Potrzeba mobilizacji sumień
Niedziela, 11 maja 2014 (19:31)Z ks. Tomaszem Kancelarczykiem, obrońcą życia z Bractwa Małych Stópek, rozmawia Izabela Kozłowska
Waszyngton, Paryż, Rzym. Na całym świecie organizowane są Marsze dla Życia.
– Każda taka manifestacja jest pewnym głosem, krzykiem za życiem. Im jest większa, tym ten głos jest silniejszy. To wyraźny sygnał dla całego świata.
Przed tygodniem ulicami Wiecznego Miasta przeszło 40 tys. osób z całego świata.
– Marsz dla Życia w Rzymie zdecydowanie przeradza się w manifestację międzynarodową, choć w zamyśle miała być to pikieta włoska, rzymska. W tym roku blisko 60 organizacji pro-life wzięło w niej udział. Wśród nich nie mogło zabraknąć także polskiej delegacji, która także była bardzo liczna.
Zapewne nie bez przyczyny to do Rzymu przybywają obrońcy życia z różnych zakątków świata.
– Racja. Nie chodzi tylko o manifestację. Charakter tego miasta jest nieodłącznie związany z chrześcijaństwem, Kościołem, ze świętymi, w tym także ze św. Janem Pawłem II. On też wyznacza charakter tego marszu. My i inni obrońcy życia przyjeżdżamy po błogosławieństwo dla swoich organizacji. Dla nas, Polaków, było oczywiste to, że tydzień po kanonizacji świętego Jana Pawła II przyjeżdżamy po to, aby Jego słowa z encykliki „Evangelium vitae”: „Potrzebna jest mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię życia”, stawały się rzeczywistością w naszym kraju, w Europie i na całym świecie.
Kanonizacja Papieży Jana Pawła II i Jana XXIII była dodatkowym zobowiązaniem i mobilizacją dla obrońców życia?
– Myślę, że nie tylko zobowiązaniem. Jest dodatkową siłą, poparciem, wzmocnieniem. Zobowiązań, które popłynęły od Ojca Świętego Jana Pawła II, mamy wiele. Te, do których przyłożyliśmy swoje serce, przez chociażby oklaski i wiwaty na wszystkich spotkaniach, pielgrzymkach z Janem Pawłem II. Teraz jest czas rozwijania – nie klaskania, lecz czynu. Sam jako obrońca życia mogę powiedzieć, że deklaracje są bardzo łatwe. Wypełnianie ich jest już trudniejsze, a w przypadku obrony życia jest niesamowicie trudne, bo druga strona, przeciwnik jest bardzo zły. Tam gdzie jest śmierć najsłabszych, musi być ogrom zła. Mając tę świadomość, przyjechaliśmy do Rzymu, żeby się pokłonić Janowi Pawłowi II, świętemu Piotrowi, po to, aby móc prowadzić walkę z tym ogromem zła, które jest wokół śmierci najsłabszych.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska