• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Tragiczne losy chrześcijan z dwóch Sudanów

Wtorek, 6 maja 2014 (11:01)

Podziały, nieufność, chęć odwetu i nienawiść sprawiają, że ludność sudańska cierpi. Interesy polityczne, obciążone czasami kolonialnymi, żądza władzy i pieniędzy tego bogatego w ropę naftową kraju są jego nieszczęściem. Choroby i przemoc dziesiątkują cywilów. W spirali konfliktu tysiące wypędzonych umiera z głodu i chorób na pustynnych ulicach, dzieci rekrutowane są do armii rebeliantów. Wiele z nich opuściło szkołę, aby jako żołnierze mścić się za śmierć swoich rodziców. Polityczny konflikt w Dżubie wylał się na kraj i jego bogate w ropę naftową stany. Początkowo polityczna gra o władzę, zaspokojenie własnych ambicji, potem ekonomiczne korzyści, przerodziły się w wojnę etniczną, którą reprezentują prezydent Salva Kiir (z plemienia Dinka) i zdymisjonowany przez niego wiceprezydent Riek Machar (z plemienia Nuerów).

Symbolem nieszczęścia Sudanu Południowego jest masakra w Bentiu, w stanie Unity, gdzie po zdobyciu miasta rebelianci wierni Macharowi wymordowali w połowie kwietnia setki bezbronnych cywilów, wszystkich, którzy nie pochodzili z ich plemienia, czyli Nuerów. Bezbronnych ludzi, w tym kobiety i dzieci, skrywających się w kościele katolickim, szpitalu i w meczecie zamordowano.

Potrzeb coraz więcej

Aktualnie ponad 5 tys. uchodźców znajduje sie w regionie Agok, w okolicy Abyei na granicy pomiędzy Sudanem Południowym a Republiką Sudanu. Ich sytuacja pogarsza się. Potrzebują pilnie żywności i lekarstw. Cisza wokół sprawy kryzysu humanitarnego w tym kraju ogarniętym wojną domową nie dziwi. Dotknięci tragedią to chrześcijanie, więc świat Zachodu może sobie w ich przypadku pozwolić na luksus milczenia. Są to mieszkańcy ze stanu Unity. Brakuje im wszystkiego. Caritas, która próbuje dotrzeć do wszystkich poszkodowanych, nie nadąża z pomocą – powiedział Catholic Radio Network proboszcz z Abyei Biong Kuol zajmujący się ofiarami, ponieważ wciąż napływają kolejni ranni z regionów Dinam i Mayom. Walki pomiędzy żołnierzami prezydenta Salva Kiira i zwolennikami ówczesnego wiceprezydenta Rieka Machara są bezpośrednią przyczyną narastającej fali uchodźców.

Proboszcz Kuol zaapelował do urzędników państwowych o wsparcie humanitarne dla tych ludzi, którzy rozlokowani są w trzech obozach, śpiąc pod gołym niebem. Oskarżył także polityków o manipulacje i granie etnicznymi resentymentami, ponieważ dotychczas ludy Dinka i Nuerów żyły ze sobą w pokoju i w zgodzie.

Porzucenie islamu to przestępstwo

Wojna domowa w Sudanie Południowym wycisza także sytuację w Republice Sudanu. I znów działa ten sam mechanizm. Ponieważ terror w tym kraju opresyjnego islamu dotyczy chrześcijan, świat milczy.

W sytuacji kryzysowej, jaka niszczy Sudan Południowy, nie zapominajmy o Republice Sudanu, której przewodzi ludobójca, przestępca i dżihadysta, prezydent Omar al Baszar. Po odłączeniu się Sudanu Południowego od Republiki Sudanu w 2011 roku, prezydent zadecydował, że wprowadzi restrykcyjne prawo szariatu w całym państwie.

Dlatego w Republice Sudanu są możliwe następujące przypadki. 27-letnia Meriam Yahia Ibrahim może zostać zabita (zgodnie z prawem) w Chartumie za konwersję z islamu na chrześcijaństwo. Jej ojciec był muzułmaninem, co dla rządu i sądu jest wystarczającym powodem do zamordowania Ibrahim, która spodziewa się drugiego dziecka. Egzekucja zostanie wykonana jeszcze w tym miesiącu, gdy Ibrahim wyda na świat dziecko. Przed jej zabiciem kobieta otrzyma sto batów za cudzołóstwo, ponieważ wzięła ślub z chrześcijaninem. Muzułmance zabronione jest w Sudanie wychodzić za mąż za chrześcijanina. Meriam przebywa w więzieniu od lutego br. Jest bita niemal codziennie.

Jej 20-miesięczny synek Martin przebywa także w więzieniu, ponieważ oficjalnie jego ojciec nie może się nim zajmować. To zabronione. Mąż Meriam, Daniel Wani, który jest chrześcijaninem z Sudanu Południowego, powiedział, że jego żona nigdy nie była muzułmanką, została wychowana przez samotną matkę, Etiopkę. 18 kwietnia sąd zdecydował, że przesłucha więcej świadków, którzy potwierdzą, czy przypadkiem kobieta nie praktykowała islamu. To kolejna odsłona dramatu chrześcijan z Sudanu. Tych problemów jest więcej, jeśli wspomnieć sytuację murzyńskiej ludności chrześcijańskiej w stanie Kordofan Południowy, gdzie Dinka są eksterminowani fizycznie przez wojsko Chartumu, islamskie bojówki dżandżawidów, i bombowce dyktatora. Ta ziemia wylewa od wieków krwawe łzy wyznawców Chrystusa, a wydarzenia w obu krajach nie zapowiadają lepszych dni dla bezbronnych i cierpiących.

Dr Tomasz M. Korczyński