Batalia o tradycyjną, polską wędzonkę trwa
Niedziela, 4 maja 2014 (16:32)Z Fryderykiem Kapinosem, przewodniczącym Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie, rozmawia Mariusz Kamieniecki
W przyszłym tygodniu minister rolnictwa ma się spotkać z unijnym komisarzem Tonio Borgiem w sprawie wędzenia wędlin. Na razie polscy producenci nie są w pełni usatysfakcjonowani stanowiskiem szefa resortu rolnictwa. W czym tkwi problem?
- Marek Sawicki podczas ubiegłotygodniowej wizyty na Podkarpaciu, w Boguchwale, poinformował, że za pośrednictwem ministra zdrowia zwróci się do Komisji Europejskiej, aby dla produktów tradycyjnych, produktów regionalnych zachować dotychczasowe normy zawartości substancji smolistych. Jest to wprawdzie pewien postęp w stanowisku polskich władz, ale nie do końca zadowalający nas, producentów. Oznacza bowiem, że złagodzenie norm zawartości benzopirenu w wyrobach wędliniarskich miałoby dotyczyć tylko produktów znajdujących się na ministerialnej liście produktów tradycyjnych.
To jednak nie rozwiązuje problemu…?
- Nam, producentom wędlin wędzonych w tradycyjny sposób, zależy, żeby dotychczasowe normy zostały utrzymane i żeby dotyczyły wszystkich wyrobów tradycyjnie wędzonych nad paleniskiem przy użyciu drewna drzew liściastych, a nie tylko tych wyrobów, które znajdują się na ministerialnej liście produktów tradycyjnych. Trzeba wziąć pod uwagę, że procedury związane z wpisaniem na tę listę są dość skomplikowane i czasochłonne, dlatego nie wszystkie wyroby tradycyjne są na tej liście.
Takie wybiórcze traktowanie produktów i producentów przez ministra Sawickiego jest nie na miejscu, przede wszystkim jest niesprawiedliwe. Na przykład w Przedsiębiorstwie Przemysłu Mięsnego „Taurus” w Pilźnie, które reprezentuję, mamy 13 produktów wpisanych na Krajową Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, z czego 6 wędzonych w sposób tradycyjny, tymczasem nasza oferta asortymentowa jest znacznie bogatsza.
Rozmawiał Pan z ministrem Sawickim w ostatnich dniach, czy te argumenty nie docierają?
- Podczas spotkania ogólnego Sawicki powtórzył swoje stanowisko wyrażone w Boguchwale. Później jednak wysłuchał naszych argumentów i stwierdził, że całą sprawę raz jeszcze przemyśli do poniedziałku. W tym dniu bowiem w Warszawie odbędzie się posiedzenie Związku Województw Rzeczypospolitej Polskiej. Jednym z punktów tego spotkania ma być przedstawienie przez Polskie Stowarzyszenie Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie wyników badań właścicielskich, a także badań zleconych przez samorząd województwa podkarpackiego dotyczących zawartości benzopirenu w wyrobach wędliniarskich. Większość naszych wyników badań pokazuje, że nie niestety mieścimy się w nowych unijnych normach, które mają zacząć obowiązywać od 1 września. Nasze wyniki nie pokrywają się z wynikami badań zleconych przez resort rolnictwa. Na to spotkanie został również zaproszony min. Sawicki, który potwierdził swoją obecność.
Na 8 maja producenci tradycyjnych wędlin zapowiedzieli protest przed Sejmem. Czy jest to wciąż aktualne?
- Tak, jest to termin wciąż aktualny, chyba że min. Sawicki przedstawi w poniedziałek rozwiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla producentów tradycyjnych wyrobów wędliniarskich. W innym wypadku spotykamy się pod Sejmem 8 maja o godz. 10.00. Będzie to happening, gdzie przez trzy godziny będziemy przekonywać mieszkańców Warszawy, a za pośrednictwem mediów także ludzi w całej Polsce, oraz parlamentarzystów, że jeżeli rząd nie zrobi nic w kwestii złagodzenia unijnych przepisów dotyczących wędzenia wędlin, to jako konsumenci stracimy na tym wszyscy. W konsekwencji może to doprowadzić do ruiny setki polskich małych producentów wytwarzających smacznie tradycyjnymi metodami. Równocześnie trwa zbiórka podpisów pod petycją do premiera i ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Zwrócimy się także do marszałek Sejmu i posłów o pomoc w rozwiązaniu problemu. Zależy nam, żeby pokazać, iż wyroby wędzone w sposób tradycyjny nad paliniskiem są zdrowe. Liczymy też na poparcie społeczne.
Czy w sprawie wydawałoby się tak oczywistej trzeba przekonywać…?
- Rzeczywistość pokazuje, że trzeba. Tym bardziej jest to dziwne, że wędzone w tradycyjny sposób wyroby wędliniarskie, m.in. szynki, balerony czy boczki, są w polskiej tradycji obecne od wieków i nigdy nikomu nie zaszkodziły. To tradycja i niepowtarzalny smak, który towarzyszy nam od pokoleń. Dlatego próba wmówienia, że wędzonki są szkodliwe, to nonsens, o czym przekonują także naukowcy. Ekspert w dziedzinie żywności tradycyjnej, prof. Władysław Migdał z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, wskazuje, że na Podkarpaciu i w Małopolsce, gdzie funkcjonuje najwięcej w kraju firm produkujących wędliny tradycyjne i gdzie spożycie tych wyrobów jest największe, zachorowalność na nowotwory jest najniższa w Polsce. Prawdę mówiąc, nie wiem, jakich argumentów trzeba by jeszcze użyć, żeby przekonać nieprzekonanych.
Czy wierzy Pan jeszcze w to, że uda się przekonać polskie władze do obrony wszystkich wyrobów tradycyjnie wędzonych?
- Absurdem w tej całej sprawie jest to, że to unijne władze są bardziej otwarte na argumenty i chętne do dyskusji niż polski rząd. W lutym tego roku w Strasburgu rozmawialiśmy z Tonio Borgiem, unijnym komisarzem ds. zdrowia i ochrony konsumentów, który obiecał, że wyśle do Polski ekspertów, którzy na miejscu zbadają, na czym polega problem, i postarają się pomóc. Tyle tylko, że polskie władze muszą się o to zwrócić oficjalnie do Komisji Europejskiej. Niestety dotychczas tego nie uczyniły. Dopiero teraz min. Marek Sawicki zapowiedział, że za pośrednictwem ministra zdrowia zwróci się do komisarza Borga.
Jest to zatem pewien postęp. Miejmy nadzieję, że przekonamy ministra Sawickiego, żeby płaszczem ochronnym zostały objęte wszystkie wyroby wędliniarskie, a nie tylko te z ministerialnej listy. Mamy nadzieję, że nasze argumenty okażą się skuteczne i tradycyjna polska wędzonka będzie nadal obecna na polskich stołach. W innym wypadku możemy mieć do czynienia z sytuacją, kiedy sklepowe półki zamiast tradycyjnych wędzonek zdominują wyroby wędliniarskie pomalowane chemicznym koncentratem wędzarniczym nadającym mięsu kolor i zapach.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki