• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Zwycięstwo Miami Heat

Piątek, 9 maja 2014 (16:18)

Broniący tytułu w lidze NBA koszykarze Miami Heat pokonali u siebie Brooklyn Nets 94:82 i w zmaganiach play-off w półfinale Konferencji Wschodniej prowadzą 2-0. Rywalizujący na Zachodzie zespół Spurs wygrał zaś w San Antonio z Portland Trail Blazers 114:97.

Heat jako jedyna drużyna w tym sezonie może pochwalić się w fazie play-off bilansem 6-0. Najpierw bez porażki poradzili sobie w 1. rundzie z Charlotte Bobcats, a teraz – jak na razie – nie mają większych problemów w walce z Nets.

Wczoraj, podobnie jak w pierwszym meczu z ekipą z Nowego Jorku, najwięcej punktów dla obrońców tytułu – 22 – zdobył LeBron James. Lider gospodarzy dołożył do tego cztery zbiórki i trzy asysty.

Heat udowodnili w tym spotkaniu, że mają w swoich szeregach nie tylko „Wielką Trójkę” (James, Chris Bosh i Dwyane Wade). Łącznie aż pięciu zawodników tego klubu zdobyło dwucyfrową liczbę punktów. Po stronie przeciwników wyróżnił się rezerwowy Mirza Teletović – 20 pkt.

Po raz kolejny ekipa prowadzona przez trenera Erika Spoelstrę pokazała się z dobrej strony w defensywie. Nets mieli zaledwie 42-procentową skuteczność rzutów z gry.

We wtorek koszykarze z Miami przyczynili się do tego, że bez zdobyczy punktowej mecz zakończył zawodnik rywali Kevin Garnett. Dwa dni później z kolei zupełnie wyłączyli z gry Derona Williamsa.

– W dalszym ciągu musimy robić wszystko, co możemy, by mieć go przed sobą – podkreślił Spoelstra, nawiązując do Williamsa. W jego zespole z dobrej strony – zarówno w ofensywie, jak i w obronie – spisał się Ray Allen.

Nets wygrali cztery spotkania z Heat w sezonie zasadniczym, ale w fazie play-off nie potrafią na razie kontynuować tej passy. Wiary w odwrócenie losów rywalizacji nie traci jednak Garnett. - Nie brakuje nam pewności siebie. Musimy po prostu wrócić do siebie i wykorzystać atut własnej hali – zaznaczył. Trzecie spotkanie tej pary odbędzie się jutro.

Kolejny krok w stronę awansu wykonali również zawodnicy San Antonio Spurs. Ubiegłoroczni finaliści i najlepsza ekipa niedawno zakończonego sezonu zasadniczego prowadzą z Trail Blazers 2-0. Wczoraj najwięcej punktów dla gospodarzy – 20 – zanotował Kawhi Leonard. 22-letni koszykarz trafił osiem z dziewięciu rzutów z gry, w tym wszystkie cztery „trójki”. Mógł on liczyć na wsparcie m.in. Tony'ego Parkera. Francuz tym razem zdobył 16 pkt, ale w każdym z poprzednich dwóch spotkań zanotował ich ponad 30, co daje mu średnią 27 pkt w trzech ostatnich pojedynkach na mecz. – Cały zespół zagrał świetnie. Bardzo dobrze wyglądała kwestia wymiany podań. Wygraliśmy dwa pierwsze mecze u siebie i wykonaliśmy zadanie – ocenił Parker.

Najlepiej w ekipie rywali radził sobie Nicolas Batum – 21 pkt. Trail Blazers już przed meczem mieli zapewnione dodatkowe emocje. W szatni tego zespołu znaleziono bowiem... węża. Niezapowiedzianego gościa usunęła ochrona. - Zobaczyłem w swojej szafce coś zwiniętego. Jak zorientowałem się, że to wąż, to krzyknąłem, odskoczyłem, a potem uciekłem, wrzeszcząc – przyznał Thomas Robinson. Kolejne spotkanie tych ekip zaplanowano na jutro w Portland.

IK, PAP