Producenci tradycyjnych wędlin pod Sejmem
Czwartek, 8 maja 2014 (13:30)Co najmniej kilkuset producentów tradycyjnych wędlin głównie z Podkarpacia i Małopolski wzięło udział w happeningu, który miał zwrócić uwagę na to, że wyroby wędliniarskie wędzone w tradycyjny sposób są smaczne i zdrowe, a bezczynność rządu może sprawić, że wkrótce znikną one z rynku.
Happening zorganizowany został przed Sejmem przez Polskie Stowarzyszenie Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie. Połączono go z pokazem wędzenia i degustacją produktów wędliniarskich. Przedsiębiorcy w ten sposób chcieli zwrócić uwagę parlamentarzystów, a także mieszkańców Warszawy, że nie tylko wyroby wpisane na Krajową Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi – jak chce Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi – powinny być objęte dotychczasowymi normami zawartości substancji smolistych.
Fryderyk Kapinos, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że taki sposób działania ministra Sawickiego spowoduje, że kilkanaście czy kilkadziesiąt wyrobów zostanie ochronionych, a tysiące zniknie z rynku. – Przyjechaliśmy do Warszawy, aby wspólnie, jednym głosem mówić o tym, że wszystkie wyroby tradycyjnie wędzone drewnem drzew liściastych nad paleniskiem powinny być objęte ochroną. Tylko to zagwarantuje, że tradycyjna polska wędzonka będzie nadal obecna na polskich stołach. W innym wypadku mamy w ofercie wyroby wędlinopochodne, które z tradycyjnymi nie mają nic wspólnego – przekonuje Fryderyk Kapinos. O tym, że wyroby tradycyjnie wędzone są smaczne i zdrowe, będą opowiadać ci, którzy na co dzień je produkują, opierając się na starych, sprawdzonych recepturach i metodach wędzenia. – Żeby nasze słowa nie okazały się puste, zorganizowaliśmy pokaz wędzenia i oczywiście możliwość degustacji naszych wyrobów. Mamy nadzieję, że posłowie i senatorowie będą nam towarzyszyć i swoim autorytetem parlamentarzystów przekonają rząd, że to, co dobre i zdrowe, powinno dalej funkcjonować w życiu publicznym – dodaje Fryderyk Kapinos.
W ocenie producentów tradycyjnych wyrobów wędliniarskich, obniżenie od 1 września unijnych norm substancji smolistych z 5 do 2 mikrogramów benzopirenu na kilogram mięsa jest niemożliwe do osiągnięcia dla zdecydowanej większości wędzonek. To z kolei może wyeliminować z rynku wielu tradycyjnych wyrobów wędliniarskich, jak kiełbasy, szynki czy boczki. Skutkiem tego będzie załamanie regionalnego przetwórstwa mięsa, a także małego przydomowego chowu trzody chlewnej w rozdrobnionych podkarpackich i małopolskich gospodarstwach.
Wędliniarze przygotowali petycję, którą chcą wręczyć marszałek Sejmu, a także prezydentowi i premierowi.
Mariusz Kamieniecki