Polski węgiel w dołku
Środa, 7 maja 2014 (02:03)Donald Tusk próbuje gasić pożar na Śląsku, bo rządowi grożą protesty górników w związku z trudną sytuacją kopalń węgla kamiennego. Szef rządu przekonywał podczas szczytu węglowego w Katowicach, że będzie się starał wspierać górnictwo.
W szczycie wzięli udział przedstawiciele rządu, górniczych związków zawodowych, zarządów spółek węglowych i ekspertów. Obecnie wobec znacznego spadku światowych cen tego surowca polski węgiel jest wypierany z rynków lub sprzedawany poniżej kosztów. Kompania Węglowa, największy producent węgla kamiennego w Europie, wygenerowała w ubiegłym roku 1 mld zł strat, a 28 kwietnia br. zmuszona była na tydzień ograniczyć wydobycie z powodu rosnących hałd niesprzedawalnego surowca, podczas gdy do Polski trafia co roku 7 mln ton importowanego węgla, głównie z Rosji. Górnicze związki zawodowe obawiają się kolejnych przestojów i w perspektywie zamykania kopalń i zwolnień ludzi. Domagają się od rządu przedstawienia strategii ratowania branży. Na 19 maja związkowcy zapowiedzieli wielki protest górniczy w stolicy.
Według premiera Donalda Tuska, w kwestii węgla rząd i strona związkowa pozostają w pełnej symbiozie interesów. – Nie po to od kilku lat walczymy jak lwy w Europie, aby węgiel był równoprawnym źródłem energii, nie po to tyle energii włożyłem w to, aby powstawały nowe bloki węglowe w Opolu czy w Jaworznie, aby dziś na końcu miało się okazać, że będą one opalane węglem z Kolumbii, RPA czy przede wszystkim z Rosji – oświadczył Donald Tusk jeszcze przed rozpoczęciem szczytu. Według premiera, sytuacja górnictwa nie jest jednoznacznie zła, bo są spółki i kopalnie, które sobie dobrze radzą i mają zyski.
Premier ze związkowcami
W przeddzień obrad szczytu szef rządu odbył ponadczterogodzinne konsultacje z liderami kilkunastu górniczych central związkowych. Rozmawiano o tym, co wpływa na koszty polskiego węgla, jak poprawić konkurencyjność branży przy jak najmniejszych kosztach społecznych, a także o możliwościach wykorzystania środków publicznych dla ochrony polskiego węgla „przed nie do końca uczciwą konkurencją”, jak wyraził się premier. Uzgodniono, że potrzebna jest koordynacja działań przedsiębiorstw górniczych i energetycznych w ramach realizacji wspólnej strategii spółek Skarbu Państwa. Po rozmowach premier powiedział, że kluczowa jest kwestia zwiększenia sprzedaży węgla i przychodów ze sprzedaży, natomiast nie widzi za wiele rezerwy, gdy chodzi o cięcia w zatrudnieniu. Wskazał ponadto na konieczność lepszego zarządzania kopalniami, skuteczniejszego nadzoru ze strony resortu gospodarki i wyeliminowania nieprawidłowości przy przetargach i prywatyzacjach. Węgiel, jak podkreślił premier, może być wykorzystany jako element naszego bezpieczeństwa energetycznego.
– Nikt nie będzie dopłacał bez końca do żadnego nośnika energii, ale bezpieczeństwo energetyczne i pewne bezpieczeństwo społeczne każe nam szukać rozwiązań, które nie są czystym, brutalnym rynkiem – powiedział Tusk. I podkreślał, że polski węgiel przegrywa cenowo na rynku. Jego tona kosztuje 298 zł, podczas gdy węgiel z Rosji od 269 do 293 zł, w zależności od tego, czy jest sprowadzany morzem, czy koleją. Według premiera, jest to problem delikatnej natury w sensie prawnym. Bo rząd musi uniknąć niedozwolonej w UE pomocy publicznej, ale chce też zapewnić stabilność cen w tym sektorze.
Presja była skuteczna
Zwołanie szczytu węglowego jest efektem presji wywieranej na rząd od wielu tygodni przez związki zawodowe, które domagały się osobistego zaangażowania premiera w obronę polskiego węgla i przedstawienia rządowej strategii dla całej branży. Podczas wielotysięcznej manifestacji górników w Katowicach 29 kwietnia związkowcy złożyli petycję do premiera, w której postulowali ograniczenie importu węgla spoza UE, aktywne przeciwstawienie się unijnej polityce klimatycznej i stworzenie wspólnych paliwowo-energetycznych grup kapitałowych. Do zwiększenia napięcia w górnictwie przyczyniła się decyzja zarządu Kompanii Węglowej w połowie kwietnia o wprowadzeniu tygodniowego „przestoju ekonomicznego” i ograniczeniu w tym czasie wydobycia. Związkowcy byli przeciwni decyzji o przerwaniu wydobycia. Ostrzegli, że dłuższe przerwy mogą się powtórzyć w związku z pogarszaniem się kondycji finansowej KW. 26 kwietnia powołany został nowy zarząd Kompanii na czele z prezesem Mirosławem Tarasem, który doświadczenie w branży górniczej wyniósł z kopalni „Bogdanka” na Lubelszczyźnie. Nowy zarząd ma ustabilizować płynność spółki i przedstawić w ciągu kilku tygodni wstępny program restrukturyzacji firmy.
Taras nie wyklucza zamykania nierentownych kopalń należących do spółki, ale zapewnia, że odbędzie się to „bez brutalnych zwolnień”. Zwalnianym ma być oferowana praca w innych zakładach wydobywczych KW. Zdaniem Tarasa, w najbliższych 2-3 latach spółka nie będzie w stanie wypracować zysku.
Dotychczasowe działania rządu wobec górnictwa krytykuje opozycja, która wskazuje, że premier zainteresował się problemem sektora węglowego tylko dlatego, że za kilka tygodni odbędą się eurowybory. – Ta sytuacja jest znana od dłuższego czasu, a Donald Tusk nie robił w tej sprawie kompletnie nic. Dopiero groźba protestów, społecznego starcia doprowadziła do tego, że Donald Tusk jest dzisiaj na Śląsku – oceniał prezes PiS Jarosław Kaczyński. I nie wierzy on w skuteczność działań rządu, bo „wszystko zostanie po staremu” – władze prowadzą tylko działania propagandowe, a spółki węglowe obsadzają „kolesiami”.
Małgorzata Goss