zarzuty rolników potwierdziła NIK w swoim raporcie z lutego 2013 r. I dlatego Izba nie zgodziła się z umorzeniem śledztwa. Jednak prokuratura uznała, że dokumenty, jakie przedstawiła im NIK, nie wniosły niczego nowego do sprawy i podtrzymała decyzję o umorzeniu. Czy śledczy mieli rację, rozstrzygnie teraz sąd.

 

Krzysztof Losz