Zagrzmiało, będzie urodzaj!
Sobota, 10 maja 2014 (02:00)Zamyślenia majowe ze św. Janem Pawłem II przygotowane przez ks. bp. Józefa Zawitkowskiego.
10.05.2014 r.
Nic nie szkodzi!
Po wizycie w Łowiczu
Ojciec Święty był zmęczony, źle się czuł.
Nic dziwnego, ale w Gliwicach,
na deszczu czekały tłumy Ślązaków,
a Kochany Papież zaczął kazanie tak: Bóg Wam zapłać za świętą cierpliwość.
– Życzymy zdrowia!
Bóg zapłać! Wiem, że Ślązacy
są cierpliwi, twardzi,
bo ja bym z takim Papieżem
nie wytrzymał.
– Wytrzymamy, wytrzymamy!
Mo przyjechać – nie przyjeżdżo,
mo nie przyjechać – przyjeżdżo.
– Nic nie szkodzi, nic nie szkodzi.
No to dobrze, jak nic nie szkodzi,
to wracam do Rzymu.
– Zostań z nami!
Kochamy Ciebie! Takiego kazania papieskiego
pewnie świat nie słyszał.
Słyszał, słyszał!
Pominę dialogi z młodzieżą
z okna na Franciszkańskiej,
ale w Wadowicach to Ojciec Święty koncertował. Nie lubię kremówek,
ale tu muszę je wspomnieć,
bo przecież było to papieskie kazanie: A tam była cukiernia.
Po maturze chodziliśmy na kremówki.
Wszystkiego nie da się spamiętać,
ale i tak dużo pamiętam (brawa!),
bom się w szkole porządnie uczył.
Jeszcze uczyłem się łaciny i greki.
Oj, żal odjeżdżać!
Zostań z nami!
Wiem, i powiem Ci, Ojcze Święty,
za Stefanią Gładkowską:
Mogą Cię inni więcej cenić,
ale kochać Cię więcej nie mogą!
Mogą, mogą!
11.05.2014 r.
Wujciu, i tak nas zostawisz?
Szczęśliwi są Ci, którzy mogli być
ze swoim prefektem akademickim,
duszpasterzem na wakacjach w górach,
na Mazurach, bo drugą miłością
Papieża – po górach – były Mazury.
Kochał Studzieniczną, tam czeremchy pachną, a Czarna Hańcza cudowna
na spływ kajakowy, na sobotnie golenie,
na Mszę na odwróconym kajaku
i na brewiarz, a wtedy wschodziło słońce. Tam też ksiądz Wojtyła dowiedział się,
że został biskupem. Duże dzieciaki
swego duszpasterza nazywali wujkiem,
bo nie wolno było księdzu być z młodzieżą
na wakacjach. Wujciu i co teraz?
Chyba nas tak nie zostawisz? Nie zostawił. Zawsze kochał młodzież.
To Ojciec Święty zapoczątkował Światowe Dni Młodzieży. Odważne to, ale cudowne!
Ile ten Święty Papież powiedział
komplementów dla tych dużych dzieciaków,
a już dialogi w oknie na Franciszkańskiej
to były wzajemne serenady: Przecież wiecie, że Papież Was kocha!
Jesteście moją radością!
– Ty jesteś naszą młodością!
Jesteście wiosną Kościoła!
– Kochamy Cię!
Jesteście moją nadzieją!
– Kochamy Cię
Bądźcie stróżami poranka wielkanocnego.
– Ty jesteś naszą radością!
Nie lękajcie się!
Papież Was kocha!
– Śpiewaj z nami!
Każecie mi zdezerterować?
– Kraków Cię kocha!
– Wróć do domu!
Ks. bp Józef Zawitkowski