• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Sterowane referendum

Czwartek, 8 maja 2014 (02:00)

Władimir Putin wezwał prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy do przełożenia secesyjnego referendum.

Wokół Słowiańska na wschodzie Ukrainy wciąż trwają regularne walki. Tym razem jednak to separatyści są w znacznie gorszej sytuacji. „Grupa terrorystów podjęła nad ranem próbę wydostania się z miasta, jednak siły antyterrorystyczne do tego nie dopuściły. Obecnie w rejonie jednego z drogowych punktów kontrolnych trwają walki” – napisał w internecie zazwyczaj dobrze poinformowany Dmytro Tymczuk z Centrum Badań Wojskowo-Politycznych w Kijowie. Nie ma doniesień o nowych ofiarach. W poniedziałek ukraińskie władze poinformowały o ośmiu zabitych (po czterech z każdej strony), a we wtorek o ponad 30 ofiarach wśród prorosyjskich separatystów. Władze Ukrainy tłumaczą, że otoczyły Słowiańsk szczelnym pierścieniem, jednak nie wkraczają do miasta w obawie o życie jego cywilnych mieszkańców.

Tymczasem siły lojalne wobec Kijowa odbiły z rąk separatystów siedzibę rady miejskiej w prawie półmilionowym Mariupolu, także w obwodzie donieckim. Ratusz kilka razy przechodził z rąk do rąk. W nocy w mieście słychać było strzały, a w centrum płonęły opony. Obecni na miejscu dziennikarze relacjonowali, że separatyści próbowali zaatakować oddział antyterrorystów przy wjeździe do miasta, jednak natknęli się na opór, a część buntowników została zatrzymana. Usunięto też demonstrantów z głównej ulicy miasta, prospektu Lenina, co pozwoliło na odblokowanie ruchu w centrum miasta.

Separatyści, którzy wciąż kontrolują ośrodki władzy w samym Doniecku, nie poddają się. Informują o „rozszerzeniu strefy kontroli nad działalnością organów władzy” w kolejnych miastach i rejonach: w Gorłówce zwolennicy tzw. Donieckiej Republiki Ludowej przejęli siedzibę prokuratury, a w Dzierżyńsku wznieśli barykadę przy wejściu do ratusza. Napięta sytuacja panuje też w Kramatorsku i kilku mniejszych miejscowościach.

Przeciwko siłom prowadzącym operację antyterrorystyczną na wschodzie kraju separatyści używają broni automatycznej i granatników. Władze posiadają coraz więcej dowodów na dozbrajanie ugrupowań prorosyjskich przez Kreml.

Bratnia pomoc

Są też dowody na to, że to Moskwa kieruje bezpośrednio przygotowaniami do referendum secesyjnego, które separatyści zapowiedzieli na niedzielę. Ma ono odbyć się na terenie obwodów donieckiego i ługańskiego, gdzie proklamowano odpowiednio Doniecką i Ługańską Republikę Ludową.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) przechwyciła i upubliczniła rozmowę telefoniczną przywódcy ruchu Rosyjska Jedność (organizacji nacjonalistycznej działającej w Rosji) Aleksandra Barkaszowa będącego w Moskwie z Dmitrijem Bojcowem, jednym z liderów separatystów, szefem organizacji Prawosławny Donbas w Doniecku. Barkaszow nalega, by referendum przeprowadzić bez względu na akcję antyterrorystyczną. Bojcow tłumaczy, że to niemożliwe, bo nic nie jest przygotowane, a poza tym wiedzą już o dużych siłach ukraińskich zaledwie 150 km od Doniecka. Jego zdaniem, miasto „nie wytrwa, jeżeli Rosja nie wejdzie i nam nie pomoże” i lepiej jest odwołać referendum. Jednak głos z Moskwy się na to nie zgadza, „bo wyjdzie na to, że się przestraszyliście”. Radzi, żeby nie przejmować się formalnościami i po prostu sfałszować referendum. – Napiszcie tam, co trzeba, że 99 albo 89 proc. jest za Republiką Doniecką, przecież nie będziecie chodzić i zbierać papierków – poleca Rosjanin. – Teraz zrozumiałem – odpowiada Bojcow, a Barkaszow wskazuje, że nie będzie międzynarodowych obserwatorów. W dalszej części rozmowy pełnej przekleństw i wulgaryzmów Bojcow pyta Barkaszowa o treść pytania, jakie ma zostać zadane podczas „referendum”.

Bojcow jest tak słabo zorientowany w kwestiach politycznych, że pyta, czy od razu ma być też pytanie o federalizację, co jest bezprzedmiotowe, kiedy stawia się na wstępie kwestię niepodległości. Zapewne mówiąc „federalizacja”, myśli, że chodzi nie o ustrój Ukrainy, a o włączenie do Federacji, w domyśle Rosyjskiej. Doniecki aktywista chciałby wiedzieć, co dalej. Ale Barkaszow tego nie wie, bo wszyscy czekają, co też wymyśli „ten nasz chytry prezydent”. Przy tej okazji Putin jest określany niecenzuralnym przymiotnikiem.

Przewodniczący samozwańczej komisji wyborczej Donieckiej Republiki Ludowej Roman Lagin oświadczył, że w referendum w sprawie jej niepodległości może wziąć udział ponad 3 mln wyborców. Tydzień temu wiceprzewodniczący ukraińskiej Centralnej Komisji Wyborczej Andrij Mahera poinformował o zablokowaniu dostępu do bazy danych państwowego rejestru wyborców w oddziałach na terenie obwodu donieckiego i ługańskiego. Podkreślił, że „nie może być mowy o żadnym legalnym referendum w tak zwanej Donieckiej Republice, a referendum może być jedynie ogólnokrajowe lub lokalne”.

Liderzy separatystów twierdzą, że po spodziewanym przez nich sukcesie w referendum utworzone „republiki ludowe” połączą się w państwo Noworosja. Ma ono być otwarte na nowe obwody, które w perspektywie oderwałyby się od Ukrainy: charkowski, odeski i mikołajowski. Noworosja nie miałaby wzorem Krymu przyłączać się do Rosji, ale zamierza orientować się na współpracę na kierunku wschodnim i wstąpić do Unii Celnej. Wykluczają wszelką współpracę w obecnymi władzami Ukrainy.

Pacyfikacja wyborów

Według większości ekspertów, zasadniczym celem inspirowanych przez Rosję działań destabilizujących sytuację na wschodzie kraju jest właśnie niedopuszczenie do przeprowadzenia zaplanowanych na 25 maja wyborów lub znalezienie pretekstu, by ich nie uznać. Kijów zwrócił się do społeczności międzynarodowej za pośrednictwem OBWE o pomoc w organizacji głosowania „w sposób wolny i demokratyczny”. Organizacja zaapelowała o rozejm, aby umożliwić przeprowadzenie wyborów. – Zwróciliśmy się do wszystkich partnerów o wysłanie na Ukrainę międzynarodowych obserwatorów, aby nadzorowali wybory – powiedział szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Deszczyca w Wiedniu na posiedzeniu Komitetu Ministrów Rady Europy. Rotacyjny przewodniczący OBWE prezydent Szwajcarii Didier Burkhalter rozmawiał o tym wczoraj w Moskwie z Władimirem Putinem.

Również obecny w Wiedniu minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył, że czymś „niezwykłym” byłoby przeprowadzenie wyborów na Ukrainie, gdy wojsko jest wykorzystywane przeciw cywilom. Uznał, że przed wyborami powinien zostać uzgodniony tekst nowej konstytucji.

Piotr Falkowski